piątek, 1 września 2017

"Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą" !

Te piękne słowa św. Augustyna trener Balonek skierował do swoich podopiecznych ( i do nas - kibiców) po remisowym meczu derbowym z Niwą Nowa Wieś w środowe popołudnie.
 








      "Pomimo remisu, jestem zadowolony z postawy drużyny w  meczu i szanuję ten punkt. Przez większość spotkania byliśmy stroną dyktującą warunki gry. 
Szkoda nie wykorzystanej sytuacji z początku meczu, która chwilę później się zemściła. 
Trzeba dalej z pokorą pracować na treningach i walczyć w każdym kolejnym meczu" - Piotr Balonek

Trener Niwy, Kamil Żmuda był podobnego zdania, choć nie bez uwag:

"Szanujemy punkt zdobyty na ciężkim terenie, jednak okoliczności w jakich straciliśmy drugą bramkę budzą spory niesmak" - dodaje.

"Potrafiliśmy zagrać konsekwentnie w obronie i powstrzymać silną ofensywę Osieka" -
komplementuje  swoich chłopaków i w dalszej części konkluduje:

"Obie drużyny podeszły chyba ze zbyt dużym respektem do siebie, stąd mecz nie był zbyt atrakcyjny".

Zbyt atrakcyjny może i nie był, owszem, ale przecież na brak emocji narzekać nie mogliśmy.

Zapewne również wielu z nas po tym spotkaniu odczuło pewien niedosyt.  Remis na własnym terenie wydaje się być niezbyt korzystnym wynikiem dla drużyny która przeważnie radziła sobie z sąsiadem zza miedzy, przynajmniej w okresie naszych i ich wspólnych  występów w Okręgówce.
 Nic nie trwa wiecznie. Poza tym - co tu dużo mówić  - sprawy boiskowe miewają nieraz taki obrót, że w jednej chwili jesteś wygranym, by po kilku minutach schodzić jako pokonany.

Możemy się spinać i przekomarzać kto był leszy, kto miał więcej sytuacji, a kto więcej klarownych. To tylko statystyka. Obie Ekipy znają swoją wartość na boisku i obie mają podobne aspiracje. Ale najważniejsze, że obie szanują się nawzajem .
Tak naprawdę jest jeszcze co najmniej kilka drużyn w tej lidze, które przynajmniej teoretycznie nie odstają poziomem  i z pewnością podobnych emocji do tych sprzed dwóch dni przeżyjemy jeszcze wiele.

Osobiście zobaczyłem na murawie to czego się spodziewałem: "orka" po obu stronach. Były momenty przewagi po jednej jak i po drugiej stronie. A to, że znamy się "jak łyse konie" - w tym przypadku zadziałało in minus - jeśli chodzi o ogólny obraz gry.

Nie dało się nie przewidzieć, że Goście na pierwszym miejscu postawią sobie za cel wyłączyć z gry duet Bajcar/Bodzio. I trzeba przyznać, że prawie się im to udało. Prawie - bo Dubiel i tak "ukłuł" i to nawet dwa razy. Jedynie zdaniem sędziego za pierwszym razem faulował.

PODYSKUTOWAŁBYM. Szczerze mówiąc, skoro akurat w tym meczu tak chętnie dzielił kartkami za rzekome symulowanie, to tamta sytuacja nadawała by się do kanonów boiskowego aktorstwa. Ale, że Tomek dotknął rękoma pleców rywala - arbiter miał powody aby gwizdnąć. Szkoda, bo brameczka palce lizać !
Wogóle, to pan arbiter w tym spotkaniu miał chyba jakąś fobię symulacji zawodników.
Jakby miał wrażenie, że cały czas go "robią w konia" i dzielił kartonikami nie tylko za faule ale właśnie za "próby wymuszenia".
Takim sposobem obejrzał żółty kartonik Kamil Wójcik. Moim zdaniem w tamtej sytuacji to zawodnik Gości powinien go obejrzeć (sytuacja jest w materiale filmowym).
Mocno spóźnione wejście zawodnika NIWY i nasz pomocnik musiał się ratować upadkiem.

Ale też "fobia" sędziego zadziałała na naszą korzyść, kiedy mógł podyktować karnego po sytuacji w naszym polu karnym. Nie zrobił tego z w/w przyczyn.


Cóż - jak to się mówi - mecz przeszedł do historii i ja się cieszę, że jako jedne ze spokojniejszych derbów w naszym wykonaniu. Ostro, zdecydowanie, ale bez złośliwości i chamstwa boiskowego.
To pewnie  też z tej przyczyny, że po obu stronach grali  chłopaki, którzy w jednych barwach wylali wiele potu na treningach i spotkaniach.

Z wyniku na pewno są niezadowoleni po obu stronach - zwłaszcza kibice. Trudno się dziwić. Każdy chce zgarnąć pełną pulę. Jednak trzeba pamiętać, że w sporcie najważniejsza jest pokora. Jeśli jej nie masz - boisko przypomni ci o tym bardzo boleśnie!

Zapraszam do obejrzenia skrótu:
Takie tam derby przez stanisaw-mudka




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz