poniedziałek, 26 listopada 2012

Grzegorz Bogdan - Do zobaczenia...

Jeszcze niedawno witaliśmy, a już przyszło nam  się pożegnać…



Pewne rzeczy  należy nazywać po imieniu i uważam, że w tym przypadku ja nie mogę zachować milczenia. To co się stało w zeszłym tygodniu w naszym klubie – jest sytuacją wielce krzywdzącą dla Grzegorza Bogdana.

Czym zasłużył sobie na to aby zostać potraktowanym  jak marionetka w czyichś rękach?

Oczywiście , jak dla mnie, jest to pytanie retoryczne, ponieważ znam wiele okoliczności tej dymisji. Z pewnych względów nie ujawnię wszystkich. Sądzę, że i tak wszyscy w Osieku już wiedzą…

   Mam dowód na to, że tak naprawdę niektóre osoby miały wszystko poukładane już  bez mała miesiąc temu. Dlatego - jak widać - nie pomogły fantastyczne wyniki Brzeziny z ostatnich kolejek, ani spektakularne wysokie zwycięstwa.

Nikt. Powtarzam: NIKT z dotychczasowych trenerów nie został potraktowany w tym klubie tak jak TEN, który zgodził się przyjść do nas pomimo lukratywnej propozycji od jednego z bielskich klubów. Zgodził się poprowadzić Brzezinę  w obliczu przemian. Na przekór wszystkim kuriozalnym- jak dla zawodnika grającego w wyższych ligach (łącznie z extraklasą)- warunkom panującym w tym klubie. 
Objął zespół po fatalnym dla nas sezonie, kiedy to obrywaliśmy prawie od wszystkich i rzutem na taśmę zdołaliśmy się uchronić przed spadkiem. 
Ja pisałem na początku – dajmy im czas. Prosiłem, apelowałem – pozwólmy się zgrać tej drużynie. Zostały poczynione pewne wzmocnienia, które wymagały na nowo poustawiania chłopaków, dodatkowego zmotywowania i … odrobiny szczęścia. Nie okłamujmy się  - słaby mecz tak naprawdę to na Skawie zagraliśmy. No może jeszcze Unia i Alwernia… . Reszta to były mecze gdzie dominowaliśmy na boisku, stwarzając wiele dogodnych sytuacji. Brakowało tylko skuteczności, a może aż skuteczności. Ale jak w końcu zatrybiło – to wszyscy przecierali oczy ze zdumienia!

Nie pomogło…

Argument naszego "Zarządu" : zbyt słabe wyniki drużyny. Jak dla mnie - zarzut kompromitujący, ale nie zespół ani trenera, a osoby go podnoszące.
Jak można oceniać grę zespołu, kiedy się obejrzało na żywo jakieś trzy kolejki ??

Poniżej przedstawiam zestawienie, które zrobiłem celowo, aby udowodnić, że wynik końcowy tej rundy niczym nie odbiegał od średniej lat poprzednich :








Ktoś powie: ale oczekiwania było o wiele większe. No to spieszę z odpowiedzią: Proszę mi pokazać zapis kontraktu, który mówił o konkretnych wynikach na jesień?
Wielokrotnie zadawaliśmy pytania:  o co walczymy w tym sezonie?? ZAWSZE spotykaliśmy się z wymijającymi odpowiedziami typu: ja nic nie wiem, zapytaj tego, czy tamtego. NIKT JASNO NIE OKREŚLAŁ CELÓW NA TEN SEZON.
Powiem więcej: nawet sam trener nie wiedział o co my tak naprawdę walczymy! Dowód? Mój wywiad z Nim już na starcie tego sezonu. On również odsyłał mnie do władz, ponieważ cel nie został jasno nakreślony.

  Na litość Boską! To w jakiej lidze my gramy? Ściąga się do nas Faceta, którego ogłasza się uzdrowicielem sytuacji w klubie, po czym – po trzech miesiącach pracy, kiedy ten ma już ukształtowaną wizję drużyny. Gdy wszystko co najgorsze – zdołał wraz z zespołem przezwyciężyć. Kiedy podjął już właściwe kroki, aby jak najlepiej przygotować drużynę do wiosny  - wyrzuca się Go jak niepotrzebną zabawkę! Toż to nawet w Bundeslidze nie ma takich oczekiwań.


Spójrzcie tylko w tabele. Jeśli chodzi o ilość goli straconych - mamy drugi wynik spośród wszystkich naszych występów w okręgówce. To samo - jeśli chodzi o bilans bramkowy. Podobnie pod względem goli zdobytych. Do trzeciego miejsca brakuje zaledwie ośmiu  punktów. To są, Panowie,  trzy dobre mecze! 
A przecież to tylko Okręgówka. Tutaj naprawdę jeszcze wszystko się może zdarzyć.

 Najgorszym z sezonów był - jak zapewne świetnie się orientujecie - ubiegły. Zdobylismy najmniej punktów, a bilans bramkowy był jednym z najgorszych w tabeli. Tracilismy bramki wręcz seriami. Pamiętamy jak ośmieszył nas LKS Skidziń, aplikując nam sześć bramek na naszym boisku? 
Nikt wówczas nie próbował zwalniać szkoleniowca, pomimo, że  był to już jego trzeci sezon w tym klubie i można było podejrzewać tzw  „syndrom wypalenia”.
Sam namawiałem do zachowania spokoju i odczekania aż do zakończenia sezonu.
Proszę sobie prześledzić kolejno historię poszczególnych klubów w tych i poprzednich rozgrywkach. To zawsze jest amplituda wzlotów i upadków. Seryjność zdobywania i tracenia punktów trafia się każdej drużynie zarówno  tej z czołówki jak i z ogona tabeli. Nawet w najlepszych ligach światowych.

Obecnie pod  względem straconych bramek plasujemy się na piątym miejscu: ustępujemy jedynie ścisłej czołówce! Jeszcze raz to powtórzę: w ostatnich pięciu kolejkach zdobyliśmy  12 punktów. Stosunek bramek  tylko w tych meczach : 19 - 4 !

Nie widać postępów ?

Gdzie  te słabe wyniki ?

  Wygląda więc na to, że ktoś tu się jednak bawi w Woyciechowskiego! Tyle tylko, że tamten robił to za swoje – prywatne  pieniądze….

Pomijając nawet fakt, że poszedł „w świat” przekaz, iż w osieckim klubie standardy pracy się nie zmieniły, czyli beton, beton i jeszcze raz – beton, chciałbym zwrócić uwagę na to, że:

-  zagrano na nosie trenerowi, naszemu sąsiadowi i „krajanowi” o którego ,nawiasem mówiąc,  los można być akurat spokojnym: Posiada takie umiejętności, że w niejednym klubie łatwo  sobie poradzi.

-  Zagrano również na nosie zawodnikom. To im cały czas obiecuje się złote góry i kontrakty, których tak naprawdę jeszcze żaden na oczy nie ujrzał. Większość z nich zaufało Jego metodom pracy i uwierzyło w to, że razem mogą podnosić swoje umiejętności.

Tu już nie byłbym tak spokojny. Nie jest żadną tajemnicą, że wielu odchodzących trenerów pociąga za sobą nieraz i kilku zawodników. Osobiście nie miałbym do żadnego z nich pretensji, gdyby wreszcie postanowili spróbować sił w klubach, gdzie ktoś uszanuje i doceni  ich wysiłek i poświęcenie.

- jednak najbardziej obawiałbym się tego, że zignorowano opinie dziesiątków kibiców, którzy murem stoją za Brzeziną i towarzyszyli drużynie w każdym meczu czy to u siebie, czy też na wyjazdach. Nie spotkałem się jak do tej pory z opinią przychylną decyzji Zarządu. A wiemy już wszyscy, że ULTRASI potrafią ubarwić każde widowisko sportowe. I niekoniecznie musi ono mieć charakter pikniku.

  Z tego miejsca chciałbym również pogratulować Nowemu Trenerowi objęcia funkcji w klubie. Życzyć Mu samych sukcesów i wiele… cierpliwości.

   A jeśli nawet się okaże, że ta roszada, to była tylko część większego planu dla naszej Brzeziny, to i tak nie zmieni  mojego zdania, iż Bogdan ma wszystko co było potrzebne aby go realizować. Zabrakło tylko w pewnym momencie konsekwencji osób podejmujących decyzje w tym klubie…


   Na koniec jeszcze taka moja refleksja:

Zawsze, odkąd sięgam pamięcią, uważałem, że dla mnie jako kibica osieckiej drużyny i jednocześnie mieszkańca tutejszej Gminy, nie ma innej opcji jak poparcie dla Człowieka, który swoją osobą daje perspektywy rozwoju dla mojego klubu i mojej wioski. Wraz z całą rodziną dawałem temu wyraz przy każdej okazji, a szczególnie – przy urnach wyborczych.
 Z żalem muszę stwierdzić, iż wydarzenia ostatniego tygodnia otworzyły mi pogląd na pewne sprawy, które działy się niejako na naszych oczach, ale nikt nie miał odwagi ich dostrzec. A już na pewno nazwać ich po imieniu. Nie wiem co będzie dalej. Na pewno wiele spraw muszę jeszcze raz przemyśleć. 

    Nie wiem co będzie z tym blogiem. Kibicem Brzeziny na pewno wciąż będę – bo nie można wyrzucić swojej drużyny z serca – ot tak po prostu - jak wyrzuca się trenera z  klubu tylko dlatego, że komuś nadepnął na odcisk.

                       Ale nic już nie będzie takie jak dawniej...



Grzegorz Bogdan odchodzi


Decyzją Zarządu z ubiegłego  tygodnia Grzegorz Bogdan przestał być trenerem pierwszej drużyny, a także zawodnikiem Brzeziny Osiek . Decyzja wchodzi w życie z dniem 1.12.2012.







Poniżej zamieszczam list pożegnalny na prośbę byłego już trenera naszego zespołu.

  "Chciałbym podziękować kibicom, zawodnikom i ludziom związanym z Brzeziną, z którymi miałem okazję współpracować.

Tym, którzy wierzyli w ten zespół tak jak ja - nawet w momentach, kiedy nie wszystko  układało się po naszej myśli (mecze przegrane) - to oni wyrażali wiarę w nas, że będzie dobrze. Im należą się słowa uznania za cierpliwość, bo jak wiemy, niektórym osobom z Zarządu Klubu tej cierpliwości zabrakło i ja już tam nie pracuję.

    Okres tych pięciu miesięcy to był czas wytężonej pracy nie tylko tej fizycznej, treningowej ale i mentalnej... w zmianie sposobu gry, ale i myślenia oraz  podchodzenia do sprawy grania i trenowania.

   Ja nie lubię półśrodków i to chciałem Drużynie pokazać: że jak coś robimy, to tylko na 100%. Dało to efekt, ale dopiero w końcowej fazie naszej pracy - gdy wszyscy zrozumieli, że wózek można pchać tylko w jedną stronę !

   Co do rozstania się z Klubem: mam tylko żal, że nie dano nam szansy teraz, gdy normalnie można byłoby potrenować na dobrym obiekcie z zapleczem i sprzętem.
Tymczasem musiałem improwizować na starej Brzezinie - umówmy się - 'kartoflisku" bez sprzętu, bramek przenośnych i piłek...
Inaczej to miało wyglądać w pracy długofalowej, o której ktoś mnie zapewniał, ale niestety moja wizja budowania drużyny była nie po drodze niektórym ludziom "ze środowiska". Ale nie mnie to już oceniać.

   Mam nadzieję, że gra przypadła do gustu kibicom i było kilka naprawdę bardzo fajnych meczów, pojedynczych zagrań czy bramek...
Myślę, że nie mam się czego wstydzić i odchodzę z podniesioną głową.

   Życzę wszystkim sympatykom piłkarskiej Brzeziny wielu emocji na meczach, a zawodnikom - by się rozwijali i dostarczali swoim sympatykom wielu pozytywnych wrażeń! Ale też tego - aby czerpali jak najwięcej radości z uprawiania sportu!


Ze sportowym pozdrowieniem:

Grzegorz Bogdan "





   








Sam również odniosę się do całej sprawy związanej z tym zdarzeniem bo - jak mówił klasyk - "mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć".
Ale to w osobnym artykule.

Tymczasem sam chciałbym podziękować Grzegorzowi za ten okres współpracy. Ponieważ na tej płaszczyżnie również pokazał co to znaczy profesjonalne podejście do swojej pracy. I tak naprawdę  nie żegnam się, bo jestem święcie przekonany, że On tu jeszcze wróci .

sobota, 17 listopada 2012

Nie kombinujmy...

      Z piekła do nieba. Tak można w skrócie określić przebieg tej rundy dla naszego zespołu. Zaczęliśmy  nieciekawie, by potem wlać w serca naszych kibiców nieco otuchy. Jednak szybko okazało się, że to był  falstart.
Dłuuuga seria porażek, złość frustracja i niedowierzanie. Zawsze było podobnie, zawsze zaczynaliśmy sezon w mękach i bólach, podobnie  było też tej jesieni - jak pamiętam nasze występy w okręgówce. Nie chodzi mi tu o same wyniki, ale raczej o to, że wszyscy spodziewali się natychmiastowego cudu na Browarnej, a okazało się, że na efekty trzeba było trochę poczekać.
  Właściwie w każdej formacji zawodziliśmy, jednak najsłabiej wypadał nasz blok ofensywny: nie mogliśmy przełamać bezradności na przedpolu rywali, nie umieliśmy zdobywać bramek! Doszło do tego, że wpadliśmy w taką serię bez strzelonej  bramki, że tylko czarna rozpacz. BLOKADA.
Jak zawsze w każdej drużynie - jeśli nie idzie - zaczynają się jakieś nieporozumienia, jest dół, pojawiają się wzajemne pretensje... Nas też to nie ominęło. Nie sposób utrzymać nerwów na wodzy tam, gdzie przecież adrenalina aż się kotłuje. Normalne.
 
  Natomiast sztuką jest sprawić, aby całą tą energię skierować na właściwe tory, doładować i.. wystrzelić!
Wydaje mi się, że właśnie naszemu trenerowi to się  udało. Nie poszedł na konfrontację, nie szukał zwady, a dążył do wypracowania kompromisu. Sprawił, że ci chłopcy  w końcu uwierzyli w to co chce im przekazać i uznali, że ich wspólna praca ma sens!
   To pokazała ostatnia seria zwycięstw: trzy mecze z rzędu - 9 pkt. Wszystkie bez straconej choćby jednej bramki. Siedemnaście goli zdobytych w trzech meczach ! Wyniki mówią same za siebie. Szkoda tylko, że teraz nikt się nie pyta czyja to zasługa i nie chce rozliczać - jak to miało miejsce w połowie rundy.

 Nie sztuka zrobić trzecie miejsce tuż po awansie - każdy "głupi" o tym wie. Sztuką jest utrzymać formę, budować zespół i poprawiać te wyniki wraz z upływem czasu i wykruszającą się ekipą !

"I KTO, I KTO I KTO NAS DZIŚ POKONA ?? " - tak śpiewali wszyscy na zakończenie rundy. Ja się wcale nie dziwię. Strach pomyśleć co by było, gdyby forma przyszła  pięć kolejek wcześniej. Oni sami czują, że teraz są w gazie. I znów pozostał niedosyt, bo runda się skończyła. Jak dla nas - za wcześnie.

   Kto jest bliżej tej drużyny, ten wie, że tak naprawdę najwięcej zależy od samych chłopaków. To w ich głowach najpierw rozgrywają się mecze, ale potem to jeszcze trzeba zrealizować na murawie. A za to odpowiada głównie trener. I - nie oszukujmy się - jak na pierwszy raz udało mu się to całkiem dobrze. Może nie  rzucił nas na kolana wynikami, nie sprawił, że zostaliśmy mistrzami jesieni (choć pewny środek tabeli daje patrzeć w przyszłość z podniesionym czołem), ale wydatnie przyczynił się do tego, że większość z nas uwierzyła, iż wiosna może być nasza!

  Dziś wiem, że sami  zawodnicy nie potrzebują  i NIE CHCĄ wręcz żadnych zmian. Umieją docenić- choć czasem surową, nieraz twardą, męską robotę-  ale solidną i uczciwą. I wreszcie zaczynają widzieć jej efekty.

 Dlatego.... NIE KOMBINUJMY. Nie szukajmy dziury tam, gdzie została ona już  załatana. Pamiętajmy, że nieraz  " lepsze jest wrogiem dobrego" ! A przecież nie częstotliwość zmian świadczy o dobrym funkcjonowaniu "firmy", a ich efektywność.

  Zamiast tego - będę to powtarzał z uporem maniaka - stwórzmy im w zimie godziwe warunki do solidnego przygotowania.  A zobaczycie jak to się nam wszystkim opłaci !

Poniżej pozwoliłem sobie sklecić krótki filmik, na zrobienie którego wpadłem dopiero podczas meczu pożegnalnego. Kilka scen z ławki trenerskiej fajnie pokazuje jak nasz coach "żyje" z drużyną i jak reaguje na to co dzieje się na boisku. Zatytułowałem go może trochę na wyrost: "Grzegorz Bogdan Show".Nie chodziło mi,  broń Boże aby tu śmiać się z trenera! Przeciwnie - chciałbym niektórym ludziom uświadomić, bo mało kto patrzy podczas  meczu w tamtym kierunku, że to też jest niełatwa i odpowiedzialna praca.

 Dodam, że całość była nagrana w drugiej części , kiedy to już prowadziliśmy cztery, pięć, sześć do zera. Więc wystarczyłoby wziąć paczkę słonecznika i wbić się  w "przystanek" czekając na końcowy gwizdek....

Tak zrobiłoby pewnie siedmiu na dziesięciu innych trenerów. ON - nie! I po tym m.in. poznać jak bardzo  chce aby z tego zespołu zrobić kawał fajnej Ekipy!


Grzegorz Bogdan Show from Stanisław Żmudka on Vimeo.



czwartek, 15 listopada 2012

Pożegnanie...

Kolejny materiał z cyklu "rozstanie z Browarną". Tym razem pozwoliłem sobie na taki trochę amatorski montaż . Ale nie o to w tym wszystkim chodzi... Mam nadzieję, że się spodoba.


niedziela, 11 listopada 2012

Melduję, że godnie pożegnaliśmy Browarną !

Stworzyliśmy kawał wspaniałego widowiska. Wpisaliśmy się w najbardziej zakurzone i najrzadziej odwiedzane (hmmm) annały naszej osieckiej historii. A ten Pan na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako ten, który zwycięsko wyprowadził nasz Zespół z  błocisk Browarnej na szerokie trawy Nowej Brzeziny!


Zabrzmiało tak patetycznie, że aż mi się niedobrze robi... Nie, no żartuję... Ale też nie możemy wszystkiego brać aż tak śmiertelnie poważnie. Prawda   - historyczny mecz. Parę przy tym historycznych okazji by się znalazło...Ale po co ? Dla mnie bohaterami - jak zawsze są moje  chłopaki. Celowo piszę, że moje.  Wiadomo że NASZE, ale nieskromnie powiem, że jakąś tam maluteńką, pyci cegiełkę w tym wszystkim gdzieś czuję. I wcale nie żałuję.... Warto było!
 Poświęcać czas, brać urlopy, zamieniać się w pracy. Warto było jeżdzić nawet po sto kilometrów, nieraz tylko po to by poczuć gorycz porażki. To jest piłka. Nieważne na jakim szczeblu - ważne jak kochasz swój zespół! Warto żyć  dla takich chwil.
Przesadzam ?
  Jak dla mnie to Wy jesteście Mistrzami Jesieni i basta!

Będę sukcesywnie zamieszczał niedługie filmiki z pożegnania Browarnej, a także skrót z meczu. Proszę o wyrozumiałość - jakość obrazu ze względu na słabe oświetlenie jest marna.

Pożegnanie z Browarną cz from Stanisław Żmudka on Vimeo.


W tym miejscu był zamieszczony materiał, który usunąłem na prośbę osoby której opinię bardzo szanuję. Oczywiście jestem w posiadaniu oryginału i mogę udostępnić, ale jedynie osobom które są na nim obecne i WYŁĄCZNIE do użytku prywatnego.
 Mam jeszcze jeden dostepny krótki filmik - który również w związku z powyższym - uznałem za prywatny. Zasada udostępniania - jak wyżej.


Nie sposób nie odnieść się do całej oprawy meczowej, a także póżniejszej oprawy imprezy pożegnalnej. Powiem szczerze, że ja i wiele osób obecnych na miejscu byliśmy szczerze zaskoczeni tym co pokazała tak naprawdę garstka naszych chłopaków. W trakcie meczu - dzielnie wspierani przez Ultrasów SOLAVII. Wieczorem dali chłopcy czadu. Poniższy film nawet w połowie nie oddaje tej atmosfery. BRAWO CHŁOPAKI!  I tak jak śpiewaliśmy - "Za strażnicą się spotkamy" !

Hej gol! Hej gol! Brzezina GOL! from Stanisław Żmudka on Vimeo.


cdn...

środa, 7 listopada 2012

Razem tworzymy historię


























Sześćdziesiąt  lat.
Kawał historii.
Tysiące rozegranych meczów.
Setki tysięcy  strzelonych bramek.
Chwile radości, momenty wzruszeń, a także smutku. Również i dramatów...

                                                             BROWARNA 3


PRZECHODZI DO HISTORII...

Nie będziemy tęsknić.
Choć łza w niejednym oku się zakręci. Przecież kilka pokoleń wydeptało tu ścieżki. Niejeden zawodnik tutaj właśnie założył swoje pierwsze  korki. Dla kilku z nich tu była furtka do lepszego świata  - tego piłkarskiego.  
                                                         Pozostaje sentyment....i historia.




            PAMIĘTAJ : JESTEŚ CZĘŚCIĄ   HISTORII 


             NIE PRZEGAP TEJ  DONIOSŁEJ CHWILI !








niedziela, 4 listopada 2012

Zgodnie z planem!

Niniejszym informuje się, że Brzezina Osiek minimum z roku ubiegłego własnie wyrównała!

Tak,  właśnie 17 punktów mieliśmy na półmetku zeszłego sezonu. Tyle tylko, że kończyliśmy jesienną rundę z bagażem 39 bramek straconych przy 25-ciu zdobytych. Dziś "wyzerowaliśmy " nasz bilans bramkowy i wierzę święcie, że od następnych meczów będziemy mieć już tylko na plus.



     Na pewno cieszy fakt, iż skończył się nasz koszmar z roku ubiegłego - seryjne tracenie bramek i to w dużych ilościach. W tej rundzie co prawda nie strzelamy ich zbyt wiele, ale szczelna defensywa to już pierwszy krok do lepszych wyników. Dowód - nie straciliśmy od dwóch spotkań bramki, sami strzelając dziesięć. Mówiłem, że jak chłopaki się przełamią to już poleci.... .
Swoją bramkę w sezonie nareszcie zdobył kapitan. Gratulacje dla Łukasza - należało się Mu - szczególnie po bardzo dobrym meczu w Izdebniku. Tam tego zabrakło - tu strzelił gola po najpiękniejszej akcji w tej rundzie.
   Mam nadzieję, że dla Daniela Płonki niemoc strzelecka to już przeszłość i udowodni nam to już w najbliższym spotkaniu. Jonek stwarza  zagrożenie, ma wiele okazji  ale niestety dotąd brakowało tego czegoś. Czasem jest tak, że potrzeba iskierki, a bomba sama eksploduje. Pamiętamy wszyscy Jego bramki z końcówki zeszłego sezonu, kiedy był motorem napędowym całej ofensywy. Trzymam kciuki!

   Jedynie żal, że runda się kończy, bo widać już, że największe kłopoty Brzezina ma  za sobą. I nie zgodzę się z twierdzeniem, że zaczęliśmy strzelać bramki dopiero tym słabym rywalom. Jak też nie zgodzę się z co niektórymi, którzy już w połowie rundy chcieli wymieniać w Osieku trenera. Nikt na początku nie obiecywał, że zdobędziemy mistrza jesieni. Nikt nawet nie mówił, iż będziemy w czubie tabeli. Owszem - poczyniono zmiany, które miały być dla nas wzmocnieniem. I nikt mi nie wmówi, że tak nie jest. Trzeba być niewidomym, aby nie zauważać wkładu pozyskanych  graczy w obraz gry naszej ekipy. A to, że po drodze przydarzyły się kontuzje czy choroby - to jest zawsze ryzyko związane z tym sportem. Podobnie jest zresztą i w bramce. Chwała Łukaszowi, że potrafił wrócić do swej świetnej formy, ale kiedy jej nie było, Krzysztof  równie godnie go zastąpił i nie można mu zbyt wiele zarzucić.

  Nawet za czasów Kowalczyka zawsze apelowałem o spokój i rozwagę. Nie od razu Rzym zbudowano.
Skoro ktoś zdecydował się zatrudnić u nas trenera , który tak naprawdę jest  świeży w tym zawodzie, ale piłkarsko wnosi bardzo dużo do kadry, chyba liczył się z tym , że będzie on musiał się zmierzyć z wieloma problemami w naszym klubie. Kto zna temat od środka - dobrze wie o czym piszę.
   Osobiście wolę takiego człowieka na tym stanowisku, ponieważ ma spore ambicje, ma zapał i chęci aby zmieniać! Wszyscy wiemy jak zwłaszcza w Osieku są potrzebne zmiany. Osobiście wolę Faceta, który ma jaja i nie boi się powiedzieć, że czarne jest czarne, a nie podwija ogona pod siebie i zamiata sprawy pod dywan.  Faceta, który -  kiedy trzeba- op***li, ale umie też pochwalić, a gdy potrzeba - przyznać się do błędu. I uważam, że Grzegorz jest takim facetem.
   Apeluję, aby nie rozliczać przedwcześnie - jeszcze nie pamiętam aby w tym klubie tak szybko wymieniano szkoleniowców. Pisałem o tym na początku  - dajmy im popracować razem jakiś czas. Pozwólmy się im pokłócić, niech  ścierają się charaktery, niech się dogadują, kłócą, godzą,  ustawiają, etc. Wyślijmy ich razem na obóz - to tam najlepiej scalają się grupy. Tam rozwiązuje się najwięcej problemów i wyjaśnia wiele nieporozumień. Zresztą uważam, że to najgorsze i tak już mamy za sobą.
Ale oceniać zacznijmy, jak przepracują ze sobą przynajmniej cały sezon. Teraz jest po prostu na to za wcześnie i każdy ruch w tym temacie uznam za decyzje  co najmniej niezrozumiałą.
  TAK - to prawda - jestem zwolennikiem Bogdana jako trenera i zawodnika Brzezniy. Wcale tego nie ukrywam, z pełną świadomością jego zalet i "wad", bo ja od początku widzę w nim duży potencjał. I nie musi się ze mną nikt zgadzać, ale mój bilans plus/minus wychodzi zdecydowanie na jego korzyść.

To jest moje zdanie - kibica i obserwatora, który nigdy nie był, nie jest i nie będzie członkiem zarządu tego klubu. Ale któremu zawsze będzie leżeć na sercu dobro Brzeziny Osiek.