poniedziałek, 27 maja 2013

Kolejny gol "Stadiony Świata"

 
    Tym razem to Daniel Płonka pokazał nam jak się strzela bramki. Przepieknej urody trafienie, które byłoby z całą pewnością okrasą nawet wieczornego finalu Ligi Mistrzów.
.

Poniżej zamieszczam bramkę Daniela - prawdziwy majstersztyk.

Bramka Daniela Płonki w meczu z Zagórzanką (Enhanced) from Stanisław Żmudka on Vimeo.


sobota, 25 maja 2013

Białka 2-2 Brzezina - skrót filmowy

  Niestety - warunki w Białce pozwoliły na kręcenie jedynie "z ręki". Stąd też  obraz jest chwilami niestabilny.
Mimo to - kilka fajnych sytuacji i oczywiście bramki.
Zapraszam do oglądania.









Tempo Białka 2-2 Brzezina from Stanisław Żmudka on Vimeo.

niedziela, 12 maja 2013

Po prostu nie weszło...

   Takiego meczu jak dzisiejszy dawno nie oglądałem. Yyyy, to znaczy ostatni raz widziałem w ... Alwerni.
Dziś tylko zabrakło mi tylko rzutu karnego - nie wykorzystanego i drugiej bramki dla Gości. Formalnie - wypisz, wymaluj -  mało brakło a znów przegralibyśmy wygrane spotkanie. A przynajmniej - potencjalnie wygrane spotkanie... .
   Nie mam pretensji do chłopaków- są mecze, że po prostu k... nie idzie.
 I dziś: k... nie poszło!!

 Nic to, że od 65-ej minuty mecz toczył się do jednej bramki. Nic, że w pierwszej części co najmniej trzy bliżniacze akcje - prawą stroną, zainicjowane przez Eryna, skończyły się fiaskiem. Notabene - jesli już decydujemy się na Eryna jako skrzydłowego, to sorry - dajmy mu wsparcie w środku, bo gość nie ma komu dogrywać... Nie pomogło też, że gralismy pół godziny w przewadze. No po prostu - lipa. Mecz zaczarowany... bramka gości - też. Jak obejrzycie skrót - sami ocenicie. Mogło skończyć się rzeźnią, a wyszło... hmmm- niektórzy mówią, że należy się cieszyć z jednego punktu, bo takie mecze często lubią się obracać przeciwko faworytom. I muszę powiedzieć, że coś w tym jest! W końcówce różnie mogło się poukładać.
   Po dzisiejszym meczu pozostaje tylko niesmak i niedosyt, bo tyle sytuacji co dziś mieliśmy tylko w drugiej części - niejeden zespół stwarza w całej rudzie. Co zrobić, kiedy futbol właśnie dlatego jest taki piękny, że nie zawsze chce się słuchać faworytów ?!
Paradoksalnie - ten nasz remis również dał nam dziś powrót na dziewiąte miejsce w tabeli i choć nie jest to jeszcze pewne miejsce  w V-ej lidze na przyszły sezon, to uważam, że nie musimy się martwic o nasz przyszły byt. Nawet pomimo niezbyt udanych układów w wyższych ligach.
  Nie widzę - jak na dziś dzień, aby nasza gra uległa jakiejś diametralnej zmianie. Owszem - mógłbym miec zastrzeżenia co do dzisiejszego składu wyjściowego, ale to kwestia wyborów trenerskich i nie mnie z tym polemizować.
Uważam, że np. Żurek w obecnej formie jest chłopakiem który powinien stanowić trzon tego zespołu. Poza tym - Radek Gros, choć może jeszcze nie błyszczy tej wiosny to byłby idealnym zmiennikiem na lewym skrzydle. Może ten chłopak nie zdobywa bramek, ale dziś na zmęczoną i osłabioną defensywę przeciwnika  - na pewno wniósłby dużo aktywności( choć i tak sporo jej było w końcówce).
W dalszym ciągu twierdzę, że Antecki jest chłopakiem z którego jeszcze nieraz będziemy dumni... i uważam, że choć dziś zapisano bramkę na jego konto, to prawdziwym ojcem tego trafienia jest Bernaś.
 I nie ważne, że popełnił babola który kosztował nas dwa punkty! Nie pamiętam aby akurat ON mylił się na tyle często. Ot - jeden błąd, jedna bramka. Zresztą zdobyta po faulu- niebezpieczne zagranie: zbyt wysoko uniesiona noga napastnika Alwerni.
Gdybyśmy wykorzystali choć dziesięć procent tego co mogło wejść - nikt by mu tego nie wypominał. Pozostał żal i niedosyt. Mam tylko nadzieje, że chłopaki - podrażnieni sportową złością - pokażą w środowym spotkaniu kto tu tak naprawdę dzieli i rządzi w Osieku !

Na skrót całego meczu niestety trzeba trochę poczekać. Tymczasem zamieszczam tylko bramkę dla nas :


Bramka Anteckiego from Stanisław Żmudka on Vimeo.


Oraz straconego gola. Celowo powtórzyłem sytuację, gdzie - moim zdaniem - sędzia powinien zatrzymać grę :

stracona bramka from Stanisław Żmudka on Vimeo.

sobota, 4 maja 2013

Demolka

 
  5-1 dla Kalwarianki. Wynik mówi sam za siebie... . Co mnie jednak uderzyło, to fakt, że nasz zespół był po  prostu słaby. Słaby fizycznie. Nie dorównywaliśmy góralom bodaj w żadym elemencie rzemiosła piłkarskiego. Nawet Jaro dziś nie umiał nic wskórać. Bramka dla nas - skądinąd ładne uderzenie Zarzyckiego z szesnastego metra - chyba jedyna rzecz która nam dziś wyszła (oprócz punktów, które zwiały - wszystkie trzy).

   Dwa gole do przerwy stracone w ciągu siedmiu minut - myślałem, że już po meczu. Nic podobnego: chwilę pózniej złapaliśmy kontakt, ale nie udało się wyrównać do przerwy.

    Po zmianie stron - kontynuacja i .. nadzieja, bo nie tak źle wyglądała nasza gra.  Jednak gospodarze po profesorsku nas wypunktowali. Straciliśmy znów dwa gole w 10 minut. I to była demolka.. Ale nie fizyczna, tylko psychiczna. Piąty gol to już po prostu kompletna rezygnacja. Nie było co zbierać - jak zwykło się mówić.

   Przecierałem oczy ze zdumienia, bo nie mogłem uwierzyć, że w trzy dni można tak sie pogubić. Jednak teraz - analizując zapis video, dochodzę do wniosku, że zapłaciliśmy wysoką cenę za środowe poświęcenie w spotkaniu z Babią Górą. To było widać gołym okiem, że nawet Jaromin, ani Mikołajczyk, którzy przecież są chyba najlepiej przygotowani pod względem motoryki nie umieli się dziś odnależć na boisku. Nikt z naszych dziś nie błyszczał.

  I tak sobię myślę, że tu mamy odpowiedź dlaczego Kalwarianka psim swędem zaledwie uratowała remis w Izdebniku, który przecież jest jedną z najsłabszych drużyn: jak się ma tak szeroką kadrę do dyspozycji, to można sobie pozwolić na wystawianie rezerwowych składów w  meczach ze słabeuszami. Nas niestety na to nie stać. Stąd mamy efekt jak dziś.

  Pod względem sportowym jednak  możemy się uczyć od nich. Ja wiedziałem już przed meczem, jak mniej więcej zagrają Meblarze  i to się potwierdziło w stu procentach: bardzo krótkie krycie, bardzo szybkie skracanie pola gry, przy jednoczesnym podwajaniu asekuracji - sprawiło, że nasi chłopcy już w momencie otrzymania piłki mieli na karku co najmniej dwóch zawodników i właściwie brak możliwości celnego odegrania . To stwarzało taki pressing, że chwilami nie było jak zagrać do przodu - tylko podania w poprzek boiska,do tyłu lub jakieś nieporadne próby gry z klepki, które niezbyt nam wychodziły...

Nie było pomysłu na rozegranie sensownego ataku pozycyjnego, bo również w pojedynkach jeden na jeden odbijaliśmy się od nich jak piłka od murawy.

  Natomiast Kalwarianie - niczym w stylu angielskich drużyn - rozprowadzali szybkie ataki skrzydłami (najczęściej prawym), dogrywając zadziwiająco precyzyjnie ostro bite wrzutki na szesnastkę bądź pole karne. Szalenie groźne sytuacje - nie radziliśmy sobie z tym .

I to były jedne z niewielu okazji dla nas do kontrataku - kiedy ich defensywa włączała się w akcje z przodu : szybki przerzut w strefę obronną przeciwnika, uruchamiający Jaromina bądź Mikołajczyka. Jednak najpierw  trzeba celnie dograć, a z dokładnością to dziś prawie żadne nasze zagranie nie miało wiele wspólnego, niestety.
Jak dla mnie zabrakło też Anteckiego, który pokazał w środę charakter walczaka. Może on pociągnąłby  tą grę z przodu...
    Z tak szybko przesuwającą się drużyną i tak technicznie grającą, nie da się wygrać na stojaka. Pierwszy kontakt, góra - dwa. Potem już jest za póżno. Boleśnie się o tym przekonywali nasi pomocnicy. A pozostawienie choćby metra swobody ich napastnikowi w obrębie szesnastki  błyskawicznie kończyło się strzałem. Tak straciliśmy pierwszego gola.
  Tymczasem nasz zespół grał dokładnie odwrotność tego, co prezentowała Kalwarianka: zjeżdżaliśmy z piłką do środka - tam gdzie rywal panował dziś niepodzielnie, zbierając wszystko co się da i rozprowadzając akcje do linii. Nie umieliśmy uruchamiać naszych skrzydłowych.

   No i niestety - ja uważam, ze zabrakło nam Daniela Płonki dziś jak nigdy! Nawet Kapitan nie był  w stanie go zastąpić,a kiedy w drugiej połowie zamienił się z Zarzyckim, przechodząc do środka - było już całkiem niedobrze.

 Jakby to powiedzieć... gorzka piguła i zimny prysznic. Ja myślę, że jeśli dobrze przeanalizować dzisiejszy mecz - można z niego wynieść sporo pozytywnych wniosków.  Owszem, zagraliśmy słabo, choć moim zdaniem wcale nie gorzej niż w Żarkach. To rywal okazał się być po prostu z wyższej półki. W dodatku zagrał na takiej skuteczności, że każda drużyna życzyłaby sobie takiej w meczach.

Porównując  podobny do tego mecz, to przypomina mi się nasze ostatnie spotkanie w okręgówce z Sołą Oświęcim: wówczas też miałem wrażenie, że gramy z drużyną  co najmniej o dwie klasy lepszą od nas.

Nie bez przyczyny twierdziłem, że Kalwarianka jest głównym pretendentem do awansu. I jeśli nie spuszczą z tonu - Unia będzie musiała poczekać jeszcze co najmniej jeden sezon. Takie jest moje zdanie.

Dzisiejszy mecz jeszcze bardziej utwierdził mnie w tym przekonaniu.

piątek, 3 maja 2013

Brzezina 4:0 Sucha Beskidzka - 2 połowa

Brzezina 4-0 Sucha - 2 połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.

Pora na wicelidera


  Nasz sobotni rywal - Kalwarianka, to obecnie ścisła czołówka tabeli. Zajmując drugą pozycję, tracą do prowadzącej Unii Oświęcim zaledwie dwa punkty, przy czym mają rozegrane o jedno spotkanie więcej od lidera.

     Drużyna Meblarzy to w tym sezonie zespół zdecydowanie lepiej spisujący się na własnym terenie niż na wyjazdach: spośród dziesięciu, jak do tej pory, rozegranych spotkań u siebie, przegrała tylko jedno (0-2) - z Jałowcem Stryszawa.



     Wicelider w tym czasie również stracił na własnym boisku zaledwie osiem bramek. I choć nie jest to, co prawda, najlepszy wynik w lidze, jednak daje sporo do myślenia...

   Przypomnę, że drużynę jutrzejszych gospodarzy prowadzi od lipca ub. roku były zawodnik i wychowanek Cracovii - Krzysztof Hajduk.
Ciekawostką jest fakt, że jest to jego powrót na stadion przy ul. Mickiewicza, bowiem prowadził on już tą drużynę w sezonie 2009/2010, obejmując ją wiosną 2010 roku.

Wówczas udało się mu podnieść z zagrożonej spadkiem strefy na pewną ósmą lokatę. Wtedy to również...
Zarząd MKS-u niespodziewanie podziękował mu za współpracę. (skąd my to znamy ??)

   Jak widać jednak - władze piłkarskie w Kalwarii potrafiły uderzyć się w pierś, przyznając do błędu i zaprosiły pana Hajduka do ponownej współpracy. Póki co - Ten odwdzięcza się im wraz ze swoją ekipą bardzo dobrymi wynikami.
Nie wiem jeszcze jak skończy się ten sezon, ale przykład Kalwarii dobitnie pokazuje, że nie wolno palić za sobą mostów, bo nigdy nie wiadomo w którym miejscu w przyszłości przyjdzie nam przekraczać przysłowiową rzekę...

Wracając do meczu...

   Pomimo ich potężnego atutu, jakim jest  własne boisko, pamiętajmy jednak, że dla nas jest to zespół z którym radzimy sobie całkiem nieżle. Bilans  spotkań pomiędzy naszymi drużynami wychodzi niemal idealnie na remis.
Poniżej zamieszczam zestawienie wyników jakie osiągaliśmy w rozgrywkach ligi okręgowej. Ciekawym jest fakt, że po dwa - spośród trzech zwycięstw - oba zespoły odnisły właśnie na wyjazdach.




   Tak na marginesie - już w zimie twierdziłem, że nie Unia, a właśnie Kalwarianka będzie próbowała "zrobić" awans. Tym bardziej, że Meblarze mają w tym roku jubileusz związany z 90- cio leciem klubu i zapewne chcieliby awansem uświetnić swoje święto.


Dlaczego zatem mamy wierzyć, że uda nam się cośugrać w Kalwarii?

Bo mamy solidną obronę - to po pierwsze.

Po drugie: bo mamy ERYNA...

Po trzecie: bo IM też zdarzają się potknięcia - jak we środę w Izdebniku.

I wreszcie po czwarte: bo z Chełmka też mieliśmy wracać na tarczy...

Ale cokolwiek się wydarzy - my, kibice, zawsze będziemy z naszą BRZEZINĄ !

czwartek, 2 maja 2013

Brzezina vs Babia Góra - video

    Być może jeszcze dziś, a najpóźniej jutro wieczorem będzie można obejrzeć skrót filmowy obu części meczu środowego. Pierwsza połowa już jest w trakcie upload-u i mam nadzieję, że niedługo się ukaże.

   Ponieważ film jest w wysokiej rozdzielczości - zachęcam do obejrzenia w wersji pełnoekranowej.

Natomiast ja chciałem poświęcić słów kilka na temat podkładu muzycznego, którego celowo użyłem w tej części relacji. Sądzę, że wszystkim nie wtajemniczonym kibicom należy się kilka słów wyjaśnień...

Jak łatwo zauważycie - utwór ten jest połączeniem muzyki którą teraz słyszycie zawsze na otwarcie meczu rozgrywanego na naszym stadionie. Zamysłem naszym jest, aby stał się on melodią, którą każdy będzie kojarzył jako nasz "hymn na wejście".

  W oryginale - jest to utwór Ennio Morricone: "The Ecstasy of Gold".

   Ponieważ zauważyłem, że wśród niektórych widzów wywołuje nieco mieszane uczucia - pozwoliłem sobie na wmontowanie trochę odmienionej wersji, która jest cover`em  wykonywanym przez  grupę Metallica:


Nie mam zamiaru - broń Boże - robic tu żadnej konkurencji . Jedynie uznałem, że dla dynamiki akcji, sekcja gitarowo - perkusyjna tworzy fajny akompaniament do meczu. I tyle...

A nuż się komuś spodoba...


Brzezina 4-0 Sucha 1-sza połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.

środa, 1 maja 2013

Raz, Dwa, Trzy... JAROOOO!


4-0 BRAWO.

Hattrick Jaromina. Pierwsza jego bramka - stadiony świata. Krótko mówiąc: sam wykonał rzut rożny i sam go wykończył...
    Znów bardzo dobra gra Anteckiego - przypieczętowana golem (asysta Jaromina- a jakże ! )





     Mamy nareszcie chłopaka, który potrafi szarpać grą z przodu i ma  - wg mnie - ciąg na bramkę. Nie tak łatwo mu odebrać piłkę i wie jak się ustawiać w polu karnym. Oby tak dalej!




Bramka Seweryna Jaromina pt."Stadiony Świata"

gol Eryna from Stanisław Żmudka on Vimeo.


  Nie wiem czy to nasz zespół był dziś tak dobry, czy rywal okazał się być w nie najlepszej dyspozycji? Chcę wierzyć, że jednak to pierwsze. Ale też muszę podkreślić tu mądrość trenera: zobaczył w poprzednim meczu, że kilku zawodników po prostu nie błyszczało. Dostrzegł błędy i skorygował skład. Okazało się, że trafił w dziesiątkę. Nie znaczy to, że było idealnie, ale jest na pewno postęp - w porównaniu z meczami poprzednimi.

 Niezmiennie dobra forma  naszej obrony: żal tylko Majdy, bo pewnie nie zagra w Kalwarii. A to właśnie tam będzie nasz prawdziwy test. Jak do tej pory, nawet po meczu z Łękami nie można było wyciągać wniosków - tak byli zdziesiątkowani.

Harówa Mikołajczyka: chłopak okupił to dwiema interwencjami masażysty i wyrażnie utykał pod koniec meczu. Oby zdołał się wykurować do soboty ! Środek pola bez niego nie jest taki sam jak podczas gdy on gra. W dodatku chyba najlepiej rozumieją się z Jarominem...

  Kolejny bardzo dobry mecz Szczepaniaka. Nasz kapitan od początku rundy gra najrówniej i w dodatku jest w bardzo dobrej dyspozycji.

cdn...