piątek, 24 kwietnia 2015

Ciągle w czołówce

Druga porażka na wiosnę czyli jak stwierdził  trener Andrzej Lubański: limit przegranych z jesieni wyczerpany.
  








      Dobrze, że nie uciekamy od samokrytyki i plany są ambitne. Jednak ja nie do końca zgadzam się z taką surową samooceną . Zwłaszcza po środowym meczu w Białce.

Dość, że nie wystąpiliśmy od pierwszego gwizdka w pełnym składzie, to po połowie meczu straciliśmy dwóch bardzo ważnych  graczy: Mariusz Antecki mocno poobijany ( po faulu, który nam się należał) zszedł w przerwie i już nie powrócił na murawę. Natomiast chwilę później boisko opuścił nasz kapitan - Łukasz Szczepaniak, u którego odezwał się uraz łydki.
 O Rogali, którego wypożyczyliśmy z Kobiernic i jeszcze nie ujrzeliśmy na murawie nie wspomnę. Bo to, iż Szymona Żurka już do końca sezonu nie będziemy mieć do dyspozycji - to chyba wszyscy wiedzą.

Te dwa powyższe zdarzenia z całą pewnością miały wpływ na obraz gry z naszej strony w drugiej części spotkania.
Na szczęście(w nieszczęściu) - do walki mógł włączyć się Tomek Dubiel, który powoli zaczyna czuć piłkę i coraz lepiej sobie poczyna na boisku.
Niestety to nie wystarczyło do osiągnięcia satysfakcjonującego nas rezultatu. Mówi się trudno. Jednak trzeba też sprawiedliwie oddać gospodarzom, że pod względem sportowym wyraźnie nas przewyższali.
Z pewnością zagrała też znajomość ich dość specyficznego boiska.
Poza tym, co tu dużo mówić - jak stwierdził nasz coach: przecież zagraliśmy z rewelacją wiosny, bo oni tak naprawdę do wczorajszego spotkania nawet bramki nie stracili!

Nam się udała ta sztuka i szczerze mówiąc, powinna była się udać jeszcze co najmniej jeden raz. Tak się nie stało z prostej przyczyny: Główny arbiter  dał ciała - szczególnie przy akcji w której obrońca Białki zatrzymał strzał Buczka ręką w polu karnym.
Sam początkowo sądziłem, że nie do końca można być przekonanym czy była ręka, że kwestia interpretacji, itp. Jednak po obejrzeniu x- razy powtórek  nie mam najmniejszych wątpliwości

  Dodatkowo Pan główny arbiter sam wystawił się na śmieszność swoim tłumaczeniem, że owszem - było zatrzymanie ręką, ale zawodnik zasłaniał twarz i nie powiększył powierzchni ciała. Wystarczy obejrzeć krótką relację z tego meczu. Ręka odskakuje na pół metra po uderzeniu piłką. Co to za osłanianie  twarzy, kiedy zawodnik blokuje strzał stojąc w pozycji tylnej bocznej do strzelającego ??
 Nie potrzeba nic więcej dodawać. Pan sędzia stał TRZY metry od zajścia.

 Druga sytuacja (a raczej pierwsza, bo była wcześniej) to ta po której został powalony na ziemię Mariusz Antecki. Chłopak przypłacił to wejście kontuzją i opuszczeniem boiska, co miało dość przykre dla nas konsekwencje.

Tłumaczenie Pana głównego?
- klasyczny wślizg z wybiciem piłki.

No można się zgodzić: wślizg był  i wybicie również. Tyle, że od tyłu i poprzez nogi napastnika. Jak dla mnie - faul na kartkę.  Jednak o karnym raczej nie możemy rozmawiać, ponieważ obrona została zainicjowana tuż przed linią szesnastki. Główny niekoniecznie musiał gwizdać wapna(choć nikt - prócz gospodarzy - nie miałby pretensji), ale faul - jak najbardziej! I to na linii szesnastu metrów.

 Żeby była jasność: Nie próbuję tu podważać faktu, że Białczanie byli w tamtym meczu od nas lepsi, skuteczniejsi i ogólnie - "mieli więcej z gry".

Nie mogę się jednak godzić z taką pracą Panów arbitrów, która - co bardzo prawdopodobne - wypaczyła wynik tego spotkania. Kto wie jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby gospodarze dostali gola do szatni.

 Mamy dopiero piątą kolejkę tej wiosny, a już po raz drugi zanotowaliśmy tak poważną wpadkę arbitrów na boisku. To tylko w meczach naszego zespołu. Przypomnę - pierwsza była w meczu inauguracyjnym rundy - w Łękach. Kiedy sędzia główny zmienił swoją decyzję i podyktował rzut karny dla łęczan.

Prawda, arbiter jest wyrocznią na trawie, ale nie jest nieomylny i błędy popełnia. Gorzej, jeśli te błędy powtarzają się zbyt często i krzywdzą w sposób radykalny jedną ze stron pojedynku.

Bo nie chcę nawet przypuszczać, że mógł to być błąd zamierzony. Nie dopuszczam nawet takiej myśli...



WKS Tempo Białka 2-1 Brzezina Osiek przez MojaBrzezina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz