poniedziałek, 3 września 2012

Nie jest najgorzej


    ...Choć mogło być o niebo lepiej

  Nie możemy się jakoś odnaleźć w tej rundzie. Niby mamy wyniki. Niby utrzymujemy się w  szerokiej czołówce, ale nasza gra jak do tej pory nie zachwyca.  Jak dla mnie – chłopakom brakuje chyba trochę świeżości, takiego zęba. Nie ma jeszcze zrozumienia w środku pola. Brakuje dokładności – szczególnie przy tych piłkach otwierających drogę do bramki, co skutkuje wieloma sytuacjami, ale nie dokończonymi lub przedwcześnie przerwanymi przez przeciwnika.
Nie potrafimy się dobrze zorganizować – zwłaszcza kiedy trzeba zrobić przewagę przy wychodzeniu kontratakiem.  Wiadomo, że „Miki” i „Eryn” są szybcy, ale niestety pozostali zawodnicy czasami  po prostu nie nadążają i wiele akcji kończy się na dłuugich i niedokładnych przerzutach czy dośrodkowaniach. 
   Oba mecze – ten z Brzezinki i ten wczorajszy – śmiało można zaszeregować  w jednej kategorii : mecze bez historii. Mecze  które, patrząc  na  ich przebieg,  POWINNY być wygrane.   I o ile wczoraj udała się nam ta sztuka (  zimna krew Śleziaka), to przed tygodniem zagraliśmy zupełnie bez ikry. Kompletnie NIC nie wychodziło. Co mnie uderzyło – to, że z uporem maniaka próbowaliśmy grać na jeden, dwa kontakty. Tymczasem brakowało trochę przytrzymania piłki, rozejrzenia się i dokładnego dogrania. Ale mimo to stworzyliśmy kilka sytuacji, które mogły nam dać trzy  punkty. Nie wykorzystaliśmy – trudno. Dobrze, że przeciwnik nie postawił zbyt wysoko poprzeczki, bo mogło się skończyć jak w Wadowicach.
   Wczoraj – znowu mecz z przeciwnikiem, który teoretycznie jest od nas słabszy i znów okazuje się, że mamy problem. A przecież pokazaliśmy z Białką, że w Osieku każda drużyna powinna drżeć o swoje punkty!
 Wychodzi więc na to, co niedawno trener stwierdził: nasz problem leży w głowach, nie w nogach. Nie umiemy się mobilizować na starcia z potencjalnie słabszym rywalem.
Z kolei jeśli chodzi o tych „mocarzy” czasami może nie wystarczyć sama mobilizacja. Po prostu trzeba mieć jeszcze więcej umiejętności.
  Pożyjemy – zobaczymy jak mawiają. Przed nami dopiero teraz prawdziwe starcia. Mamy sześć kolejek, które pokażą gdzie tak naprawdę jesteśmy. Sześciu przeciwników , którzy z pewnością w tym sezonie liczyć się będą w walce o najwyższe laury.

 Już w najbliższą sobotę Łęki.   O co chodzi z tymi Tatarami? Co tak naprawdę grają, skoro w jeden tydzień potrafią przegrać sromotnie u siebie 0-5, a w drugi roznieść  w pył przecież zawsze ciężkiego rywala  w Izdebniku ? Myślę, że ten mecz śmiało będzie można porównać do pojedynków derbowych z Malcem. Na takie spotkania nikogo nie trzeba specjalnie motywować. Chłopaki sami wiedzą, że trzeba dać z siebie wszystko! Albo i jeszcze więcej… .
Jak na razie Beniaminków „łykamy na miękko”.  I niech tak zostanie!
   Dalej – we środę- podejmujemy jeszcze niedawnego pretendenta do awansu . Fakt, że Zespół z Chełmka póki co – już nie jest głównym kandydatem na czwartą ligę, ale patrząc na naszą historię meczów nimi, każdy wynik prócz porażki biorę w ciemno. Po Sole Oświęcim byli najrówniej grającym zespołem w naszej grupie. Prawda, że często dosyć szczęśliwie zwyciężali, ale to bardzo dobrze poukładany zespół i  zawsze ciężki rywal.
Za kolejne trzy dni jedziemy do Suchej. No i wszystko jasne: kolejny pokaz „kultury miejskiej” zarówno na murawie, jak i na trybunach? Pamiętamy latające ogryzki w kierunku naszych zawodników. Nigdy z nimi nie wygraliśmy. Ale może tam właśnie odbudujemy swoje morale ? A może już nie trzeba będzie, bo gra wreszcie zaskoczy ?
Kalwarianka i Alwernia to teoretycznie drużyny w naszym zasięgu, ale  z pewnością w tym sezonie nie pójdzie z nimi już tak łatwo. Przekonały się o tym wczoraj ekipy ze Skidzinia i Stryszawy. Pierwsi, co prawda, pokonali u siebie Alwernię 2-1 jednak to goście byli stroną przeważającą i – kończąc mecz z przewagą  jednego zawodnika- byli bliscy wyrównania .
Natomiast  Meblarze sprawili  Stryszawie zimny prysznic, odbierając im dwa punkty na ich własnym terenie. Przypomnę, że to Kalwarianka prowadziła niemal całe spotkanie, a Górale gonili wynik. Udało się im to dopiero w 87 minucie!
Wreszcie  wywołana  do tablicy Stryszawa.  Dwa remisy, porażka i zwycięstwo. Jak do tej pory(zobaczymy co będzie na półmetku rundy)  – niezbyt imponujący dorobek.  Do tego dorzućmy jeszcze niewątpliwą klęskę w  pojedynku u nas na wiosnę i mamy powód dla którego  podopieczni trenera Sermaka będą zapewne gryźć trawę aby wyjechać od nas z trzema punktami.

 Ale cokolwiek by nie było - już możemy stwierdzić, że i tak początek sezonu w naszym wykonaniu wygląda lepiej niż w poprzednich sezonach. 
      Dużo spokoju wniósł między nasze słupki Krzysiek Flejtuch.Solidny warsztat, aktywna gra na przedpolu i dobre warunki fizyczne- nie bez powodu był niemal równorzędnym zmiennikiem w drużynie Przeciszovii. 
    Wiele walki i dużo ciekawych zagrań pokazuje Rafał Mikołajczyk. Widać, że widzi sporo na boisku i "chce mu się grać".
   Wreszcie - Trener. Zdecydowanie wyróżnia się na boisku wyszkoleniem technicznym, prędkością i strzałami z dystansu. Widać u Niego zupełnie inną kulturę gry. Moim zdaniem - musi brać poprawkę na to, że gramy w niższej lidze i chłopaki jeszcze nie nadążają za Jego stylem gry.

  Ale generalnie - trzy wzmocnienia i - uważam - wszystkie trafione. 
Powtarzam z uporem maniaka :
POTRZEBUJEMY SPOKOJU I CIERPLIWOŚCI.
Nie ma takiej opcji, aby wszystko od razu odpaliło. Dajmy chłopakom pograć chociaż rundę, a zobaczymy, że jeszcze nas ucieszą swoją grą !


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz