wtorek, 3 maja 2016

Derby do przodu.

Dzięki Bogu - mamy je za sobą! Było ciężko. Było groźnie, ale zakończyło się pięknie. Tak jak się spodziewałem - mecz cięższy niż na Unii. Przynajmniej wizualnie - dla mnie. Tym razem szczęścia nie zabrakło i chłopaki zrobili co do nich należało.





       Poniżej przedstawiam sytuację po której Tomek Dubiel zdobywa pierwszą bramkę dla nas. Szczerze - nawet w zwolnionym tempie ciężko stwierdzić czy był ten karny czy nie. Ale został gwizdnięty. Tak to bywa przy sytuacjach w polu karnym. Czasem sędzia widzi, a czasem daje się nabrać. Nie wiem - szczerze i konia z rzędem temu kto udowodni, że tam coś było. Na szczęście drugi gol rozwiał jakiekolwiek wątpliwości co do zwycięzcy w dzisiejszym pojedynku. Choć z gry wcale jednoznacznie nie wynikało kto dziś zejdzie z boiska z podniesioną głową.


Tomek - karny przez stanisaw-mudka



Kolejny gol w doliczonym czasie i znów Seweryn Jaromin w roli killera. Oczywiście, że sytuacja na boisku podyktowana była wynikiem i determinacją rywala do zmiany wyniku. Ale, przepraszam, kogo z miejscowych to obchodzi?? Rzucasz wszystko na szalę i albo / albo.
Owszem - było gorąco i pachniało bramką dla Niwy. Ale jedna akcja załatwiła sprawę.


Eryn Jaro - kropka nad i przez stanisaw-mudka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz