poniedziałek, 26 listopada 2012

Grzegorz Bogdan - Do zobaczenia...

Jeszcze niedawno witaliśmy, a już przyszło nam  się pożegnać…



Pewne rzeczy  należy nazywać po imieniu i uważam, że w tym przypadku ja nie mogę zachować milczenia. To co się stało w zeszłym tygodniu w naszym klubie – jest sytuacją wielce krzywdzącą dla Grzegorza Bogdana.

Czym zasłużył sobie na to aby zostać potraktowanym  jak marionetka w czyichś rękach?

Oczywiście , jak dla mnie, jest to pytanie retoryczne, ponieważ znam wiele okoliczności tej dymisji. Z pewnych względów nie ujawnię wszystkich. Sądzę, że i tak wszyscy w Osieku już wiedzą…

   Mam dowód na to, że tak naprawdę niektóre osoby miały wszystko poukładane już  bez mała miesiąc temu. Dlatego - jak widać - nie pomogły fantastyczne wyniki Brzeziny z ostatnich kolejek, ani spektakularne wysokie zwycięstwa.

Nikt. Powtarzam: NIKT z dotychczasowych trenerów nie został potraktowany w tym klubie tak jak TEN, który zgodził się przyjść do nas pomimo lukratywnej propozycji od jednego z bielskich klubów. Zgodził się poprowadzić Brzezinę  w obliczu przemian. Na przekór wszystkim kuriozalnym- jak dla zawodnika grającego w wyższych ligach (łącznie z extraklasą)- warunkom panującym w tym klubie. 
Objął zespół po fatalnym dla nas sezonie, kiedy to obrywaliśmy prawie od wszystkich i rzutem na taśmę zdołaliśmy się uchronić przed spadkiem. 
Ja pisałem na początku – dajmy im czas. Prosiłem, apelowałem – pozwólmy się zgrać tej drużynie. Zostały poczynione pewne wzmocnienia, które wymagały na nowo poustawiania chłopaków, dodatkowego zmotywowania i … odrobiny szczęścia. Nie okłamujmy się  - słaby mecz tak naprawdę to na Skawie zagraliśmy. No może jeszcze Unia i Alwernia… . Reszta to były mecze gdzie dominowaliśmy na boisku, stwarzając wiele dogodnych sytuacji. Brakowało tylko skuteczności, a może aż skuteczności. Ale jak w końcu zatrybiło – to wszyscy przecierali oczy ze zdumienia!

Nie pomogło…

Argument naszego "Zarządu" : zbyt słabe wyniki drużyny. Jak dla mnie - zarzut kompromitujący, ale nie zespół ani trenera, a osoby go podnoszące.
Jak można oceniać grę zespołu, kiedy się obejrzało na żywo jakieś trzy kolejki ??

Poniżej przedstawiam zestawienie, które zrobiłem celowo, aby udowodnić, że wynik końcowy tej rundy niczym nie odbiegał od średniej lat poprzednich :








Ktoś powie: ale oczekiwania było o wiele większe. No to spieszę z odpowiedzią: Proszę mi pokazać zapis kontraktu, który mówił o konkretnych wynikach na jesień?
Wielokrotnie zadawaliśmy pytania:  o co walczymy w tym sezonie?? ZAWSZE spotykaliśmy się z wymijającymi odpowiedziami typu: ja nic nie wiem, zapytaj tego, czy tamtego. NIKT JASNO NIE OKREŚLAŁ CELÓW NA TEN SEZON.
Powiem więcej: nawet sam trener nie wiedział o co my tak naprawdę walczymy! Dowód? Mój wywiad z Nim już na starcie tego sezonu. On również odsyłał mnie do władz, ponieważ cel nie został jasno nakreślony.

  Na litość Boską! To w jakiej lidze my gramy? Ściąga się do nas Faceta, którego ogłasza się uzdrowicielem sytuacji w klubie, po czym – po trzech miesiącach pracy, kiedy ten ma już ukształtowaną wizję drużyny. Gdy wszystko co najgorsze – zdołał wraz z zespołem przezwyciężyć. Kiedy podjął już właściwe kroki, aby jak najlepiej przygotować drużynę do wiosny  - wyrzuca się Go jak niepotrzebną zabawkę! Toż to nawet w Bundeslidze nie ma takich oczekiwań.


Spójrzcie tylko w tabele. Jeśli chodzi o ilość goli straconych - mamy drugi wynik spośród wszystkich naszych występów w okręgówce. To samo - jeśli chodzi o bilans bramkowy. Podobnie pod względem goli zdobytych. Do trzeciego miejsca brakuje zaledwie ośmiu  punktów. To są, Panowie,  trzy dobre mecze! 
A przecież to tylko Okręgówka. Tutaj naprawdę jeszcze wszystko się może zdarzyć.

 Najgorszym z sezonów był - jak zapewne świetnie się orientujecie - ubiegły. Zdobylismy najmniej punktów, a bilans bramkowy był jednym z najgorszych w tabeli. Tracilismy bramki wręcz seriami. Pamiętamy jak ośmieszył nas LKS Skidziń, aplikując nam sześć bramek na naszym boisku? 
Nikt wówczas nie próbował zwalniać szkoleniowca, pomimo, że  był to już jego trzeci sezon w tym klubie i można było podejrzewać tzw  „syndrom wypalenia”.
Sam namawiałem do zachowania spokoju i odczekania aż do zakończenia sezonu.
Proszę sobie prześledzić kolejno historię poszczególnych klubów w tych i poprzednich rozgrywkach. To zawsze jest amplituda wzlotów i upadków. Seryjność zdobywania i tracenia punktów trafia się każdej drużynie zarówno  tej z czołówki jak i z ogona tabeli. Nawet w najlepszych ligach światowych.

Obecnie pod  względem straconych bramek plasujemy się na piątym miejscu: ustępujemy jedynie ścisłej czołówce! Jeszcze raz to powtórzę: w ostatnich pięciu kolejkach zdobyliśmy  12 punktów. Stosunek bramek  tylko w tych meczach : 19 - 4 !

Nie widać postępów ?

Gdzie  te słabe wyniki ?

  Wygląda więc na to, że ktoś tu się jednak bawi w Woyciechowskiego! Tyle tylko, że tamten robił to za swoje – prywatne  pieniądze….

Pomijając nawet fakt, że poszedł „w świat” przekaz, iż w osieckim klubie standardy pracy się nie zmieniły, czyli beton, beton i jeszcze raz – beton, chciałbym zwrócić uwagę na to, że:

-  zagrano na nosie trenerowi, naszemu sąsiadowi i „krajanowi” o którego ,nawiasem mówiąc,  los można być akurat spokojnym: Posiada takie umiejętności, że w niejednym klubie łatwo  sobie poradzi.

-  Zagrano również na nosie zawodnikom. To im cały czas obiecuje się złote góry i kontrakty, których tak naprawdę jeszcze żaden na oczy nie ujrzał. Większość z nich zaufało Jego metodom pracy i uwierzyło w to, że razem mogą podnosić swoje umiejętności.

Tu już nie byłbym tak spokojny. Nie jest żadną tajemnicą, że wielu odchodzących trenerów pociąga za sobą nieraz i kilku zawodników. Osobiście nie miałbym do żadnego z nich pretensji, gdyby wreszcie postanowili spróbować sił w klubach, gdzie ktoś uszanuje i doceni  ich wysiłek i poświęcenie.

- jednak najbardziej obawiałbym się tego, że zignorowano opinie dziesiątków kibiców, którzy murem stoją za Brzeziną i towarzyszyli drużynie w każdym meczu czy to u siebie, czy też na wyjazdach. Nie spotkałem się jak do tej pory z opinią przychylną decyzji Zarządu. A wiemy już wszyscy, że ULTRASI potrafią ubarwić każde widowisko sportowe. I niekoniecznie musi ono mieć charakter pikniku.

  Z tego miejsca chciałbym również pogratulować Nowemu Trenerowi objęcia funkcji w klubie. Życzyć Mu samych sukcesów i wiele… cierpliwości.

   A jeśli nawet się okaże, że ta roszada, to była tylko część większego planu dla naszej Brzeziny, to i tak nie zmieni  mojego zdania, iż Bogdan ma wszystko co było potrzebne aby go realizować. Zabrakło tylko w pewnym momencie konsekwencji osób podejmujących decyzje w tym klubie…


   Na koniec jeszcze taka moja refleksja:

Zawsze, odkąd sięgam pamięcią, uważałem, że dla mnie jako kibica osieckiej drużyny i jednocześnie mieszkańca tutejszej Gminy, nie ma innej opcji jak poparcie dla Człowieka, który swoją osobą daje perspektywy rozwoju dla mojego klubu i mojej wioski. Wraz z całą rodziną dawałem temu wyraz przy każdej okazji, a szczególnie – przy urnach wyborczych.
 Z żalem muszę stwierdzić, iż wydarzenia ostatniego tygodnia otworzyły mi pogląd na pewne sprawy, które działy się niejako na naszych oczach, ale nikt nie miał odwagi ich dostrzec. A już na pewno nazwać ich po imieniu. Nie wiem co będzie dalej. Na pewno wiele spraw muszę jeszcze raz przemyśleć. 

    Nie wiem co będzie z tym blogiem. Kibicem Brzeziny na pewno wciąż będę – bo nie można wyrzucić swojej drużyny z serca – ot tak po prostu - jak wyrzuca się trenera z  klubu tylko dlatego, że komuś nadepnął na odcisk.

                       Ale nic już nie będzie takie jak dawniej...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz