niedziela, 25 września 2016

Wam kury szczać prowadzać ...

...A nie mecze sędziować ! Panie... Sędzio  jesteś pan ignorantem boiskowym!
 Mówię to z pełną odpowiedzialnością i uważam, że to  i tak komplement w stosunku do tego jak  nazywali go inni kibice.





   Ja rozumiem, że sędziowie się mylą. Jestem świadom, że można czegoś nie zauważyć, przeoczyć bądź źle zinterpretować. Ale w sytuacji kiedy stoi się 5 metrów od akcji, wlepiając gały z wypiętym tyłkiem, nie sposób nie zauważyć TAKIEGO faulu. No chyba, że się nie jest ignorantem tylko po prostu nie chce się widzieć wszystkiego co na boisku?
Dlaczego tak ostra reakcja z mojej strony? To proste: nie podyktować rzutu karnego po tak ewidentnym faulu i w sytuacji, kiedy mamy kontakt, optyczną przewagę i teoretycznie możliwość zdobycia nawet trzech punktów, to dla mnie  wypaczenie wyniku. Nie może chyba być bardziej klasycznego przykładu, w jaki sposób arbitrowie mają "wpływ" na wyniki.
Poza tym.... znam jeszcze inne "drobne" szczegóły - że tak je nazwę - pozakulisowe. Ale tutaj ich nie przytoczę...


Karny? Nie dla sędziego. przez stanisaw-mudka

Nie będę więcej opisywał zaistniałej sytuacji. Sami oceńcie. Mam nadzieję, że i  przełożeni tego gościa również obejrzą ten materiał.  Dodam tylko, że w konsekwencji tej "pomyłki" wyleciał z boiska sam ... poszkodowany.

Oczywiście, że można się odszczekiwać, że mogliśmy sobie wygrać sami ten mecz, a nie szukać dziury w całym. Ale właśnie  to nie jest "szukanie" dziury tylko jej wskazywanie. Bo nie można przechodzić obojętnie obok takiego dyletanctwa. By nie powiedzieć: złośliwości!

   Tomek Dubiel ujrzał pierwszy żółty kartonik za to, że ośmielił się zaprotestować w powyższej sytuacji.

Inna rzecz, że ja osobiście jestem wrogiem pyskówek, przekomarzań i innych dyskusji zawodników. Te rzeczy pozostawmy może kibicom i ewentualnie sztabowi. Zawodnik na boisku jest tak samo odpowiedzialny za zespół kiedy strzela czy broni bramki jak wówczas gdy go osłabia poprzez niemądre "łapanie" kartek.
 Czy widział ktoś jeden przypadek aby sędzia cofnął  decyzję zwłaszcza wobec energicznych protestów drużyny? NIGDY. Jedyne przypadki jakie znam - to na skutek interwencji sędziów asystentów. To się czasem zdarza.
Ale nigdy po pyskówce zawodnika!

Niestety nie umiemy powstrzymać swoich nerwów na wodzy i jesteśmy bodaj najwięcej obdarowywaną ekipą  kartonikami różnej maści - za takie właśnie występki.

A to niestety kosztuje. Jednak najbardziej zabolą absencje w kolejnych meczach, które przy i tak już zmasakrowanym składzie spowodują tragiczne obniżenie naszego poziomu. A i finansowo dla klubu to spore obciążenie..
Sporządziłem takie zestawienie na podstawie info z portalu Łączy nas piłka.pl , na którym wyraźnie widać jak mocno jesteśmy kartkowani w tym sezonie.



To z pewnością nie jest przypadek, a już horrorem jest fakt, że od czterech (!) kolejek kończymy mecze w dziesiątkę!  Dodać muszę, że co najmniej 40 procent  tych kartek nie ujrzeliśmy po  faulu taktycznym czy w ferworze walki, a po zwykłych "pyskówkach". Smutna, ale prawda. I to też trzeba podkreślać!



Nie dziwmy się potem, że sędziowie po prostu nas nie lubią. To też ludzie, którzy mają swoje sympatie i antypatie.

Co do stylu naszej gry... wolałbym się nie wypowiadać. Ktoś na meczu trafnie ocenił pierwszą połowę: Kalwarianka zrobiła w pierwszej połowie dwie kontry i zdobyła dwie bramki. Poza tym niczym szczególnym nas nie zaskoczyła. Dwa nasze błędy w obronie. Dodam, że dwa szkolne błędy... .
Nie możemy się zawsze głaskać. Nie jesteśmy dzieciakami które wezmą zabawki z piaskownicy i pójdą popłakać do kąta. MUSIMY w końcu stanąć przed lustrem i też samych siebie zapytać. Wszyscy razem i każdy z nas osobno: czy ja naprawdę w tym meczu dałem z siebie sto procent zaangażowania?
Bo jest też taki paradoks, o którym wcześniej nie mówiłem, a który powtarza się w każdym meczu: kiedy tracimy jedenastego zawodnika nasza gra wygląda lepiej. To widać gołym okiem. Tylko, że wtedy zawsze jest za późno... .
Inny również jakże celny komentarz - już po meczu: "Tam jest cisza na tym boisku. Oni wogóle do siebie nie mówią" !

Trzeba coś więcej dodawać? Zero komunikacji - o tym już dawno pisałem.

Ale aby sprawiedliwości było zadość, pokusiłem się o sporządzenie również porównania składu z tamtego sezonu do obecnej sytuacji. Ponieważ każdy powinien być świadom  tego, że  w porównaniu z Ekipą która parę miesięcy temu zdobywała wicemistrzostwo ligi,  mamy zupełnie odmieniony zespół!
I tak stan absencji na dzień 24.09.2016 wyglądał następująco:

Krzysztof Flejtuch -    zmienił klub
Daniel Płonka -           zakończył karierę
Przemek Bernaś -       zakończył karierę
Szymon Juras -           zakończył karierę
Łukasz Płonka -         obecnie nie gra
Szczepaniak Łukasz - kontuzja
Szczepaniak Mateusz - nieobecny
Gros Mateusz              - nieobecny
Gros Radek                 - kontuzja
Grzesło Dawid            - nieobecny
Kozioł Bartłomiej       - kontuzja
Jaromin Seweryn        - zmienił klub
Kułas Krystian            - zmienił klub
Majda Piotr                 - kontuzja


14-tu zawodników !


Ten kto choć trochę interesuje się naszą drużyną doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że większość z w/w chłopaków stanowiła trzon naszej drużyny. Już z samych nieobecnych można by spokojnie poskładać drużynę do gry.
Jednak ci, którzy są pod grą - wcale nie znaczy, że grać nie umieją!
Tak jak mówiłem wcześniej - to zupełnie inne oblicze drużny. Potrzeba czasu, aby to na nowo zgrać, dotrzeć i oszlifować.
Ale też potrzeba niektórym  zrozumieć, że piłka nożna to sport zespołowy, a na boisku odpowiadają nie tylko za siebie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz