niedziela, 15 czerwca 2014

Zapłaciliśmy frycowe

                                                               

Jedna porażka więcej czy mniej. Tak naprawdę Sucha nam nigdy "nie leżała". 1-2 to nie żadna klęska.
Przegrana po walce. Zaciętym boju w środku pola. Tak jest zawsze, gdy naprzeciw siebie mamy Górali: momentami aż kości trzeszczą.. Szkoda, że oni wykorzystali  o jedną sytuację więcej od nas. Na pocieszenie trzeba dodać, że mieli ich znacznie więcej. Więc skutecznością tym bardziej we wczorajszym meczu nie zgrzeszyli.
  Znów nie mogłem śledzić meczu z bocznej trybuny i nadal się upieram, że za mało akcji przeprowadzamy skrzydłami. Nie rozciągamy gry. To są takie trochę A- klasowe błędy : piłka na lewej stronie - to cała formacja przesunięta na tą połówkę boiska. Póżniej nie ma jak rozegrać piłki do drugiej linii.

Akurat we wczorajszym spotkaniu to mogło wynikać ze zmęczenia. Niestety - zwycięstwo ze Stryszawą kosztowało nas na tyle dużo sił, że nie potrafiliśmy się odbudować do soboty.  W dodatku kartka wykluczająca dla naszego  playmakera i Kapitana zespołu Łukasza Szczepaniaka musiała się odbić na jakości  naszej gry.
Ehhh, gdyby mieć takiego drugiego...

Zapłaciliśmy frycowe za tamto spotkanie, ale warto było... Mało kto w tym sezonie może się pochwalić ograniem Jałowca. W dodatku w takim wymiarze i w takim momencie: gdy do awansu brakuje im zaledwie jednego punktu.
Żal oczywiście przegranej na zakończenie sezonu - na własnym obiekcie, ale też nie jest to taka sama porażka jak choćby jesienią na ich stadionie. Tam zagraliśmy naprawdę słaby mecz.

Porażka po walce zawsze mniej boli i nie zostaje w pamięci jak tamten - przegrany juz w szatni.
Niedługo zamieszczę kilka akcji / sytuacji z drugiej połowy spotkania. Niestety pierwszej połowy nie udało się wogóle zarejestrować: zabrakło chętnego do kamerki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz