sobota, 17 listopada 2012

Nie kombinujmy...

      Z piekła do nieba. Tak można w skrócie określić przebieg tej rundy dla naszego zespołu. Zaczęliśmy  nieciekawie, by potem wlać w serca naszych kibiców nieco otuchy. Jednak szybko okazało się, że to był  falstart.
Dłuuuga seria porażek, złość frustracja i niedowierzanie. Zawsze było podobnie, zawsze zaczynaliśmy sezon w mękach i bólach, podobnie  było też tej jesieni - jak pamiętam nasze występy w okręgówce. Nie chodzi mi tu o same wyniki, ale raczej o to, że wszyscy spodziewali się natychmiastowego cudu na Browarnej, a okazało się, że na efekty trzeba było trochę poczekać.
  Właściwie w każdej formacji zawodziliśmy, jednak najsłabiej wypadał nasz blok ofensywny: nie mogliśmy przełamać bezradności na przedpolu rywali, nie umieliśmy zdobywać bramek! Doszło do tego, że wpadliśmy w taką serię bez strzelonej  bramki, że tylko czarna rozpacz. BLOKADA.
Jak zawsze w każdej drużynie - jeśli nie idzie - zaczynają się jakieś nieporozumienia, jest dół, pojawiają się wzajemne pretensje... Nas też to nie ominęło. Nie sposób utrzymać nerwów na wodzy tam, gdzie przecież adrenalina aż się kotłuje. Normalne.
 
  Natomiast sztuką jest sprawić, aby całą tą energię skierować na właściwe tory, doładować i.. wystrzelić!
Wydaje mi się, że właśnie naszemu trenerowi to się  udało. Nie poszedł na konfrontację, nie szukał zwady, a dążył do wypracowania kompromisu. Sprawił, że ci chłopcy  w końcu uwierzyli w to co chce im przekazać i uznali, że ich wspólna praca ma sens!
   To pokazała ostatnia seria zwycięstw: trzy mecze z rzędu - 9 pkt. Wszystkie bez straconej choćby jednej bramki. Siedemnaście goli zdobytych w trzech meczach ! Wyniki mówią same za siebie. Szkoda tylko, że teraz nikt się nie pyta czyja to zasługa i nie chce rozliczać - jak to miało miejsce w połowie rundy.

 Nie sztuka zrobić trzecie miejsce tuż po awansie - każdy "głupi" o tym wie. Sztuką jest utrzymać formę, budować zespół i poprawiać te wyniki wraz z upływem czasu i wykruszającą się ekipą !

"I KTO, I KTO I KTO NAS DZIŚ POKONA ?? " - tak śpiewali wszyscy na zakończenie rundy. Ja się wcale nie dziwię. Strach pomyśleć co by było, gdyby forma przyszła  pięć kolejek wcześniej. Oni sami czują, że teraz są w gazie. I znów pozostał niedosyt, bo runda się skończyła. Jak dla nas - za wcześnie.

   Kto jest bliżej tej drużyny, ten wie, że tak naprawdę najwięcej zależy od samych chłopaków. To w ich głowach najpierw rozgrywają się mecze, ale potem to jeszcze trzeba zrealizować na murawie. A za to odpowiada głównie trener. I - nie oszukujmy się - jak na pierwszy raz udało mu się to całkiem dobrze. Może nie  rzucił nas na kolana wynikami, nie sprawił, że zostaliśmy mistrzami jesieni (choć pewny środek tabeli daje patrzeć w przyszłość z podniesionym czołem), ale wydatnie przyczynił się do tego, że większość z nas uwierzyła, iż wiosna może być nasza!

  Dziś wiem, że sami  zawodnicy nie potrzebują  i NIE CHCĄ wręcz żadnych zmian. Umieją docenić- choć czasem surową, nieraz twardą, męską robotę-  ale solidną i uczciwą. I wreszcie zaczynają widzieć jej efekty.

 Dlatego.... NIE KOMBINUJMY. Nie szukajmy dziury tam, gdzie została ona już  załatana. Pamiętajmy, że nieraz  " lepsze jest wrogiem dobrego" ! A przecież nie częstotliwość zmian świadczy o dobrym funkcjonowaniu "firmy", a ich efektywność.

  Zamiast tego - będę to powtarzał z uporem maniaka - stwórzmy im w zimie godziwe warunki do solidnego przygotowania.  A zobaczycie jak to się nam wszystkim opłaci !

Poniżej pozwoliłem sobie sklecić krótki filmik, na zrobienie którego wpadłem dopiero podczas meczu pożegnalnego. Kilka scen z ławki trenerskiej fajnie pokazuje jak nasz coach "żyje" z drużyną i jak reaguje na to co dzieje się na boisku. Zatytułowałem go może trochę na wyrost: "Grzegorz Bogdan Show".Nie chodziło mi,  broń Boże aby tu śmiać się z trenera! Przeciwnie - chciałbym niektórym ludziom uświadomić, bo mało kto patrzy podczas  meczu w tamtym kierunku, że to też jest niełatwa i odpowiedzialna praca.

 Dodam, że całość była nagrana w drugiej części , kiedy to już prowadziliśmy cztery, pięć, sześć do zera. Więc wystarczyłoby wziąć paczkę słonecznika i wbić się  w "przystanek" czekając na końcowy gwizdek....

Tak zrobiłoby pewnie siedmiu na dziesięciu innych trenerów. ON - nie! I po tym m.in. poznać jak bardzo  chce aby z tego zespołu zrobić kawał fajnej Ekipy!


Grzegorz Bogdan Show from Stanisław Żmudka on Vimeo.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz