niedziela, 30 września 2012

Niech mnie ktoś przytuli...

...bo jestem kibicem BRZEZINY.  Kurka wodna - przecież to nie grzech! Nikomu nawet przez myśl nie przemknie, że mógłby się powstydzić przynależności do swojego klubu...Pewnie mi się oberwie za to co tu napiszę, ale moje słowa tu pisane płyną ze szczerego serca..  Mam to w du...żym poważaniu. Możecie sobie pisać komentarze typu: trener do wymiany, TEN czy TAMTEN  na ławke i tym pododbne rzeczy. Przegrałem dziś kolejne spotkanie i potrzebuję  wsparcia... . TAK - ja też tego potrzebuję. Chociaż nie zostawiam żony trzy razy w tygodniu, po to aby lecieć na trening. Nie mówię dziecku, że pobawię się z nim wieczorem, jak wrócę zje**ny z zajęć za pięć złotych  dlatego, że kibice żądają wyników. Nie odłożę na pojutrze to co miałem zrobić dzisiaj, bo dziś mecz.

Jestem pasjonatem-  bo tego chcę. Jestem kibicem z wyboru i nikt ani nic tego nie zmieni!
  Znowu nie poszło? No nie sposób zaprzeczyć...Płakać się chce.. . Ale to nie znaczy, że jeszcze kiedyś nie będzie pięknie!! Czekajmy. Pozwólmy IM trenować i dodawajmy otuchy na każdym kroku. Reszta przyjdzie - ja święcie wierzę, że jeszcze w tym roku. A jeśli się nie uda ... przecież wszyscy dobrze wiemy, że choćby w A-klasie - i tak będziemy stać murem za naszymi chłopakami!

Nowa Brzezina - aktualizacja.

  Ponieważ z pewnością wszyscy juz jesteśmy zmęczeni i zdołowani brakiem skuteczności naszego zespołu i prawie każdy  chciałby  lepszej gry, więcej bramek i sporo radości z naszych wyników  postanowiłem, że dziś nie będę już pisał o przebiegu, meczu, postawie chłopaków (choć wiem skądinąd, że nikt bardziej niż Oni nie pragną przełamania), a spróbuję pokazać nasz nowy stadion z perspektywy murawy.
   Trzeba przyznać, że na każdym kto pojawi się TAM po raz pierwszy, rozmiar całego obiektu robi wrażenie. Potężna płyta główna - prawdopodobnie miejsce gdzie odbywać się będą najważniejsze imprezy dla naszej Brzeziny - daje możliwość wyznaczenia boiska w największym możliwym rozmiarze. Nawierzchnia miękka jak gąbka - jak dla mnie za miękka, ale to z pewnością jest pod ścisłym nadzorem tak, że "spoko". Chciałbym zaznaczyć, że sama murawa - tam gdzie będzie wyznaczone boisko - pomimo nocnych opadów, była sucha jak pieprz. Jedynie w kilku miejscach poza nią  można było zauważyć niewielkie plamy wilgoci. Zatem o samą murawę możemy być spokojni - problem ze stojącą wodą wg  mnie zniknął. Zrobiłem kilka rundek dookoła jeszcze nie istniejącego boiska - biega się naprawdę przyjemnie [jednak dziś jakoś nie miałem "natchnienia" do biegania ;) ].

    Celowo wybraliśmy się na obiekt Rodzinką bo i też jego przeznaczenie ma być takie, aby całe rodziny korzystały z dobrodziejstw jego rozmiarów i całej infrastruktury. Mam również nadzieję, że ta brama wejściowa, która jest dopiero świeżo po montażu i była na głucho zamknięta, w takie dni jak dzisiejszy będzie otwarta na oścież. W przeciwnym razie nie widziałbym sensu istnienia tak wspaniałego GOSIR- u.

  Wracając do naszej formy....mam gorącą prośbę do Wszystkich Kibiców: nie komentujmy, nie krytykujmy i oszczędżmy chłopakom dodatkowego stresu. Oni sami wiedzą, że jest dół. Nie pomagają dodatkowe złośliwe komentarze. Niedawno zasłyszałem taką opinię - i muszę sięz nią w pełni zgodzić: Osiecka Drużyna to nie jest "normalny" zespół. Tu jest specyficzne środowisko, wyjątkowe chłopaki. Większość tych facetów to goście którym naprawdę zależy bardziej na samym graniu, dobrej atmosferze, normalnych warunkach do trenowania, niż na robieniu wyników i awansów za wszelką cenę. Tutaj NIGDY nikt nie zapłaci klakierom za śpiewanie na meczach.
     Jeden zasuwa na kopalni 8 godzin/na 3 zmiany. Inny zapierdziela u brukarza od rana do nocy, jeszcze inny ma pracę, gospodarstwo, żonę i małe dzieci - bardzo małe dzieci. Jeszcze inny jest przedstawicielem handlowym - dwie trzecie dnia spędza za kółkiem, a potem wdziewa dres i zasuwa na Browarną bo tam już czekają. Prawie żadna z ich żon nie jest szczęśliwa z tego powodu, że zamiast naprawić przysłowiowy kran, chłopak jedzie na boisko poćwiczyć. Żadna matka nie jest do końca dumna, bo jej syn zamiast ślęczeć nad książkami lata po trawie za kawalkiem skóry. DLACZEGO ONI TO ROBIĄ ? Dlaczego wysłuchują nieraz pod swoim adresem różne inwektywy ? Czym zasługują na to, że byle pijak może sobie chlapnąć na meczu "wstawaj, wstawaj ch... nie udawaj ?? Tymczasem prawda jest taka, że większość z nas nie wytrwałaby w takim trybie treningowym ani pół sezonu. Ktoś powie "ale nie robiątego za free..." No to już wyprowadzam z błędu: chłopaki nie dostali za swoje granie ANI GROSZA od pięciu tygodni. Ja wiem, że taka jest umowa, ale uważam, że ktoś powinien to dobrze rozważyć, bo granie - graniem, ale żaden z nich nie będzie dokładał do niego ze swojej kieszeni.. .

     Zobaczycie, że TO COŚ w końcu przyjdzie, a jak przyjdzie to odpalimy od razu z pięć bramek. TYLKO CIERPLIWOŚCI. Do zdobycia mamy jeszcze 66 punktów. Przy naszych siedmiu hmmm.... niejeden uzna mnie za wariata, ale to naprawdę jeszcze można mistrza zrobić.
 

piątek, 28 września 2012

Wszystkie gardła do Alwerni !


Półmetek za nami. Trzeba przyznać, że nie do końca TAK wyobrażaliśmy sobie nasz występ w czwartej edycji  startów w wadowickiej Okręgówce. Mówi się trudno. Nastawiamy się na walkę i ciułanie punktów w każdym meczu. A co przyniesie boisko - przyjmiemy z pokorą!

  Nasz najbliższy przeciwnik - MKS Alwernia to jedna z 'czerwonych latarni' naszej tabeli. Od kiedy pamiętam, ten podkrakowski zespół zawsze grzał tyły, choć czasem zdarzało się im zabłysnąć, remisując, bądż wygrywając z jednym z liderów. To powoduje, że nie do końca można ich traktować jak chłopców do bicia. Przekonał się o tym na początku sezonu nasz niedawny rywal - Babia Góra, która musiała uznać wyższość podopiecznych Andrzeja Kosa, oddając im pola na ich terenie.

Jak się póżniej okazało - były to jedyne punkty zdobyte jak do tej pory a alwernianie zamykają  tabelę z bardzo niekorzystnym bilansem bramkowym.  Dlatego jednak trudno sobie wyobrazić teoretycznie łatwiejszego przeciwnika do gromadzenia punktów.

  Z kolei wydawać się może, że Osiecka Ekipa  wszystkie nieporozumienia ma już za sobą. Jak do tej pory wszyscy - a zwłasza sami zawodnicy - byli trochę zawiedzeni i zdziwieni swoimi wynikami. Pomimo tego, że gra nie wyglądała najgorzej, punkty uciekały a nasza pozycja w tabeli obrała nieuchronny kurs ku dołowi.

    Już na początku tygodnia Zespół podjął ważne decyzje, deklarując poprawę wyników. Chyba wszyscy się zgodzą, że sobotni mecz to idealna wręcz okazja do odbudowy morale naszego zespołu.



Sprawmy aby chłopaki poczuli nasze wsparcie w tym meczu! 

Pokażmy, że wciąż wierzymy w nasz Team!

BĄDŹMY TAM RAZEM Z BRZEZINĄ !



środa, 26 września 2012

Problem? Jaki problem? MOBILIZACJA!

   Piłka nożna to głównie męski sport. Na trawie nie ma głaskania, a  szatnia to nie Wersal. Nikt się nie obraża jak poleci wiązanka  w czyimś kierunku. To norma. Panienki są na wybiegach, nie na boisku. Tu jest sport - mamy określony cel  i za wszelką cenę staramy się go realizować.
Są sprawy, których przemilczeć nie sposób. Jednak - jak  zwykło się powtarzać: "swoje brudy każdy pierze sam".  Najważniejsze, że są w

Drużynie otwarte umysły i potrafią się nawzajem porozumieć- dojść do wspólnego kompromisu.  Pamiętajmy - sukces zawsze rodzi się w bólach. Jestem przekonany, że i u nas nie będzie  inaczej, bo MY - Osiecka Drużyna - jesteśmy skazani na sukces !!

   Na półmetku jesiennej rundy musimy przeszacować na nowo nasze oczekiwania co do celów na ten rok. Nie ma się co oszukiwać - nie liczymy się już w walce o tytuł lidera jesieni.
Ale Do końca zostało jeszcze siedem meczów. Dwadzieścia jeden punktów do zdobycia. To nadal sporo...
Ktoś powie: niemożliwe ? DLACZEGO NIE ?  Ja wciąż uważam, że stać nas na WSZYSTKO!  Musimy uwierzyć! Musimy zewrzeć szyki i zagrać jak prawdziwy TEAM!

Zadanie jest proste:
Trenuj, ćwicz, na meczach gryź trawę, słuchaj trenera i wypełniaj założenia taktyczne.

Ale też:
Słuchaj zawodników, obserwuj i stawiaj zadania, które są w stanie wykonać.

 Stawiajmy sobie cele, które są najbliżej nas. Metoda małych kroków.  Nie obiecujmy sobie gruszek na wierzbie, ale  nie skazujmy się na minimalizm, bo szybko sami zepchniemy się do poziomu poniżej własnych możliwości.

  Nie uda się od razu? - trudno, nikt nikomu jaj nie urwie! Grajmy dalej,róbmy swoje i cierpliwie czekajmy. A zobaczycie, że kiedyś to zaskoczy i ruszy w końcu ta lokomotywa!

NAJWAŻNIEJSZE, ŻE JESTEŚMY JEDNĄ DRUŻYNĄ. RAZEM CIESZYMY SIĘ ZE ZWYCIĘSTW I RAZEM PŁACZEMY PO PORAŻKACH! 

niedziela, 23 września 2012

Co się dzieje ???


















   Niech to zdjęcie pozostanie jako komentarz do obecnej sytuacji w naszym klubie. To obraz naszego "zespołu" podczas przerwy... . Żenada.
Jest mi po prostu wstyd.
Gdzie jest BRZEZINA??

sobota, 15 września 2012

Zawiedli przede wszystkim kibice...

  Rzut karny from Stanisław Żmudka on Vimeo.
  Znów porażka. 1-0 boli tak samo jak 3-1 - wiadomo. Bez punktów kolejny mecz i czołówka odjeżdża. Tak jak pisałem wcześniej - nie jestem masochistą - nie odczuwam przyjemności kiedy przegrywamy. To raczej normalne u każdego kibica. Jednak, pomimo porażki, jakoś mi lżej. Bo już się bałem, że w naszym zespole dzieje się coś niedobrego, że dzisiejszy mecz będzie takim gwożdziem do trumny, po którym to już tylko "kaplica". Ale muszę z uznaniem stwierdzić, że nic takiego się nie stało ! Brawo dla chłopaków - brawo dla całej drużyny.  ZA WALKĘ, ZA ZAANGAŻOWANIE I WYPLUTE PŁUCA NA BOISKU !

  Walczylismy do samego końca (no prawie do samego) - i wcale to nie była obrona Częstochowy. Wręcz przeciwnie! To my - zwłaszcza w pierwszej części - siedzieliśmy na połowie rywala, to my stwarzaliśmy okazje, a nasza gra w obronie dziś była na poziomie co najmniej zadowalającym.Podwajaliśmy krycie, dobrze funkcjonowała asekuracja, nie było bezsensownie wybijanych piłek. Naprawdę dobrze to wyglądało!
 To my mieliśmy rywala na deskach : w 44 minucie, za faul na "Bekim" w polu karnym, sędzia gwizdnął wapno i pokazał bramkarzowi żółtą kartkę ( niektórzy twierdzą, że miała być czerwień - ja się nie do końca z tym zgadzam, ale to temat na inną dyskusję). Niestety jakieś fatum wisi nad naszą drużyną. Tym razem pechowym wykonawcą był Śleziak. Uderzył zbyt lekko i  niezbyt precyzyjnie - bramkarz sparował piłkę na róg.

  Obawiałem się drugiej połowy, bo wiem, że gospodarze przeważnie właśnie po zmianie stron przechylali szale zwycięstwa w większości meczów.  jednak - pomimo, iż straciliśmy z boiska trenera, którego zastąpił Grzesiu Plonka, obraz gry się nie zmienił. Jasne, że nie było to spotkanie, które obfitowało w sytuacje stuprocentowe, finezyjne zagrania i Bóg wie co jeszcze. Jednak i w drugiej odsłonie mieliśmy swoje okazje. Najlepsza to bodaj w 70 minucie, kiedy to po akcji Mikołajczyka bramkarz "wypluł" piłkę przed siebie i z 25-go metra uderzał do pustej bramki Mateusz Gros. Ehhh, myslałem, że mi serce pęknie jak paskudnie przestrzelił !

  I wszystko ładnie, pięknie. Już sobie mówiliśmy, że na TAKIM trudnym terenie ten punkcik to dobry omen na przyszłe mecze. Ogólnie już mieliśmy się zwijać, kiedy przyszla 85 minuta i dośrodkowanie z naszej prawej strony na wysokości pola karnego. Piłka bita niezbyt mocno na piąty metr, główka i .... nasza rozpacz, a radość miejscowych . Jeden jedyny błąd. Jedna - nawet niegrożna - akcja, chwila zawahania, moment nieuwagi. No i stało się ! Jakby to powiedzieć...... tradycji stało się zadość: zagralismy jak nigdy, a przegraliśmy jak zawsze. Gorzkie to słowa, ale i takie trzeba przyjąć "na klatę". Ale po dzisiejszym dniu nikt mi nie powie że się nie da  czy,  że nie umiemy.

   Można wszystko powiedzieć o naszych chłopcach, ale na pewno nie to, że nie walczyli. Ja osobiście - prócz żalu ze straconych punktow, cieszę się.   TAK -cieszę się bo dziś zobaczyłem Brzezinę wreszcie grającą tak jakbym sobie tego życzył. Pewnie, że trener widzi jeszcze wiele do poprawy - i chwała mu za to - ale naprawdę zagraliśmy dziś z wielką ambicją!
   Nasz główny mankament na dzień dzisiejszy to brak siły w ataku. Mamy nawet niezłą obronę, mamy solidną pomoc...... ale tak naprawdę w ataku leżymy. I to widać już od jakiegoś czasu. Zresztą to się przekłada na scenariusze w ostatnich meczach: przeważamy, stwarzamy sytuacje, zagrażamy, ale nie umiemy się przełamać. Problem nie leży w naszych nogach, ani płucach - dziś mimo tego iż przyjechaliśmy w trzynastu zawodników - podołaliśmy trudom spotkania. My mamy problem w głowach.

  Zobaczycie jeszcze, że jak już chłopaki się przełamią, to będziecie ich wychwalać niejeden raz. Jednak póki co - apeluję po raz enty : CIERPLIWOŚCI i rozwagi panowie. Ten zespół potrzebuje tylko spokoju.

   Natomiast rozczarowany jestem dziś frekwencją na meczu - jeśli chodzi o kibiców Brzeziny. Nie liczyłem dokładnie, ale z pewnością obu rąk i nóg wystarczyłoby aby nas policzyć. Mam nadzieję, że to tylko jakieś "wahnięcie formy" naszych kibiców, bo zawsze słynęliśmy z tego, że było nas wszędzie pełno.

Oto obszerny skrót z pierwszej połowy meczu w Suchej Beskidzkiej.  Teraz - na spokojnie patrząc - jeszcze bardziej żal tej pierwszej połowy, bo naprawdę mogło być pięknie.


Sucha Beskidzka - Brzezina I połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.
 

piątek, 14 września 2012

Pamiętacie ?

Nikt nie oczekuje, abyśmy jutro wygrali ten mecz. Ale spróbujmy dać z siebie choć tyle ile w tym pamiętnym meczu. I nikt nam  nic nie zarzuci, jeśli przegramy po walce....


czwartek, 13 września 2012

Chełmek - krótkie filmy o przegrywaniu

Mamy chyba już po dziurki w nosie pokazywania naszych sytuacji i bramek, podczas gdy i tak kończymy mecze niezbyt efektownie. Dlatego tym razem będę pokazywał te niezbyt chlubne akcje z naszej strony. Od razu zaznaczam: nie chcę się nad nikim pastwić , ani wysmiewać. Chodzi o to, aby obejrzeć niektóre rzeczy "z boku" i na chłodno wyciągać wnioski. NIC WIĘCEJ.

  Błędy popełnia każdy. Rzecz w tym, żeby umieć się do nich przyznać i wyciągać wnioski.

1. Pierwsza stracona bramka. Dwie właściwie niewymuszone straty w środku pola. Po pierwszej jakoś jeszcze odzyskaliśmy piłkę, ale po drugiej poszła akcja bramkowa. Spóżnił się obrońca, ale też zawiodła asekuracja. Nie wystarczy tylko "być w polu karnym" obok napastnika.


nowy film.film from Stanisław Żmudka on Vimeo.

Seria niecelnych podań , zakończona dwoma grożnymi rzutami wolnymi.

nowy film.film from Stanisław Żmudka on Vimeo.


OD TERAZ MOŻNA WYSYŁAĆ KOMENTARZE BEZ REJESTRACJI. 
Wystarczy podać  login i mail.



CDN.

środa, 12 września 2012

W Osieku bez zmian

  Zaczęliśmy mecz z Chełmkiem jak nigdy. Ostatnimi czasy tak się składało, że obejmowaliśmy prowadzenie, po ładnych początkach, czasem nieco szczęśliwie, ale po walce. Dziś było jakby na odwrót: to goście zmrozili nam krew w żyłach już w drugiej minucie spotkania. Tak fatalnego obrotu spraw nikt się chyba nie spodziewał. Jednak chłopaki byli na tyle zmotywowani, że przetrwali pierwszy napór przyjezdnych i po jakimś kwadransie zaczęli układać grę, zdobywając przewagę w środku pola.

   Niestety - wciąż dają o sobie znać nasze grzechy główne: wiele, wiele niedokładności w środkowej strefie, spory brak zrozumienia w konstruowaniu akcji ofensywnych i  BŁĘDY w kryciu w naszej defensywie.
To nic nowego. Jeśli ktoś zada sobie nieco trudu i poczyta moje posty sprzed półtora roku - znajdzie niemal identyczne teksty.

   Mało tego - od czasu kiedy występujemy w okręgówce - amplituda naszych wzlotów i upadków rysuje się niemal identycznie:początek jako-taki, czyli nieżle ale "bez szału", potem dół, dół, dół, dół, dół . Dopiero końcówka rundy wygląda nieżle. Panowie, nie oszukujmy się - my na razie nie jesteśmy nawet średniakami tej ligi. Ale tak naprawdę  na własne życzenie - jeśli potrzeba, to potrafimy wygrać w dziesiątkę w Gromcu, rozgromić Stryszawę, ale kiedy przed nami cała runda - mamy "za uszami " i mało kto przykłada wagę do punktów.

  Wszyscy wiedzą, że Brzezina ma wielu wiernych kibiców, ale pamiętajmy też , że nie ma  wśród nas masochistów. Nikt nie lubi co tydzień schodzić z "trybun" z nosem na kwintę i póżniej upijać się "na smutno" w Marysieńce.

Nie będę dziś komentował naszej gry i naszej (nie)skuteczności. Będzie skrót - sami sobie oceńcie

Natomiast skomentuję tylko jedno zdarzenie, które mną poruszyło. Mianowicie po stracie trzeciej bramki jakiś "KIBIC" zaczął wyzywać bramkarza od - wiadomo czego i zażądał aby sp....ał do Przeciszowa. Na litość boską - ludzie weżcie się ogarnijcie! Człowieku - na odwykówkę, a nie na mecze !

KRZYSIEK - TRZYMAJ SIĘ ! Nie takie bramki nieraz padają i to nie w takich ligach.

  Na koniec - ponieważ ktoś próbuje nam robić tutaj kwas- nie napiszę już więcej na ten temat , ani nie zamieszczę  jego komentarza. Ale muszę się odnieść, ponieważ jestem notorycznie i złośliwie obrażany za to, że popieram nowego trenera, a ponoć nawoływałem do zwolnienia Kowalczyka.

Otóż - owszem - będę cały czas wspierał obecnego trenera, jak i każdego następnego, tak samo jak staram się w miarę moich możliwości wspierać  i motywować ten zespół. NIGDY NIE NAWOŁYWAŁEM DO ZWALNIANIA KOWALCZYKA. Poczytaj sobie dokładnie i ze zrozumieniem moje posty.

Jeśli jesteś kibicem tego zespołu to daj sobie na wstrzymanie chłopie, bo w końcu ujawnię Twoje IP i będzie naprawdę wstyd.



sobota, 8 września 2012

Znów nie wyszło

Który to już raz?
  Nikt nie chce śpiewać  jak , za przeproszeniem, naszej Reprezentacji: "nic się nie stało..",  bo się stało! Przegraliśmy kolejny mecz który może  tak się nie zapowiadał, ale z przebiegu powinien był być wygrany. Nie potrafiliśmy zachować zimnej krwi - nie tylko w sytuacjach bramkowych, ale i  przy bezpośrednich starciach.  Po co te pyskówki, słowne przepychanki i złośliwości ? Trzeba było pokazać swoją wyższość, strzelając to co było do strzelenia. A tak - przegraliśmy zasłużenie. To Łęczanie - niestety - mają zdecydowanie lepszych snajperów - zawodników którzy umieją w pojedynkę rozstrzygnąć losy  meczu.
   Stara prawda, ale jakże bolesna dla nas: jak się nie wykorzystuje tego, co się ma i co z pewnością odmieniłoby losy spotkania - to płaci się  surową karę. Tym razem nie powiem, że zawiódł cały zespół, ale z pewnością przesądziły indywidualne błędy .

   Nie ważne, że prowadzimy grę, nie liczy się, że siedzimy rywalowi na połowie. Co z tego, że robimy przewagę w środku pola? Nieistotne, że mamy pięć setek, karnego i multum okazji. To wszystko jest nieważne, kiedy przeciwnik robi jedną akcję i zdobywa gola . To nie pierwszy taki mecz i uważam, że najwyższa pora się ogarnąć, bo - jak dziś powiedział trener:
"nie może być tak, że zawodnik, który jest najszybszy i najbardziej wybiegany na treningach, w meczu zostaje dwa metry za akcją. Jeśli będzie tak, że nie wykorzystamy choć jednej , dwóch sytuacji stuprocentowych, to grając tak nieskutecznie nigdy nie dołączymy do czołówki. Zawsze będziemy tylko średniakami." (do siebie również miał pretensje). Ja zgodzę się z tą opinią w stu procentach.

    Przed tym meczem - w prywatnej rozmowie z trenerem stwierdziłem, że na takie spotkania jak dzisiejsze żadnego z chłopaków nie trzeba specjalnie motywować. Sądzę, że jednak byłem w błędzie. Nie podeszliśmy  
do niego jak choćby do potyczek z Malcem. Coś siedzi w naszych głowach, co nie pozwala nam się odblokować. Bo ja jestem święcie przekonany, że potrafimy zagrać jak jedna drużyna, jak kolektyw. Ale trzeba czegoś więcej niż tylko wybijania piłki przed siebie i pozbywania się jej, aby tylko nie stracić.

Wcześniej i jeszcze nawet w trakcie żartowałem, że jak dla mnie są tylko dwie opcje: albo będzie remis, albo wygrają nasi ( Z Tatarami zawsze czułem więż, zawsze kibicowałem i będę to robił - tam są moje korzenie i nigdy się ich nie wyprę).
 Ale dziś zrozumiałem, że najlepiej byłoby gdyby tą wygraną była  nasza - Żółto-Zielona Ekipa !

P.S.  Ja wiem, że to już nic nie zmieni,  ale powyższe zdjęcie to ewidentny dowód na to jak sędzia potrafi wypaczyć wynik meczu. Karny miał być - bez dwóch zdań. Inna rzecz - to, że trzeba go potem jeszcze wykorzystać.

Soła Łęki - Brzezina Osiek from Stanisław Żmudka on Vimeo.

ŁKS SoÅ‚a Łęki 2-0 Brzezina from Stanisław Żmudka on Vimeo.

czwartek, 6 września 2012

Nowa Brzezina

Stan prac na dzień 5 września. Widać, że zakończenie tuż, tuż. Jeszcze bramki, trybuny, linie i ......

Oczywiście żartuję, ale cieszy to jak na naszych oczach rośnie taki piękny obiekt.


Nowa Brzezina - aktualizacja from Stanisław Żmudka on Vimeo.

poniedziałek, 3 września 2012

Skrót meczu z Brzezinką

Oto skrót meczu z poprzedniego tygodnia. Jak tylko uda mi się "sklecić wczorajsze spotkanie - niezwłocznie zostanie zamieszczony i tutaj. Docelowo - filmy będą zamieszczane na stronie oficjalnej : http://brzezinaosiek.pl/


Brzezinka 0-0 Brzezina from Stanisław Żmudka on Vimeo.



Nie jest najgorzej


    ...Choć mogło być o niebo lepiej

  Nie możemy się jakoś odnaleźć w tej rundzie. Niby mamy wyniki. Niby utrzymujemy się w  szerokiej czołówce, ale nasza gra jak do tej pory nie zachwyca.  Jak dla mnie – chłopakom brakuje chyba trochę świeżości, takiego zęba. Nie ma jeszcze zrozumienia w środku pola. Brakuje dokładności – szczególnie przy tych piłkach otwierających drogę do bramki, co skutkuje wieloma sytuacjami, ale nie dokończonymi lub przedwcześnie przerwanymi przez przeciwnika.
Nie potrafimy się dobrze zorganizować – zwłaszcza kiedy trzeba zrobić przewagę przy wychodzeniu kontratakiem.  Wiadomo, że „Miki” i „Eryn” są szybcy, ale niestety pozostali zawodnicy czasami  po prostu nie nadążają i wiele akcji kończy się na dłuugich i niedokładnych przerzutach czy dośrodkowaniach. 
   Oba mecze – ten z Brzezinki i ten wczorajszy – śmiało można zaszeregować  w jednej kategorii : mecze bez historii. Mecze  które, patrząc  na  ich przebieg,  POWINNY być wygrane.   I o ile wczoraj udała się nam ta sztuka (  zimna krew Śleziaka), to przed tygodniem zagraliśmy zupełnie bez ikry. Kompletnie NIC nie wychodziło. Co mnie uderzyło – to, że z uporem maniaka próbowaliśmy grać na jeden, dwa kontakty. Tymczasem brakowało trochę przytrzymania piłki, rozejrzenia się i dokładnego dogrania. Ale mimo to stworzyliśmy kilka sytuacji, które mogły nam dać trzy  punkty. Nie wykorzystaliśmy – trudno. Dobrze, że przeciwnik nie postawił zbyt wysoko poprzeczki, bo mogło się skończyć jak w Wadowicach.
   Wczoraj – znowu mecz z przeciwnikiem, który teoretycznie jest od nas słabszy i znów okazuje się, że mamy problem. A przecież pokazaliśmy z Białką, że w Osieku każda drużyna powinna drżeć o swoje punkty!
 Wychodzi więc na to, co niedawno trener stwierdził: nasz problem leży w głowach, nie w nogach. Nie umiemy się mobilizować na starcia z potencjalnie słabszym rywalem.
Z kolei jeśli chodzi o tych „mocarzy” czasami może nie wystarczyć sama mobilizacja. Po prostu trzeba mieć jeszcze więcej umiejętności.
  Pożyjemy – zobaczymy jak mawiają. Przed nami dopiero teraz prawdziwe starcia. Mamy sześć kolejek, które pokażą gdzie tak naprawdę jesteśmy. Sześciu przeciwników , którzy z pewnością w tym sezonie liczyć się będą w walce o najwyższe laury.

 Już w najbliższą sobotę Łęki.   O co chodzi z tymi Tatarami? Co tak naprawdę grają, skoro w jeden tydzień potrafią przegrać sromotnie u siebie 0-5, a w drugi roznieść  w pył przecież zawsze ciężkiego rywala  w Izdebniku ? Myślę, że ten mecz śmiało będzie można porównać do pojedynków derbowych z Malcem. Na takie spotkania nikogo nie trzeba specjalnie motywować. Chłopaki sami wiedzą, że trzeba dać z siebie wszystko! Albo i jeszcze więcej… .
Jak na razie Beniaminków „łykamy na miękko”.  I niech tak zostanie!
   Dalej – we środę- podejmujemy jeszcze niedawnego pretendenta do awansu . Fakt, że Zespół z Chełmka póki co – już nie jest głównym kandydatem na czwartą ligę, ale patrząc na naszą historię meczów nimi, każdy wynik prócz porażki biorę w ciemno. Po Sole Oświęcim byli najrówniej grającym zespołem w naszej grupie. Prawda, że często dosyć szczęśliwie zwyciężali, ale to bardzo dobrze poukładany zespół i  zawsze ciężki rywal.
Za kolejne trzy dni jedziemy do Suchej. No i wszystko jasne: kolejny pokaz „kultury miejskiej” zarówno na murawie, jak i na trybunach? Pamiętamy latające ogryzki w kierunku naszych zawodników. Nigdy z nimi nie wygraliśmy. Ale może tam właśnie odbudujemy swoje morale ? A może już nie trzeba będzie, bo gra wreszcie zaskoczy ?
Kalwarianka i Alwernia to teoretycznie drużyny w naszym zasięgu, ale  z pewnością w tym sezonie nie pójdzie z nimi już tak łatwo. Przekonały się o tym wczoraj ekipy ze Skidzinia i Stryszawy. Pierwsi, co prawda, pokonali u siebie Alwernię 2-1 jednak to goście byli stroną przeważającą i – kończąc mecz z przewagą  jednego zawodnika- byli bliscy wyrównania .
Natomiast  Meblarze sprawili  Stryszawie zimny prysznic, odbierając im dwa punkty na ich własnym terenie. Przypomnę, że to Kalwarianka prowadziła niemal całe spotkanie, a Górale gonili wynik. Udało się im to dopiero w 87 minucie!
Wreszcie  wywołana  do tablicy Stryszawa.  Dwa remisy, porażka i zwycięstwo. Jak do tej pory(zobaczymy co będzie na półmetku rundy)  – niezbyt imponujący dorobek.  Do tego dorzućmy jeszcze niewątpliwą klęskę w  pojedynku u nas na wiosnę i mamy powód dla którego  podopieczni trenera Sermaka będą zapewne gryźć trawę aby wyjechać od nas z trzema punktami.

 Ale cokolwiek by nie było - już możemy stwierdzić, że i tak początek sezonu w naszym wykonaniu wygląda lepiej niż w poprzednich sezonach. 
      Dużo spokoju wniósł między nasze słupki Krzysiek Flejtuch.Solidny warsztat, aktywna gra na przedpolu i dobre warunki fizyczne- nie bez powodu był niemal równorzędnym zmiennikiem w drużynie Przeciszovii. 
    Wiele walki i dużo ciekawych zagrań pokazuje Rafał Mikołajczyk. Widać, że widzi sporo na boisku i "chce mu się grać".
   Wreszcie - Trener. Zdecydowanie wyróżnia się na boisku wyszkoleniem technicznym, prędkością i strzałami z dystansu. Widać u Niego zupełnie inną kulturę gry. Moim zdaniem - musi brać poprawkę na to, że gramy w niższej lidze i chłopaki jeszcze nie nadążają za Jego stylem gry.

  Ale generalnie - trzy wzmocnienia i - uważam - wszystkie trafione. 
Powtarzam z uporem maniaka :
POTRZEBUJEMY SPOKOJU I CIERPLIWOŚCI.
Nie ma takiej opcji, aby wszystko od razu odpaliło. Dajmy chłopakom pograć chociaż rundę, a zobaczymy, że jeszcze nas ucieszą swoją grą !