sobota, 27 kwietnia 2013

Jednak wiara :)

BARDZO BARDZO SOLIDNY REMIS ! Nie mam pytań. Brzezina zagrała dziś  może nie najpiekniejszy mecz, ale był to kawał solidnego i mądrego futbolu z naszej strony!

  Nieważne, że ten mecz miał nam - z przebiegu - dać dziś trzy punkty. Nie liczy się, że sędzia główny wykorzystał szansę aby nas  osłabić. Wszak wiadomo, że z reguły nie pokazuje się DRUGIEGO żółtego kartonika w sytuacjach tak spornych jak przepychanki w strefie obronnej przy rozgrywaniu rzutu wolnego. W dodatku zagrywanego niemal ze środka boiska. Ale - było odepchnięcie - daliśmy mu powód, więc gwizdnął. Mówi się trudno. Poza tym, że gospodarze zaczęli gęściej przebierać nogami - zbyt wiele dla ogólnego oglądu sytuacji w tym meczu się nie zmieniło. Jedna jedyna wykorzystana sytuacja i wyrównanie. To nawet nie był błąd obrony - jako takiej. Tak naprawdę to Zarzycki, który - niestety nie błyszczy nam w ostatnich dniach - nie upilnował najpierw zagrywającego, a póżniej krył "na radar' - popełnił błąd. 

Poza tym uważam, że to właśnie dla nas ciekawy mecz zaczął się w tej części spotkania, ponieważ gospodarze wraz z uplywem czasu zaczęli się coraz bardziej odkrywać, a Brzezina - jakby zapomniała, że gra w osłabieniu - kontratakowała coraz grożniej. Świetna zmiana Żurka. Uważam, że Wandor - niestety jest przygotowany, ale na niespełna 30 minut spotkania. Nie wiem, może się mylę, ale z tego co pamiętam to w meczu z Łękami już w sześćdziesiątej minucie łapały go skurcze. Tutaj też było widać braki w przygotowaniu fizycznym - i to już na początku drugiej połowy. No chyba, że to jakaś - co nie daj Boże - kontuzja...

   Jeśli chodzi o wejście Mikołajczyka: ten chłopak nawet jak jest nie w formie - jak twierdzi nasz trener - gra na swój sposób na tyle dynamicznie i poprawnie technicznie, że nie mogę się naprawdę do niczego przyczepić. Jaka szkoda, że "dupa" bramkarza Chełmeckiego  zatrzymała jego strzał w ostatniej akcji meczu!

Brawa również dla Anteckiego - kiedy wchodził za Jaromina uznałem, że chłopak ma szalenie ciężkie zadanie. Wypełnić lukę po naszym snajperze i najbardziej widocznym graczu naszej drużyny  - to niełatwa sprawa. Hmmm, muszę przyznac, ze byłem w błędzie. Widocznie tak to juz jest, że jak jest w zespole duch walki to niemal wszyscy wpisuja się w jeden scenariuszz. I tak - również i On mógł przejść do historii jako ten, który dał nam pierwsze  zwycięstwo nad ekipą biało - zielonych! Zabrakło odrobinę szczęścia...

Kolejne świetne zawody rozegrał Daniel Płonka... Ja osobiście jestem pod wrażeniem Jonka który cały czas kontrolował sytuację - dopóki mógł. Wogóle to jestem pod wrażeniem całej naszej formacji obronnej: nie popełniamy już tylu błędów co dawniej. I choć jesienią już naprawdę fajnie to wyglądało, to wówczas uważaliśmy iż jest to zasługa Śleziaka. Pewnie coś w tym racji bylo. Ale zauważmy, że on też został przesunięty przez ówczesnego trenera ze środka pola do tyłu - podobnie jak Daniel. Jak tu - tak tam - spostrzegawczość trenera, jedna roszada - i gra odmieniona o 180 stopni. Przynajmniej w obronie. Toż my urastamy do rangi liderów pod względem traconych goli !
 Boje się tylko aby nie przylgnęła do nas łatka, że gramy przede wszystkim na zero z tyłu - to już niezbyt chlubna cecha...   cdn...

Biała Gwiazda zagra na Brzezinie

 
 Muszę przyznać, że bardzo fajnie to Brzmi. Cokolwiek by nie powiedzieć - Starsi Panowie, Faceci z Brzuszkami, emeryci, etc.  Złosliwi dorobią każdy epitet. Ale jak dla mnie - panowie w moim wieku  - wykazujący jakąkolwiek aktywność ruchową, wychodzącą ponad ustalone normy życia codziennego, zasługują na więcej niż szacunek. Mało tego - musimy pamiętać, że jeszcze przed około dziesięciu latyi wcześniej oklaskiwalismy ich na trybunach, przeżywaliśmy piękne chwile przed ekranami telewizorów, kiedy "Wisełka" jako jedyna polska drużyna reprezentowała nas w rozgrywkach europejskich pucharów.

 Pamięta ktoś jeszcze 10 grudnia 2002 roku ? Niezapomniany mecz w Gelsenkirchen, kiedy to po niezbyt korzystnym dla nas remisie u siebie, pojechali do Niemiec na pożarcie, a przywieżli wysokie zwycięstwo (4-1) i awans do dalszej fazy rozgrywek ??

Żurawski, Hajto , Kosowski, Kużba, Szymkowiak, Uche, Baszczyński, Jop, Głowacki, Strąk. Nie można być kibicem i nie pamiętać tych nazwisk !

    Nie wiem w jakim składzie przyjadą do nas, ale na dzień dzisiejszy mogę podać szeroką kadrę :

Bramkarze: Artur Łaciak (09.11.73), Artur Sarnat (20.09.70). 
Obrońcy: Cléber (29.04.74, BRA), Marcin Jałocha (17.03.71), Marek Koźmiński (07.02.71), Janusz Nawrocki (08.07.61), Rafał Smalcerz (14.10.73), Stan Valckx (20.10.63, NED), Kazimierz Węgrzyn(13.04.67). 
Pomocnicy: Krzysztof Bukalski (22.09.70), Ryszard Czerwiec (28.02.68), Konrad Gołoś (15.09.82),Zdzisław Janik (11.11.64), Jerzy Kowalik (15.10.61), Tomasz Kulawik (04.05.69), Dariusz Marzec(14.09.69), Kazimierz Moskal (09.01.67), Krzysztof Szopa (14.05.63), Mirosław Szymkowiak(12.11.76), Robert Włodarz (30.06.65). 
Napastnicy: Kazimierz Kmiecik (19.09.51), Marek Kusto (29.04.54), Marcin Kuźba (15.04.77).

To dane wg portalu  www.90minut.pl

Patrząc po nazwiskach - sam kwiat  ekstraklasy - i nie tylko...

Jeśli o mnie chodzi - oczekuję bardzo ciekawej konfrontacji z naszą kadrą. Co prawda będziemy mieć w nogach bardzo ciężki dzisiejszy mecz, a w zanadrzu - nadchodzące środowe spotkanie u siebie z Suchą Beskidzką.

Osobiście - gdybym to ja organizował taki mecz- zaprosiłbym do składu również oldbojów z naszego podwórka i mam nadzieję, że Organizatorzy o tym pomyśleli.

 Jednak jestem przekonany, że dla TAKICH rywali chłopaki nie będą szczędzić sił i pokażą się nam z jak najlepszej strony.

Oczywiście - nie zabraknie również relacji filmowej z tego wydarzenia .


     ZAPRASZAM SERDECZNIE NA TOWARZYSKI MECZ Z OKAZJI OTWARCIA NOWEGO STADIONU W OSIEKU.



TO jest dla mnie najważniejsze wydarzenie w niedzielne popołudnie. 

Całą inną "pompę" związaną z tą okolicznością, która rozpocznie się w niedzielę - 28.04 br  - o godz. 15. oo pozostawiam politykom i  ich klakierom. 






piątek, 26 kwietnia 2013

Pozostaje wiara..

 
Nasz najbliższy rywal - KS Chełmek jest dla nas szalenie niewygodnym przeciwnikiem. Dość powiedzieć, że jeszcze w historii naszych występów w Okręgówce nie udało nam się ich nigdy pokonać. BA! Nie udało się nam nawet żadnego meczu zremisować !   Natomiast bilans bramek pomiędzy obiema zespołami nie napawa optymizmem przed nadchodzącym spotkaniem: 4 - 13 dla jutrzejszych gospodarzy .  Jesienna potyczka u nas zakończyła się porażką 1-3 i jest to najczęstszy wynik jakim kończyły się mecze z nimi... .




     Dodatkowym atutem dla nich będzie fakt, że Brzezina w niedzielę rozegra spotkanie "pokazowe" z drużyną  oldbojów  Wisły Kraków - w ramach oficjalnego otwarcia  GOSIR-u.
Rozsądek nakazywalby, aby potraktowac go z przymrużeniem oka, stawiając jako priorytet mecz ligowy. Jednak każdy wie, że zawodnicy zawsze chcą dobrze wypaść w takich konfrontacjach. Czy to się uda? Zobaczymy.

 Do gry wraca powoli Walus - widzieliśmy go juz w sobotnich derbach. Zagra zapewne również kapitan - Łukasz Szczepaniak. Nadal nie wiem co z Mikołajczykiem. Jednak dobra forma Jaromina wlewa w serca kibiców odrobinę nadziei.

  Mam nadzieję, że po raz pierwszy w historii, uda się naszej drużynie urwać punkty temu tak trudnemu dla nas zespołowi. Mecz rozpocznie się w sobotę o godz. 17.00 w Chełmku

                                       TRZYMAM KCIUKI !!

wtorek, 23 kwietnia 2013

Brzezina vs ŁKS - relacja filmowa


Tym razem postanowiłem spróbować nieco innej formy relacji.  Jednak na tym polu mam jeszcze duuuuzo do poprawy i mam nadzieję, że oglądający jakoś zniosą te wszystkie  niedoróbki i przymkną na nie oko. Wiem , że jeszcze sporo pracy przede mna :)

Na razie skrót pierwszej połowy meczu.  Nad drugą popracuję - jak tylko czas pozwoli...




Jesli ktoś chce obejrzeć skrót w lepszej jakości, zapraszam na stronę:  vimeo.com/64620673

Tam też można znależć wszystkie dotychczasowe moje filmy z meczów Brzeziny.


Brzezina 1-1 lks sola leki from Stanisław Żmudka on Vimeo.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Kamil Żmuda: "Nie ciąży na nas żadna presja"

    Myślę, że najbliższego rywala przedstawiać nie trzeba. Nasz sąsiad zza miedzy - Beniaminek radzi sobie świetnie w tej rundzie, aplikując swoim przeciwnikom spore ilości goli. Jak do tej pory  - bez straty punktu, zdobywając przy tym 10 bramek w dwóch meczach.
   Mają siłę w ataku - to trzeba przyznać. Natomiast jeśli chodzi o formacje obronne to Łęczanie, lekko mówiąc, są obecnie niemal bezbronni . Co prawda Kamil Żmuda przysposobi zapewne kilku graczy w miejsce kontuzjowanych : Handego i Ruska, ale z pewnością nie będą to zawodnicy tego samego formatu.
Jakby tego było mało - trenerowi "Tatarów" doszedł kolejny ból głowy: nominalny obrońca Damian Dusik zobaczył we środę czerwony kartonik i nie wystąpi w sobotnim spotkaniu.

  Ale to nie koniec kłopotów Żółto- Niebieskich. Również w ostatnim - jakże pechowym(choć szczęśliwie wygranym) spotkaniu z Zagórzanką urazu mięśnia doznał nasz były trener, a ich rozgrywający Grzegorz Bogdan. I o ile nie jest to bardzo groźna kontuzja, to wiem ze źródła, że najprawdopodobniej jednak wykluczy go z murawy na co najmniej dwie kolejki.

"Na 99% Grzegorz nie zagra i jest to bez wątpienia dobra wiadomość dla  osieczan" - mówi Kamil Żmuda - trener łęckiej drużyny. Trudno się z tym zgodzić: pod względem sportowym z pewnością jego absencja znacznie osłabi przyjezdnych. Jednak jest wielu kibiców w Osieku, którzy chcieli by obejrzeć naszego byłego "kołcza" w akcji.
Co zatem zrobią nasi przeciwnicy ?

"Jedyną słuszną taktyką jest taka, która przynosi zwycięstwo. Zdradzę tylko, że nie jedziemy do Osieka stawiać autobus we własne pole karne. Dlatego myślę, że będzie to ciekawy mecz dla kibiców."  -  zapowiada  Szkoleniowiec ŁKS- u. I zaraz zaznacza:

" Nasza kadra na mecz skurczyła się maksymalnie. Jedziemy jednak do Was ze sporą zdobyczą punktową. Szansę pokazania dostaną inni zawodnicy i mam nadzieję, że z niej skorzystają. Wynik na pewno będzie ważny, ale nie ciąży na nas żadna presja i postaramy się zagrać na jak największym luzie." - dodaje po chwili.

Pomimo tak stonowanej wypowiedzi należy jednak przypuszczać, iż będzie to kolejny mecz pomiędzy tymi zespołami, gdzie ambicji i woli walki z pewnością nie braknie. Mamy nadzieję jednak, iż obejdzie się bez zbyt ostrych wejść i pomocy masażystów. Obie strony są mocno zmotywowane:

"Na taki mecz raczej nikogo nie trzeba już motywować. Damy z siebie 100% a na ile to wystarczy pokaże nowa, mam nadzieje -świetnie przygotowana, murawa."

 Łęcka drużyna, trochę przypadkowo, przejdzie również do historii naszego klubu, zapisana jako nasz pierwszy oficjalny rywal w rozgrywkach ligowych na nowym obiekcie. To kolejny bodziec dla obu stron, aby pokazać swoje umiejętności na jak najwyższym poziomie.

"Przed sezonem nawet w czarnych snach nie przypuszczałbym, że nasza kadra tak szybko się wykruszy, ale wierzę w mój zespół i zapraszam wszystkich na mecz." - kończy rozmowę Kamil Żmuda.
   
My również zapraszamy wszystkich kibiców na to spotkanie, które odbędzie się w sobotę 
20.04.2013r.  o godz. 15.00




Tymczasem poniżej zamieszczam skrót  spotkania naszych sobotnich rywali w inaugurującej wiosenną rundę kolejce. Ich przeciwnikiem był Jubilat Izdebnik. Co prawda - przeciwnik z niezbyt wygórowanymi wymaganiami, ale należy pamiętać, że  łęccy napastnicy i ich zdolności strzeleckie są wciąż niezmienione :



ŁKS ŁĘKI 8-3 Jubilat Izdebnik from Stanisław Żmudka on Vimeo.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Poszły konie po betonie...

 
 A raczej po gąbce. Bo taką przypominała murawa w Żarkach: na oko niezła, ale bardzo miękka i przesiąknięta wodą.
 Ale nareszcie udało się rozpocząć tą rundę. Wszyscy odetchnęli z ulgą wierząc, że teraz będzie juz coraz lepiej. Niestety, nasi kibice nie mają powodów do wpadania w szał radości, choć wczoraj w Żarkach zjawiło się nas duuuużo więcej niż można by się tego było spodziewać. To pokazuje jak bardzo i jak wielu czekało na inaugurację. Smaczku wszystkiemu dodawała też sytuacja w jakiej znalazła się nasza drużyna po rundzie jesiennej: z nowym trenerem i z radykalnie pozmienianym składem.

  W trakcie przygotowań wydawać się mogło, że zmiany jakie poczynił trener wyszły drużynie na dobre. Niezłe wyniki z dość solidnymi ekipami napawały optymizmem. Jednak należy pamiętać, że to zawsze będą tylko treningi. Próbowanie wielu ustawień, taktyki i stylów gry. Nigdy też zawodnicy nie graja w takich spotkaniach na przysłowiowy cały gwizdek. A już na pewno nie mozna liczyc na to, że będą nóg nadstawiać.

    Niestety mecz w Żarkach pokazał, że każda - nawet najsłabsza drużyna - na własnym terenie urasta do rangi faworyta. Zważywszy jeszcze na specyfikę tego boiska - można było się spodziewać, iż gospodarze spróbują zagrać o trzy punkty. I tak było. W pierwszych 30 minutach przecierałem oczy ze zdumienia, bo nie pamiętam meczu kiedy Żarki były tak blisko objęcia prowadzenia.

  Niestety  nasza postawa wybitnie im w tym pomogła. I jesli nawet obrona nie popełniała jakichś szczególnie rażących błędów, to srodek boiska wogóle nie współpracował z linią ofensywna. Kompletne nieporozumienie i brak dokładności. Zagrania nie w tempo i za plecy. Brak komunikacji pomiędzy rozgrywającymi, a napastnikami. Dochodziło do takich sytuacji, że mieliśmy piłkę na 30-tym metrze i graliśmy w poprzek, bo nie było pomysłu na rozegranie.
 Murawa z pewnością nie ułatwiała zadania, ale też gospodarze nawet to umieli wykorzystać: bili z każdej możliwej pozycji - nawet z trzydziestego metra. Inna sprawa, że niezbyt skutecznie. Ale jak nie spróbujesz- nie strzelisz. Stara prawda. Nasz zespół oddał JEDEN strzał z dystansu - w drugiej połowie. Bez komentarza.

   Oczywiście nie mam wielkich pretensji do chłopaków - trudno - czasem tak bywa, że mecz jest ciężki i po prostu nie układa się. Zastanawiam się jednak czy tak dużą ilością rozgrywanych meczów na sztucznej nawierzchni nie strzeliliśmy sobie trochę gola. Gołym okiem  widać, że chłopacy mieli kłopoty z opanowaniem skaczącej i ślizgającej się piłki..
To nie znaczy, że sama idea rozgrywania meczów na sztucznej murawie jest zła (choć każdy musi się zgodzić, że ten rodzaj nawierzchni niesie ze sobą większe ryzyko kontuzji), ale grając dłuższy okres czasu i przechodząc potem niejako z marszu na trawę - pojawia się właśnie taki problem jak wyżej. Inna rzecz - gdybyśmy mieli ten komfort co Chełmek. Ale to nie ta bajka...

   Zapewne wszyscy już znają wynik meczu, więc nie ma sensu się tutaj nad nim rozpisywać - dobry i jeden punkt - patrząc na przebieg i poziom tego widowiska. Zaskoczyło mnie natomiast to, że np. Daniel Płonka zagrał w obronie. Cóż, muszę przyznać, że całkiem nieźle sobie radził. Chyba większość z nas już zapomniała, że przecież to jego  pozycja, od której zaczynał granie w piłkę. Natomiast ostatnie lata był stawiany przez kolejnych trenerów z przodu: jako napastnik, bądź ofensywny pomocnik. Bywały mecze, że "Jonek" całkiem fajnie odnajdywał się w tej roli. Wszyscy pamiętamy jego piękne bramki z tamtego sezonu.

   Duet  Antecki - Wandor moim zdaniem wczoraj to było kompletne nieporozumienie. Nieco lepiej to już zaczęło wyglądać, kiedy wszedł Żurek. Ten przynajmniej próbował coś wykombinować na spółkę ze swym starszym kolegą z byłego już LKS-u  Skidziń - Zarzyckim. Inna rzecz, że obaj nie mieli chyba wczoraj najlepszego dnia... .
Natomiast nasz drugi napastnik- z całym szacunkiem, ale powinien jeszcze poszlifowac formę wśród swoich rówieśników. Boję się, że np. na Łęcki zespół to niestety za mało.

I na koniec: jeszcze nurtuje mnie jedno bardzo ważne pytanie: CO SIĘ DZIEJE Z JAROMINEM ???

Wszyscy wiemy ile ten facet znaczy dla tej drużyny. Wszyscy pamiętamy jego indywidualne akcje. Wszyscy mamy w pamięci jak  w pojedynke przesądzić potrafił o losach meczu. Musiałbym być  idiotą, żeby zaryzykować stwierdzenie, że Erynowi kiedykolwiek nie chciało się grać, czy przyjść na trening. Pamiętam doskonale jak szalał  na boisku, mimo grypy, czy gorączki. Zostawiał  płuca na murawie, choć po meczu zawsze twierdził, że mógł zagrać lepiej. Kto jak kto, ale Jaro nigdy nie obwiniał innych, tylko do siebie miał pretensje, kiedy nie szło, że mógł zagrać lepiej, że nie strzelił, że nie wykorzystał... . Nikt mnie nie przekona, że wczoraj nie przebierał nogami, aby móc tam być razem z kolegami.

   Spotkałem go przypadkiem wczoraj po meczu i zapytałem co tam z bolącą nogą. Usłyszałem odpowiedż, że już jest wszystko ok - noga nie boli, biega i trenuje.  Forma jest jaka jest, ale fizycznie ok. ZBARANIAŁEM !
 Niestety nie udało mi się dowiedzieć dlaczego zatem nie zasuwa na murawie ramię w ramię z chłopakami...

  No to może KTOŚ INNY MI ODPOWIE NA TO PYTANIE??  Odpowie NAM - kibicom? Bo każdy pytał o Seweryna.
Wstawia się do składu juniorów(z całym szacunkiem dla nich), którzy i tak nie są w swej szczytowej formie, a zdrowy zawodnik - TAKI ZAWODNIK - nawet ławki nie powąchał?
 Czy coś mnie znów ominęło, czy to kolejne czyjeś zagranie  podobne do tego, kiedy wywalono Bogdana, który wyraźnie przecież deklarował, że chce dla nas grać?! Może dosyć już tych przygrywek w Osieku? Chcemy w końcu scalonej i solidnej drużyny. Chcemy zobaczyć na boisku TEAM ! Tymczasem - póki co - mamy grupę chłopaków wyglądającą jakby pierwszy raz stanęli obok siebie.

  Mam nadzieję -  i wierzę w to - znając doświadczenie i mądrość Trenera, że przynajmniej On zachowa w tym klubie odrobinę rozsądku i doceni fakt, że Eryn - nawet jak nie jest w idealnej formie - to w takich meczach jak derby, da z siebie więcej niż może.
Jeśli nie - to właśnie po to tu jesteśmy - aby Mu o tym przypomnieć. Bo ten chłopak nawet jak nie błyszczy, to nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. A o całej sile napadu stanowi właśnie Jego forma strzelecka. Taki to już jest ten nasz osiecki zespół.
 Mamy swoją historię: bardziej i mniej chlubną. Kilku zawodników wpisało się już na stałe w jej annały. Choć dawno nie grają, to pamięć o nich jest wciąż żywa. Jaromin natomiast - pomimo, że jest jeszcze młodym chłopakiem i lata grania ma przed sobą - będzie miał w niej na zawsze swoje zasłużone  miejsce.

Jaro czekamy na Ciebie - bo bardzo ważny mecz przed nami