sobota, 29 marca 2014

Zabrakło zimnej krwi.

  Remisem zakończyła się inauguracja rundy wiosennej dla Brzeziny w pojedynku z KAESEM z Chełmka. Niezbyt  licznie zgromadzona widownia nie obejrzała żadnej bramki w tym spotkaniu choć na brak emocji narzekać nie mogła.




Nie będę tutaj streszczał meczu bo niedługo będzie można obejrzeć skrót filmowy.

Natomiast co do moich  wrażeń z pierwszego spotkania, hmmm   powiem tak:

  Pamiętam jako żywo mecz inauguracyjny sprzed roku. Graliśmy w Żarkach. Pojechaliśmy po pewne trzy punkty z  Beniaminkiem a wróciliśmy ledwo z jednym punktem. Mecz był słaby, bez pomysłu na grę i jakiś taki nijaki.

Wszyscy pamiętamy co chłopaki zrobili w pozostałej części rundy...

Dziś można porównać jedynie wyniki. Tzn nie żebym spadł z trybun z wrażenia na widok gry naszych chłopaków. Jednak gdybym mógł określić jednym zdaniem to spotkanie to powiedziałbym tak: Zabrakło zimnej krwi.

Trzeba było wykorzystać ze dwie sytuacje w pierwszej połowie i mielibyśmy poukładany mecz w dalszej części. Gdyby Dubiel, gdyby "Jarek", gdyby "Antek" -postrzelali na ciut lepszej skuteczności, byłoby pozamiatane.

A tak druga połowa już zaczęła się trochę nerwowo, potem doszła presja, a na koniec desperacja. Dość powiedzieć, że tak się zapamiętaliśmy w tych próbach zdobycia trzech punktów, że raz - stracilismy pomysł na sforsowanie obrony rywala, a dwa - sadziliśmy takie wielbłądy w naszej strefie obronnej, że naprawdę mogło się skończyć blamażem. Nawet wówczas, kiedy graliśmy w przewadze jednego zawodnika.

   Ogólnie, poza kilkoma, powiem - nierozważnymi - indywidualnymi, nasza obrona nie pracowała aż tak tragicznie. Jednak  jak dla mnie - zabrakło współpracy pomiędzy formacjami. Za dużo gry środkiem. Nie widzieliśmy  bardzo ładnie włączającego się Radka na skrzydle. Nie wykorzystaliśmy w pełni atutów Jaromina, który hasał na lewej stronie często bez krycia. Szkoda. Mogło być pięknie. Było przeciętnie.

Przeskoczyli nas Łęczanie, którzy sprawili największą niespodziankę tej kolejki, wygrywając 2-1 w Brzeszczach. Dodam jeszcze, że tuż po przerwie stracili bramkę. Dlatego tym bardziej spore zaskoczenie!
Wyprzedziła nas również Sucha, pokonując pewnie u siebie Zagórzankę 4-1.

Niestety spadliśmy o dwa oczka w tabeli, ale do trzeciego miejsca jest kontakt na jeden mecz, więc mimo siódmego miejsca - to nadal czołówka tabeli.

W wytykaniu błędów sędziom będę wciąż nieubłagany.
Do tej pory twierdziłem, że aby gwizdnąć wapno to trzeba mieć jaja.
Dziś powiem: guzik prawda. Nie trzeba nic mieć, ani nie trzeba być boiskowym bohaterem. Trzeba po prostu mieć oczy, umieć dostrzec to co się ogląda , ocenić sytuację i zareagować. Tylko tyle. Niestety - dla niektórych sędziów okazuje się, że to jest AŻ TYLE!
  Szkoda bo często się zdarza, że to ONI bywają najsłabszym ogniwem w meczach.
Wszyscy wiemy do jakich kuriozalnych nieraz zdarzeń to prowadzi.
Dziś również nie obyło się bez skandalu.

 Sędzia kilkakrotnie "pomylił się" między innymi kiedy nie dostrzegł ewidentnego faulu na naszym zawodniku, pomimo wyraźnej sygnalizacji przez bocznego, czy bezapelacyjnego powalenia Jaromina bez piłki w polu karnym przeciwnika.
 W ramach rehabilitacji pokazał za chwilę obrońcy z Chełmka czerwień za faul na naszym zawodniku - Dubielu.
Faul polegający na przytrzymaniu go za łokieć w walce jeden na jeden na dwudziestym metrze. Cóż - ucieszyłem się, ale też było w tym meczu wiele groźniej wyglądających przewinień zawodników, które nie skończyły się nawet wyjęciem żółtego kartonika.

Dlatego nie ma co się dziwić kibicowi, który  zniesmaczony schodzi ze stadionu, bo arbiter który powinien być autorytetem na murawie i trybunach  jest obiektem drwin i wyzwisk.

Za tydzień jedziemy do Białki. Będzie to mecz z tzw. smaczkiem, ponieważ zagramy z podopiecznymi naszego niedawnego trenera - Sławomira Frączka.
Dobrze zainaugurował swoją pracę trenerską, pokonując Cedron w Brodach 1-0.
Dobrze, choć niezbyt efektownie...
Sprawdzimy, czy to Białka obniżyła loty, czy może Brodzianie zaczęli walkę o utrzymanie w lidze.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz