piątek, 30 grudnia 2016

Zamykamy rok

  Jak każe tradycja na starym roku spłacamy długi i dopinamy wszystkie zaległe sprawy. A ponieważ - jako blogger i... że tak powiem - członek -  długów nie posiadam, pozostańmy może przy tym drugim, czyli  sprawach zaległych.








     Wiem, że jestem Wam to winien. Znów zaniedbałem tego bloga. Ale starsi panowie tak już mają, że wraz z upływem lat coraz bardziej cierpią na chroniczny brak czasu, że o innych przypadłościach nie wspomnę... .

Dość biadolenia, stali bywalcy tego bloga wiedzą doskonale, że czas zimowy to dla miśków zwyczajowo okres snu i nie znajdą tutaj zbyt wiele newsów. Natomiast czasem zdarzy się jakieś przebudzenie i uda się coś nabazgrać.
 I tym razem - nie inaczej - w ramach świątecznych porządków w moim laptopie natknąłem się na kilka gigabajtów materiału z ostatniego spotkania naszych pupili w tym roku. Był to mecz wyjazdowy zaległej  12 kolejki, który zagraliśmy dopiero 19 listopada.

Już prawie większość drużyn powiesiła buty na kołkach, wypastowane, nabłyszczone i Bóg wie co jeszcze. Nasi chłopcy musieli pozostać jeszcze w cuglach i choć w okrojonym składzie i nie w pełni sił - to jednak udało się nam zakończyć rundę, że tak się wyrażę: z przytupem !

Próbuję sobie odświeżyć w pamięci wszystkie okoliczności tamtego spotkania i wiem, że wcale nie jechałem tam po zwycięstwo. Miałem świadomość, że chłopaki są w gazie. Dobra passa - sześć meczów bez porażki i pokonanie w ostatniej kolejce rewelacyjnego Beniaminka jakim z pewnością można okrzyknąć Jawiszowice  dawała nam mandat do myślenia o wygranej, ale przecież znam Brody od "takiego" i wiem co potrafią wyprawiać na własnym terenie.
To taki zawsze enigmatyczny team. Przyjeżdzasz i zaczynasz z wysokiego"C", strzelając im 2-3 bramki. Wydaje się, że masz poukładane, grasz swoje. Aż tu nagle jedna niespodziewana akcja, jakiś strzał z dystansu, łapią kontakt i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - masz ciepło. Wiem co mówię, bo mieliśmy już tam takie mecze. Raz  było 3-0 dla nas i ledwo remis uratowaliśmy.
Typowy zespół własnego boiska. Za to na wyjazdach radzą sobie całkiem przeciętnie.
Piotrek Balonek miał dodatkowy ból głowy, bo wiadomo było już przed meczem, że nie zagra nasz strzelec wyborowy Tomek Dubiel. A żeby było jeszcze ciekawiej to w trakcie meczu okazało się, e wypadł nam ze składu Łukasz Szczepaniak. No pieknie - pomyślałem.

Ale na szczęście mieliśmy na boisku Mateusza Grosa, który przecież - jak już kiedyś pisałem - ma patent na Brodzian. Jednak  trochę czasu musiało upłynąć zanim Ten sobie przypomniał jak to robił kilka lat temu, pakując gospodarzom cztery bramki. Dobrze, że  w końcu odkurzył sobie ten patent i zaaplikował im "piłkę meczową" czym niewątpliwie wprawił nas w  stan piłkarskiej euforii.
Ale zanim to się stało, musieliśmy trochę nerwów stracić i nawet dość szybko strzelona bramka przez Ochmana nie uradowała nas na zbyt długo, bo po mocno kontrowersyjnej akcji gospodarze zdołali wyrównać stan meczu. Wróć: sędziowie pozwolili im wyrównać. To moje zdanie i nie zmienię go nawet przed sadem ostatecznym :).

  Jednak przeglądając materiały stwierdzam, że najbardziej pozytywnie ucieszyła mnie gra dwóch zawodników: bardzo dobre skrzydło Kuby Wójcika. Młody pokazał się już z dobrej strony w kilku meczach, ale tutaj - na tle rywali - błyszczał. Szybkość to jego potężny atut. Oby nie zatracił formy do wiosny. Będziemy mieć jeszcze pociechę.

I solidny Borowczyk.
 Myślę, że to najlepiej ułożona noga w naszej drużynie. Mimo upływu lat Tomek nadal wie co zagrać i kiedy zagrać.
Dlaczego on? Nie da się ukryć, że wielu z nas miało wątpliwości co do tego czy był to trafiony nabytek (wiem, nieładnie to brzmi) tego sezonu. Jednak nie zawsze jest tak, że od każdego gracza trzeba oczekiwać aby strzelał bramki, czy wykorzystywał swoje okazje. Od strzelania to my mamy lepszych fachowców. Natomiast w przekroju całej rundy, pomimo początkowo nie zawsze udanych zagrań, jednak większość asyst musimy zaliczyć właśnie na jego konto. Od początku twierdziłem, że jak Boro zrezygnuje z  niepotrzebnych bączków, a w zamian zagra prostą piłkę - będziemy go wychwalać pod niebiosy. Uważam, że zasłużył. A w tym meczu - szczególnie!

Dziękując wszystkim za - summa sumarum - udaną jesień,  życzę aby nadchodzący Rok przysporzył nam samych wspaniałych momentów. Nie tylko tych związanych ze sportowymi emocjami, ale przede wszystkim w życiu prywatnym, zawodowym i osobistym.

DO SIEGO ROKU!!!

1 komentarz:

  1. Osobiście gram w Eklerze Baranówka okręg krakowski i planuje wprowadzić takie skróty meczów na naszą stronę. Świetna promocja klubu :)

    OdpowiedzUsuń