niedziela, 28 października 2012

Wygrana bez precendensu

     BRAWO !! Wierzyłem, że wreszcie odpalimy jak nigdy dotąd i udało się! Nikt mi nie wmówi, że to nic wielkiego - taki wynik z czerwoną latarnią tabeli. Bardzo proszę - wczorajszy wynik Unii mówi sam za siebie!  Poza tym - jedynie Łęczanom  udało się zdobyć o jedną bramkę więcej na tym terenie - więc udowodniliśmy, że grać umiemy, a teraz również strzelanie przyjdzie nam z większą łatwością. Trochę żal, że dopiero w końcówce rundy. Jednak "lepiej póżno niż póżniej". Mała ciekawostka - w tym meczu strzeliliśmy dokładnie tyle bramek co w całej rundzie do tej pory. Zresztą - nie pamiętam abyśmy w meczu ligowym w naszej obecnej edycji występów w Okręgówce wygrali w takim rozmiarze - od pamiętnego meczu barażowego z Laskowianką.  Zatem jest się z czego cieszyć!
Piękny powrót Eryna - chciał grać i zdobywać gole jeszcze przed wykluczeniem . Nie poukładało się tak jakby sobie tego życzył. Ale widać, że nie przespał tego okresu i zrobił to co umie najlepiej. Wielkie gratulacje!
   Brawo dla Radka Grosa! Ten facet pięknie nam się prezentuje ostatnimi czasy! Od kilku już meczów po prostu błyszczał formą i tylko czekałem, aż zacznie trafiać.Pierwsza bramka - to tak naprawdę jego autorstwa. Dobrze uderzył i piłka wpadłaby tuż przy słupku, gdyby nie bajoro na piątce rywala.  Mimo to ruszył do dobitki, choć szybszy okazał się Szymon. Tylko się cieszyć.
   Natomiast trafienie Szymona Jurasa z drugiej połowy - jak dla mnie - stadiony świata. Pajęczyna wymieciona z samego "winkla". Brawo!
    

   Panowie - ja  poproszę o połowę takiej skuteczności w Skidziniu - i możemy powiedzieć, że norma z  ubiegłego roku wyrównana! A jeszcze Brody na zakończenie. Nie ma się co podniecać tym , że wygrali na Unii. Tak naprawdę zrobili tam jedną akcję, a potem postawili autobus w bramce i miejscowi walili głową w mur. To się nazywa antyfutbol. I za to dziękował nasz trener chłopakom - że nie dali się stłamsić w pierwszej odsłonie meczu, bo mogło być podobnie.

  Chyba najlepsze spotkanie w tej rundzie zaliczył w sobotę nasz Kapitan. Naprawdę niewiele pomyłek w środku pola, dużo mądrych, przemyślanych zagrań i dobra skuteczność w rozdawaniu piłek - "Szczepan" swoją grą spowodował dziś, że tak naprawdę nie odczuliśmy braku  Mikołajczyka (wracaj nam do zdrowia Rafał jak najszybciej !) w środku pola.
  Jeszcze bardziej cieszy mnie powrót do wysokiej dyspozycji Łukasza Kulczyka. Jak za "starych dobrych czasów" - był po prostu nie do przejścia. Kilka razy ratował nam tyłek swoimi zdecydowanymi wejściami. Każdy zawodnik doceni to, jak komfortowo się gra kiedy ma się za plecami tak pewnie interweniującego gościa między słupkami.

  Powiem szczerze - i chyba wszyscy którzy oglądali ten mecz na żywo - zgodzą się ze mną, że wynik dwucyfrowy był całkiem realny. Gdyby jeszcze Daniel Płonka wykorzystał to co miał... .Gdyby Mateusz Śleziak trafił celniej z wolnego, a potem głową... Gdyby Radek Gros umiał strzelać prawą nogą.... Gdyby Jaro wykorzystał jeszcze dwie pozostałe "kopie" swoich dwóch akcji bramkowych.... jeśli Szymon strzeliłby mocniej i celniej, zamiast podawać do bramkarza w drugiej połowie.... i jeszcze kilka "gdyby" by się znalazło - wówczas z pewnością nasz bilans bramkowy byłby na plusie. Ale nie bądźmy pazerni - strzelmy w każdym meczu połowę z tego - a zobaczycie, że sezon będziemy kończyć w czubie tabeli, bo jeśli chodzi o tracenie bramek - jesteśmy raczej w górnej części,. I to jest bardzo optymistyczne, porównawszy nasze występy do analogicznego okresu sprzed roku, kiedy na koniec rundy rywale zaaplikowali nam 39 trafień!
 
  Przed nami finisz rundy. Zawsze słynęliśmy z tego, że kończyliśmy w pięknym stylu ( jak na prawdziwych mężczyzn przystało). Dowieźmy serię zwycięstw do końca i cieszmy się z mocnej pozycji w środku tabeli. Dopiero potem przyjdzie czas na prawdziwe przygotowania do następnego sezonu. Wszak każdy, kto ma pojęcie o cyklu przygotowawczym w naszym systemie rozgrywek wie, że to właśnie zima ma kluczowe znaczenie jeśli chodzi o formę, wytrzymałość i motorykę poszczególnych zawodników.  Na rozliczenia przyjdzie czas na koniec sezonu.

 Teraz stwórzmy warunki, aby drużyna mogła solidnie potrenować. Potrzeba nam zgrupowania z prawdziwego zdarzenia - nie jakiejś czterodniówki, której połowę zawodnicy spędzą na muszli klozetowej, a kompleksowo opracowanego cyklu przygotowań. A ja święcie wierzę, że jeśli wszyscy podejdą do tematu z odpowiednim zaangażowaniem, to w czerwcu tak naprawdę nie będzie kogo za co rozliczać - bo wyniki przyjdą same!

Wszystkie trafienia i kilka naprawdę fajnych, choć nie wykorzystanych akcji - już niedługo będziecie mogli obejrzeć w relacji filmowej.

Skrót I- szej połowy :

Izdebnik 0-7 Brzezina I połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.

I skrót drugiej połowy meczu :

Jubilat 0-7 Brzezina - II połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.

niedziela, 21 października 2012

Cud się nie wydarzył

   ..Ani też żadna inna niespodzianka. Lider pokazał nam gdzie nasze miejsce i - choć nie zmiótł nas murawy, na co mógłby wskazywać wynik - pokazał "jak zwyciężać mamy". Wiadomo już dlaczego są na szczycie tabeli: Kiedy grają świetnie wygrywają wysoko i bezdyskusyjnie. Natomiast jak są w słabszej dyspozycji... to też wygrywają. I tak  było w dniu dzisiejszym.,
Bo umieli wykorzystać to co mieli w danej chwili - w przeciwieństwie do nas. Ot i cała tajemnica D&R Unii Oświęcim!

  Wszak pierwsza odsłona , jej początek, aż do przeklętej 40- tej minuty to była całkiem wyrównana walka, rzekłbym, ze wskazaniem na gospodarzy (czyli na nas- przypomnę). Zaczęliśmy nieco nerwowo, trochę spięci, ale widać, że wszyscy chcieli. Już pierwsza akcja pokazała, iż jest mobilizacja. Stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji, których - o Tradycjo! - nie umieliśmy skończyć.
Cóż poradzić. Unici z biegiem czasu poukładali szyki i pomalutku, sukcesywnie tworzyli nieznaczną przewagę w środku pola. Nie były to jakieś szaleńcze ataki. Wręcz przeciwnie - byłem zawiedziony bo liczyłem na futbol na wysokim poziomie z ich strony. Jednak nie powtórzyła się historia z meczu w Skidziniu, gdzie niemal zdmuchnęli z boiska miejscowych, aplikując im osiem bramek. Jednak dojrzałość w ich grze, szybkość i wyszkolenie techniczne były widoczne  prawie w każdej akcji. Mimo to dzielnie walczyliśmy aż do samej końcówki pierwszej części, kiedy to po rzucie wolnym z dwudziestego metra, Krzysiek Flejtuch odprowadził piłkę wzrokiem w prawy górny róg bramki.

No i wszystko się spie.... posypało. Jakaś głupia nerwówka, niepotrzebne pyskówki i wzajemne pretensje. KOMU TO BYŁO POTRZEBNE ??

  Wszyscy przed meczem podkreślaliśmy, że nie jedziemy na Unię po punkty. Tak czy nie? Czy mnie coś ominęło? Bo z tego co wiem, to mieliśmy nadzieję na fajnie rozegrane spotkanie, moooooże jakaś mała niespodzianeczka w postaci umęczonego remisu? No bo nie oszukujmy się - kim my na dzień dzisiejszy jesteśmy? OUTSIDEREM. Nie takie tuzy tam przegrywały!

Więc po co te nerwy ? Po co ta głupia kartka trenera? I osłabienie w następnym meczu ?

Wiecie co musimy poprawić na przyszłość? Nie kondycję. Nie technikę. Nie dynamikę, ani nie taktykę.
My musimy najpierw popracować nad swoją KULTURĄ na boisku.
 Na pierwszą lekcję zapraszam na mecz do Skidzinia. Byłem na kilku - sytuacja cholernie sporna, kibice gwiżdżą, krzyczą,Skidziń przegrywa 1:8  - płakać się chce z rozpaczy co ten sędzia wyprawia. A zawodnik co? Spojrzał na bocznego, pokręcił głową i pobiegł tam gdzie jego miejsce. Spadłem z ławki z wrażenia - bo to nawet w Extraklasie mało spotykane.
  Ja bym u nas wprowadził zasadę fair play w drużynie. Stawiam Browara dla każdego zawodnika, który ani razu nie odpyskuje sędziemu. I wiecie co? Mogę nawet flaszkę obiecać - nie znajdzie się taki, jak długi sezon - w ani jednym meczu! A niestety - muszę po raz pierwszy skrytykować - bryluje w tym nasz Trener. Ten, który powinien świecić przykładem. Przykro mi o tym mówić, ale to On jest od dawania przykładu innym - z racji  stanowiska, z racji doświadczenia - wreszcie - jako największy autorytet w zespole. Tymczasem - niestety jest odwrotnie. Jakim świetnym jest zawodnikiem - takim "cholerykiem" na murawie!
Nie wolno wpajać takiego cwaniactwa chłopakom, bo - o tym już dawno tu pisałem - to się obraca przeciwko nam. Dość mamy kłopotów kadrowych. Nie potrzebujemy "głupich" wykluczeń !

  Znów czuję żal, rozgoryczenie i złość. Nie z powodu porażki - ta nie boli aż tak bardzo. Wiadomo, jeśli wszyscy tam dostali w tyłek, to i mnie tak nie boli jak oberwałem - to na tej zasadzie. Jednak nie mogę się pogodzić z tym, że my ten mecz przegraliśmy w głowach. TAK - w mojej ocenie to była porażka już w  40 minucie meczu. I to było potem widać w całej drugiej połowie.

  Na tym kończę, bo nie chcę się znęcać i jeszcze raz apeluję: Ostudżmy swoje głowy! Bo grać w piłkę potrafimy.
 PRZEKUJMY SWOJĄ SPORTOWĄ ZŁOŚĆ NA BRAMKI. A zobaczycie, że wszystko się odmieni!

I mam nadzieję, że nikt tu po tym co napisałem się znów nie nadąsa - kiedy tylko można - wychwalam pod niebiosa(niektórzy mówią, że na wyrost). Jednak jak coś jest nie tak - czuję się w obowiązku, aby krytykować. Bo nie jesteśmy Towarzystwem Wzajemnej Adoracji, tylko Drużyną z ambicjami na wiele lepsze wyniki niż te, które do tej pory osiągamy !

Do zobaczenia w Izdebniku !

niedziela, 14 października 2012

Mówiłem - będzie lepiej!

I nie może być inaczej !
     Dzisiejsze zwycięstwo wcale nie jest dziełem przypadku. Kto obserwuje nasze mecze od jakiegoś już czasu - ten wie, że wyniki nie potwierdzały - jak do tej pory  - naszej formy. Cóż można poradzić - to cały futbol jest po prostu. Tu gra kilkunastu facetów. I nie zawsze wszystko jest tak idealnie jak każdy by sobie tego życzył. Nie ma co roztrząsać - mamy w końcu przełamanie, ale takie na całą gębę!
I SIĘ CIESZMY ! 
Znowu ktoś zarzuci, że Zagórzanka była słaba ? No mocna nie była... . Ale czy inna Zagórzanka zagrała ostatnio z Unią, kiedy do 83 minuty prowadziła 2-0 ??
Więc wszyscy malkontenci - buzia na kłódkę. Bo narzekać - jest wielu chętnych. Ale jak potrzebny doping - to cisza jak makiem zasiał.. .
   Brawa dla CAŁEGO zespołu. Brawa dla trenera, który wreszcie wziął odpowiedzialnośc na siebie i poprowadził SWOICH chłopców do zwycięstwa. Świetnie się znalazł z przodu i pokazał jak powinniśmy grać i strzelać bramki!. Gratulacje dla Radka Grosa. Ja wiem, że "ślepy" musi się przełamywać w każdej rundzie, zanim zacznie strzelać. Jednak to co dziś wyprawiał na skrzydłach - wielkie brawa! Żal trochę, że nic nie weszło - ale może za tydzień ??

  Ogromny szacunek dla Rafała Mikołajczyka. Pomimo grypy i fatalnego samopoczucia - stanął u boku  i pomógł na ile potrafił - czapki z głów!

 Oczywiście można doszukiwać się błędów, nieskuteczności i wielu mankamentów w grze naszego zespolu. Tylko pytam: PO CO?
Zagraliśmy dziś kolejne dobre spotkanie, z tą tylko różnicą, że zdobyliśmy bramkę. Ba! Zdobyliśmy o jedną więcej od przeciwnika! Zatem wygraliśmy  mecz - jak zwykł mawiać ś.p. Trener Górski.
Podobnie zresztą jak wypowiadał się na temat naszych najmocniejszych rywali : " to są tacy sami ludzie jak my. Mają te same problemy, te same rozterki i potrzeby jak nasi zawodnicy. I też są do ogrania"

I tą sentencję dedykuję naszym chłopakom w kontekście nadchodzącego spotkania z liderem naszej grupy - Unią Oświęcim. Zagrajmy to co umiemy najlepiej. A co pokaże murawa - przyjmiemy  z pokorą !

Tymczasem zamieszczam skrót z pierwszej, a w najbliższej przyszłości również z drugiej połowy spotkania.
Proszę wybaczyć kiepską jakość - kręcone z ręki :(
I jeszcze na koniec ciekawostka: Pan, którego widać w tym filmiku przez kilka sekund - to trener Zagórzanki Krzysztof Urban. Prywatnie - brat szkoleniowca Legii Warszawa.

Zgórzanka 1-2 Brzezina - I połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.


I druga połowa :


Zagórzanka 1-2 Brzezina - 2 połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.

niedziela, 7 października 2012

Będzie już tylko lepiej

Nie da się wpadać w samozachwyt, kiedy po raz szósty z rzędu nie wygrywa się meczu, a od czterech kolejek nie zdobyło się nawet jednego gola. Nieprawdopodobne?  Ale  prawdziwe. Jednak od czegoś przecież trzeba zacząć... . Remis z tak doświadczoną drużyną, jaką jest Jałowiec - pewnie większość klubów wzięła by w ciemno.

   Zawsze twierdziłem, że możemy wygrać i przegrać z każdym w tej lidze. Nieważne na jakim miejscu w tabeli się znajduje. Ten mecz dobitnie pokazał, że piłkarsko jesteśmy dalej niż wskazuje na to tabela.
Motywacja i ambicje były  naprawdę na wysokim poziomie! Zagraliśmy jak chyba jeszcze nigdy w tej rundzie. I nie interesuje mnie, że ktoś powie, iż Jałowiec był  słaby.  Każdy zespół jest na tyle mocny, na ile pozwala mu słabość rywala. 

DLA MNIE DZIŚ NASZE CHŁOPAKI SĄ ZWYCIĘZCAMI

  Pokazali jak trzeba gryżć trawę, jak walczyć do samego końca! Niech mi ktoś pokaże w którym momencie było  widać, że gramy w dziesiątkę przeciwko kompletowi  Stryszawian? A przecież sędzia pozbawił nas Jaromina na prawie 20 minut przed końcem meczu! Kuriozalna sytuacja - zamiast "poczestować" czerwienią przynajmniej ze trzech graczy za rozróbę na boisku - znalazł sobie ofiarę w osobie sprawcy faulu. Nawiasem mówiąc - kartka zasłużona. Jednak co do koloru - można polemizować. Zresztą z większością jego dzisiejszych decyzji - niestety - trudno się było zgodzić. Ten pan był  po prostu najsłabszym punktem meczu.Dośc powiedzieć jak  w pierwszych minutach meczu Kapitan gości - Świerkosz - na uwagę, iż za blisko ustawił mur - krokami odmierzył mu odległość(sic).
Szczerze? Najzwyczajniej w świecie go ośmieszył, a ten nawet nie zareagował...
 Nie dziwi więc fakt, że wielu  było chętnych, aby  "podziękować" arbitrom za żenujący poziom gwizdania.

 Mnie jednak cieszy co innego. Według mnie mamy znów zespół. Wraca powoli atmosfera do drużyny, jest mobilizacja do grania i ..... tak, tak - do strzelania. Uważam, że to tylko kwestia czasu i takie akcje, jak strzał " Mikiego"wyjęty przez bramkarza z samego okienka, sam na sam "Jonka" z początku drugiej części,  Jego strzał z pięciu metrów w końcówce, czy główka Śleziaka tuż nad poprzeczką  zaczną wreszcie dochodzić do celu. Bo chyba każdy kto był w sobotę na meczu zgodzi się ze mną, że przy odrobinie szczęścia wynik z czerwca mógł być poprawiony. 

czwartek, 4 października 2012

Z Jałowcem w sobotę !!

O godz. 15. 30 na boisku przy Browarnej rozegramy nasz najbliższy pojedynek w klasie Okręgowej.
Przypomnę, że ostatni mecz ze Stryszawą na naszym terenie odbył się w czerwcu tego roku i zakończył się wysokim zwycięstwem Ekipy Osieckiej  4-2.
 Możemy się więc spodziewać, że Goście będą podwójnie zmotywowani do tego aby zmazać plamę z poprzedniego meczu.

  Jednak myślę, że chłopaki nie pozwolą na to, aby znów jakaś drużyna odtańczyła nam na środku boiska taniec zwycięstwa.

POMÓŻMY IM W TYM

W myśl powiedzenia:

BEZ KIBOLI NIE MA GOLI !!!

 Niech będzie znów tak jak wtedy :