niedziela, 9 kwietnia 2017

Ładne derby - brzydki sędzia

Sobotnie "derby" przysporzyły sympatykom lokalnej piłki nożnej na poziomie oświęcimskiej okręgówki niemało emocji. Jak już wiedzą wszyscy zainteresowani - zakończyły się one remisem 1-1 i ciężko stwierdzić jednoznacznie czy to Gospodarze czy raczej Goście powinni schodzić z boiska z podniesionym czołem.







   Dwie bramki, osiem żółtych i trzy czerwone kartki. Już samo to świadczyłoby o zaciętości tego spotkania, gdyby nie jeden drobny szczegół.

   Generalnie rzecz ujmując, moja relacja z tego meczu powinna zamknąć się w kilku lakonicznych zdaniach, jakie się po takich meczach zamieszcza na stronach: "mecz był bardzo zacięty i wyrównany, a wynik remisowy jak najbardziej sprawiedliwy".

Siedmiu na dziesięciu widzów podobnie by go skwitowała.

Niestety jestem raczej w tej drugiej części "oglądaczy", która rzadko spokojnie przechodzi do porządku dziennego nad wydarzeniami na boiskach, zwłaszcza gdy ewidentnie mam zastrzeżenia do co do pracy kilku panów biegających z gwizdkiem czy chorągiewką w ręku.

Bo źle się dzieje kiedy sędzia staje się głównym aktorem na boisku.

Aby nie było też zarzutów, że osieczanie znów płaczą o karnego i sędziowie ich skrzywdzili, mówię z góry: PRZYJMUJĘ Z POKORĄ WYNIK MECZU - jako odzwierciedlający przebieg wydarzeń boiskowych.

I proszę też pamiętać - TO JEST PRYWATNY BLOG -  z oficjalnym stanowiskiem Klubu nie ma nic wspólnego.

Nie mam powodów do napinania się, że byliśmy "lepsi", że mogliśmy wygrać i takie tam bleeee.
Były momenty przewagi jednej jak i drugiej strony, było chwilami ostro i niebezpiecznie.
 Natomiast - moim zdaniem -nie było chamstwa, lecz sporo twardej, męskiej walki.Mogło być w obie strony i również nie miałby pewnie nikt pretensji.

Jedynym człowiekiem, który wg mnie nie dorównał poziomem do tego meczu był niestety arbiter główny.
Może inaczej: rola go chyba nieco przerosła i w kilku momentach, mówiąc po piłkarsku, po prostu się  "przypalił". Nie wiem-może to wytyczne z "centrali",a może szczególnie nie lubi któregoś z zespołów albo po prostu miał zły dzień.

Ponieważ materiały filmowe sie dopiero tworzą, a ja spędzam Niedzielę Palmową w pracy napiszę - póki co - o czym chce powiedzieć (i przedstawić na filmach):

1. Rzut karny dla Niwy (czy powinien podyktować  i dlaczego)
2.Faul Czernego, druga żółta i w konsekwencji - czerwona kartka.
3. Fatalne starcie Klimczyńskiego z Rogalą w 93 minucie meczu, po którym obaj zawodnicy wypadli z gry. Ten pierwszy-w konsekwencji odniesionego urazu (na szczęście skończyło się na stłuczeniu ), zaś drugi - po bezpośredniej czerwonej kartce.

O ile w pierwszej sytuacji, że się tak wyrażę, "mogę mu wybaczyć", to za drugą i trzecia - należy się czerwień, ale dla samego arbitra.

NR 1.

Przepis dotyczący dyktowania rzutu karnego jest teoretycznie jasny. W praktyce okazuje się, że wszystko zależy od interpretacji, ponieważ jest wielu komentatorów, którzy twierdzą, że jeśli faul rozpoczął się przed linią  a zawodnik upadł w polu karnym - już za to należy gwizdnąć wapno.

"Zatrzymywanie przeciwnika polega na uniemożliwieniu mu poruszania się za pomocą dłoni, ramion, bądź całego ciała.(…) Jeżeli zawodnik drużyny broniącej rozpoczął zatrzymywanie zawodnika drużyny atakującej przed polem karnym i kontynuuje zatrzymywanie go również w polu karnym, to sędzia musi podyktować rzut karny."

Proszę jednak zwrócić uwagę na jeden (z pozoru błahy) zapis: "kontynuuje zatrzymywanie".
Chodzi o sytuacje gdzie oprócz pierwszego kontaktu przed polem, dochodzi do kolejnych już w samym polu karnym.
Tutaj nie możemy mówić o czymś takim.
Owszem - było odepchnięcie i faul - bezsprzecznie należała się również kartka. Jednak moje powtórki pokazują wyraźnie, że Balonek sfaulował Żmudę tuż przed linią szesnastu metrów, a ten bezwładnością swojego ciała - upadł w polu karnym.

Oczywiście wielu powie, że "się należał". Ja powiem więcej - dziewięć na dziesięciu sędziów w takiej sytuacji pokaże jedenastkę.
Ale to jest tak jak z tym słynnym przepisem o wykonywaniu rzutu karnego, że niby nie wolno wbiegać w półkole czy w jedenastkę, że bramkarz ma stać obiema nogami na linii  itp.
W praktyce - wiemy, że i zawodnicy i bramkarze łamią te linie, a sędziowie sami dowolnie interpretują kiedy mają uznać, a kiedy nakazać powtórkę.

Tutaj to samo - indywidualna ocena sędziego zaważyła o decyzji. Poza tym dynamika sytuacji była - jaka była i miał prawo popełnić błąd. Bo to, że go popełnił dla mnie jest jasne.


Karny był.. albo i nie. przez stanisaw-mudka


Nie dodałem jeszcze, a należy się. Kapitalna kontra i zgranie braci Żmudów - idealne. To naprawdę się może podobać. Te zagrania jeszcze pamiętam jak grali razem  w Łękach.

NR2.

Kolejna kontrowersyjna sytuacja to ta  z końca pierwszej połowy, kiedy to nasz pomocnik Dominik Czerny został usunięty przez sędziego z boiska za - według sędziego - nieprzepisowe zatrzymywanie przeciwnika.

No dobra - dla bardzo czepiających się - jakiś kontakt był. Ale też musiałbym "Bodzia" nie znać, żeby nie widzieć jak sprytnie sprowokował to przewinienie.
Sędzia nie widział. Mimo to uważam, że "waga" rzekomego faulu była rażąco niewspółmierna do zastosowanej kary tym bardziej, że przecież arbiter wiedział komu ją daje i jakie to poniesie za sobą konsekwencje!

Rozumiem -  brutalne wejście, złośliwy atak na nogi czy ściąganie za koszulkę - na te rzeczy są uczulani. OK.
Tymczasem tutaj to pomocnik Niwy widząc, że nie daje rady młodszemu i szybszemu (byłemu podopiecznemu z Osieka ) - "złamał" do prawej, czym nie zostawił miejsca Czernemu. Nawet nie udawał, że został powalony. Sędzia natomiast tak się przypalił, że bez zastanowienia wyjął żółty kartonik. Nie wiem. Może to obecność Obserwatora na trybunach  wyzwoliła w nim taką chęć rozdawnictwa ?
Szkoda, bo o Dominiku już dawno przestaliśmy mówić jak o dobrze zapowiadającym się młodym graczu Brzeziny. On już jest filarem naszej pomocy a jego brak w drugiej części miał kapitalne znaczenie jeśli chodzi o obraz gry.



Faul Czernego przez stanisaw-mudka


NR3.

Nie bez kozery napisałem, że to było fatalne starcie. W mojej opinii wina leżała, niestety po obu stronach. Ani Klimczyński, ani też Rogala nie cofnęli nogi, ale to Rogala pierwszy dotknął piłki, co widać po kierunku jej odbicia. Bynajmniej nie był to atak z tyłu i na pewno nie na nogi. Nie wiem natomiast czy i jak popracowała prawa noga Rogali, bo uraz jest i to bardzo bolesny (krwiak).
Jednak chciałbym też zauważyć, że wyprostowaną nogą naskoczył Piotr (ponieważ piłka lekko mu odskoczyła) i przy odrobinie pecha mogło się to skończyć dramatycznie ale dla Marcela.
Nie - nie próbuję wywracać kota ogonem, a jedynie próbuję zwrócić Waszą uwagę na to, że każdy kij ma dwa końce. Reasumując - poszkodowany z tego starcia wyszedł zawodnik Niwy, ale tak naprawdę przewinili obaj. Natomiast kartkę obejrzał tylko Rogala, bo nie zwinął się z bólu i nie pokrzyczał, że boli.

Rzecz w tym, że teraz my mamy kolejne wykluczenie i to pewnie na 2 kolejki, a jest przepis który mówi, że po niesłusznie orzeczonej kartce KD może odstąpić od kary zawieszenia. Moim zdaniem - w tym przypadku można byłoby spokojnie zastosować taki zapis regulaminu.

Jest jeszcze inna rzecz do jakiej jeszcze się przyczepię. Zobaczcie w którym miejscu jest faul i co się dzieje z zawodnikiem - wg sędziego - sfaulowanym.

Zatem pytam: dlaczego Pan Arbiter nie gwizdnął wapna ?? Toż to była bliźniacza sytuacja jak w przypadku Balonka i Żmudy. Faul na linii  i upadek zawodnika w samo pole karne. W ocenie sędziego ewidentna wina broniącego. Zatem jaka w tym przypadku przyczyna?
Brak... no właśnie - sami sobie odpowiedzcie - czego brak.



Czerwień dla Rogali przez stanisaw-mudka



Zapraszam również na pełny skrót filmowy z meczu, ale to już w osobnym temacie.


15 komentarzy:

  1. Faul na linii. Linia należy do pola karnego, więc karny - prosta sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taa, jasne. A linia bramkowa zalicza gola. To nie siatkówka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Linia bramkowa należy do boiska. Piłka na linii bramkowej - gola nie ma - również prosta sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nikt nie protestowal ze karnego nie powinno byc. Co do 2. zlotej zawodnik osieka mogl zrobic wiecej aby kontaktu nie bylo a sedzia moze sie bronic ze jakis kontratak byl.. W druga strone tez mozna dyskutowac czy nalezala sie pierwsza zolta dla zawodnika niwy ktory pozniej wylecial. A ostatnia czerwona z mojej perspektywy wdzial ze zawodnik ewidentnie chce trafic pilke ale niestety ulamek sekundy sie spoznil i trafil prosta noga rywala zlosliwosci nie bylo ale efekt byl jaki byl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Protestował, protestował. Popatrz dobrze. Ale to akurat ma najmniejsze znaczenie.

      Usuń
  5. Niech sobie pan przypomni jaki karny Brzezina dostała rok temu u siebie:) Wtedy przy rzucie rożnym!!! Wtedy komentarza nie było:D POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  6. A co do duzej liczby kartek, sedzia wiedzial z kim gra (obaj trenerzy na placu gry i kilku "pyskaczy" w obu ekipach) nie pozwolil sobie na dyskusje od poczatku pokazal kartonik i byl w tym konsekwenty w obie strony za to plus

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Pańskie opisy są barwne i merytoryczne ! Ale akurat te f akty które utrwalił Pan nagraniami przeczą teorii jakoby Sędzia popełnił błąd!Po pierwsze faul był na linii pola karnego a linia należy pola karnego. Jeżeli już można było by się zastanowić czy nie należała się czerwona kartka bo faul był centralnie w kierunku bramki!Drugie zastrzeżenie to Niwa wychodzi z kontrą i zawodnik gości spowodował jego upadek czego Pan nie zaprzeczał a Sędzia zakwalifikował to jako faul taktyczny i ewidentna żółta kartka!Ostatnia kontrowersja Sędzia był bardzo blisko i podjął taką decyzję i ja z nią nie dyskutuję. Pańska sugestia że głośno krzyknął była nie na miejscu! Efekt końcowy był przykry dla zawodnika. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to nie bardzo rozumiem co znaczy "faul był centralnie w kierunku bramki". Zawodnik wychodził na czystą pozycję. Natomiast mój wywód wziął się stąd, że ja widzę faul TUŻ PRZED linią P.K. Co do cz. kartki? Są również zalecenia o niestosowaniu tzw. "podwójnego karania", czyli jak karny, to tylko żółta. W tym przypadku akurat czerwona byłaby dla nas większą karą i to jest cały paradoks tej sytuacji- takie jest moje zdanie.

      Usuń
  8. Tak sobie wszedłem po długim czasie na Pana Blog. I tak jak wcześniej ktoś zauważył, może i Pana teksty są barwne i ciekawe, ale przepisów to Pan w ogóle nie zna. Sędzia w każdej z trzech sytuacji powiedzmy dobrze postąpił. Pierwsza nawet nie dyskutuje, faul na linii pola karnego, a linia pola karnego należy do niego. W drugiej i trzeciej sytuacji, wiadomo.. są sędziowie którzy by inaczej postąpili, ale spokojnie sędzia mógł tak postąpić. I zaznaczam, jestem osobą, która nie jest związana z żadnym z zainteresowanych klubów czy trójki sędziowskiej. Trochę obiektywizmu na przyszłość zalecam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym "wogóle" to bym nie przesadzał. Natomiast, gdyby nie było w artykule choć odrobiny obiektywizmu to nie pisałbym, że np 9/10 sędziów gwizdnęło by wapno, nie pisałbym, że "wina leżała po obu stronach" , ani "No dobra - dla bardzo czepiających się - jakiś kontakt był". Nie przesadzajmy :)

      Usuń
    2. Moja mała sugestia, Pana ukochany klub gra w Klasie Okręgowej, chciałbym zauważyć że jest to 6 poziom rozgrywek w Polsce. Niech Pan od tych sędziów też cudów nie wymaga. Często się mówi,że biorą za to pieniądze, ale jakie... Większość z nich robi to z pasji do piłki czy sportu, niektórzy pewnie marzą o karierze takiej jak Pan Marciniak, znam takich i takich... Pan często po swoich meczach obraża, nierzadko w sposób nie kulturalny. Niedługo Święta, może warto się zastanowić nad tym, za nim się obrazi drugiego człowieka, co by ze spokojem można było przystąpić do komunii ;)

      Usuń
    3. "Pan często po swoich meczach obraża" - Nie no, ale to ja sobie wypraszam. Owszem , używam często barwnego języka, ale jeśli kogoś obraziłem - czekam na proces. Nazwanie gościa "ignorantem boiskowym" to... przepraszam bardzo ale stadiony piłkarskie to nie wersal. Jeśli ja obrażam, używając nieraz zdecydowanych określeń, to zapraszam na pierwszy lepszy mecz extraklasy. Bo na szóstej lidze uszy puchną. Co do pasji- zgodzę się, ale ja też widzę zawodników i ich pasję do piłki, a u których przez "pomyłki" arbitrów ta pasja bywa wręcz zabijana. Ja nie wymagam cudów. Po prostu zwykłej uczciwości na boisku. To, że się któryś pomyli - po prostu próbuję pokazywać, czasem skomentuję. Ale są niektórzy, których "pracy" na boisku nie da się oglądać. Są też tacy, którzy w przerwie sprawdzają zawartość półek w szatniach. Są przeróżni. Nie wkładam wszystkich do jednego wora, ale nie chcę przechodzić nad tym do porządku dziennego.

      Usuń
    4. Kolejna rzecz - nie traktuję tego bloga jako narzędzia do walki z sędziami. Broń Boże! Na każdym poziomie jest coś takiego jak analiza pomeczowa, omawianie akcji, bramek, BŁĘDÓW (w tym również sędziowskich). Próbując nieraz (może i nieporadnie) coś takiego robić - uważam to jednocześnie za bardzo fajną promocję zarówno klubu jak i zawodników. JA nie mam z tego ani grosza - wręcz przeciwnie -dokładam do tego. Ale na swoje pasje ludzie wydają o wiele poważniejsze pieniądze. To też prawda. Natomiast każda oglądalność, każde wejście czy obejrzenie skrótu to zawsze jakaś wartość dodana dla tych chłopaków, którzy biegają po boiskach za nieraz przysłowiowe piwo i kawałek kiełbasy po meczu. Dla DOBRZE sędziującego arbitra - również. Tak ja to traktuję. I to niezależnie od tego czy ja go skomentuję pozytywnie czy też nie. Obrazy nie mylą.
      Ale stwierdzenie, że ja kogoś tu obrażam, podczas gdy na meczach sypią się takie epitety, że swojego wnuka nie zabrałbym ani na jeden - obraża właśnie mnie.
      Kilka razy nosiłem się już z zamiarem zakończenia tego mojego "hobby bo czas płynie nieubłaganie, ale za każdym razem dostawałem wiele zapytań czy i kiedy będą jeszcze skróty, dlaczego blog nie działa, itp... . Więc postanowiłem, że póki sprzęt nie odmówi posłuszeństwa, albo moje zdrowie - będę to robił, bo ... lubię. Ale proszę mi tu nie imputować takich rzeczy, że ja tu kogoś obrażam.

      Usuń