środa, 22 sierpnia 2012

Pucharowe ... jaja

Dziś o godz. 17.00 na boisku w Łękach zagramy  z ŁKS- em. Oczywiście  ..Łęki, żeby nie było wątpliwości.  Jak zawsze przy takich okazjach pojawia się pytanie: zagrać na maksa, czy odpuszczać ?
Z jednej strony chciałoby się utrzeć nosa beniaminkowi, który ze sporym  hukiem wszedł w tym sezonie do naszej grupy (inna rzecz to pytanie czy nie okaże się dla nas zbyt trudnym przeciwnikiem).
  Z drugiej zaś - czy warto umierać za wynik w rozgrywkach, które są tylko po to aby były? Bo ktoś tak ustanowił. Ryzykować zdrowiem, narażać swoich najlepszych zawodników na wielomiesięczne kontuzje po to, aby na koniec ktoś poklepał cię po plecach i powiedział: dobra robota? Gdyby z racji tego miały być dla klubu jakieś wymierne korzyści - jeszcze warto byłoby się zastanowić. Wszak wiadomo, że dla takich drużyn jak nasza każdy tysiąc się liczy.  ktoś mi powie: A gdzie duch sportu? A ja odpowiem: A gdzie on był u działaczy na szczeblu naszego Podokręgu, kiedy "losowali" pary ?
Wynikiem ich działań mamy iście kuriozalną sytuację, że w  1/8 finału mamy ..... 10 drużyn!. Toż to jest jedna dziesiąta panowie. Kto was uczył liczyć?
 Zastanawialiśmy się niedawno z  Kolegą jak teraz doprowadzą do finału? Może po tej rundzie będzie losowanie: "na kogo wypadnie, na tego bęc!" - i odpada. Albo zorganizują repasaże - wszak jedna z faworyzowanych drużyn "odpadła" już niemal na starcie.
A może jeszcze lepiej: dla pięciu zwycięzców zorganizuje się turniej - jak w Oświęcimiu. Tylko ja się pytam: która z drużyn w szczycie rundy jesiennej będzie chciała się w coś takiego angażować ?
   Dlatego zawsze powtarzałem i powtarzał będę: jedyny sens miałoby organizowanie rozgrywek Pucharu Polski na najniższych szczeblach, gdyby były one przeprowadzone w okresie przygotowawczym do sezonu. Zespoły miałyby "z urzędu" załatwione mecze kontrolne, które przecież  nie przekreślałyby ich własnego toku treningowego..

  Tak czy owak... przegraliśmy ten puchar, bo...... tak jest dla nas lepiej - nie czarujmy się. I nawet nie chodzi oto, czy gramy o najwyższe cele. Ale mamy po prostu w d. .... najwyższym poważaniu co sobie ustanowił "pan Grzesiu i spółka". Mamy swoje priorytety. A jeśli ktoś chce pogłaskać swoje EGO - śpieszę z pomocą: "Niestety w dniu dzisiejszym ekipa beniaminka obecnej Okręgówki postawiła naszej drużynie zbyt wysokie wymagania. Gospodarze okazali się być drużyną ze wszech miar wszechstronną i bardziej skuteczną. Gratulujemy zwycięstwa. ( ... i czekamy na ligę ).Tyle w temacie.

   Ale wytrzymać nie mogę, by nie spuentować: grali se, grali se, grali sobie równo. Oświęcim ma trzy punkty, a podokręg GÓWNO

Zamieszczam skróty obu części meczu z Białką.

Jednocześnie przepraszam za tak drastyczne opóżnienie.

Brzezina 3-1 Białka from Stanisław Żmudka on Vimeo.

Brzezina 3-1 Białka II połowa from Stanisław Żmudka on Vimeo.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Nie poszło...


  "  Oczywiście biorę tą porażkę na siebie, ponieważ wiem, iż chłopaki umieją grać w piłkę o wiele lepiej niż to nam dziś zaprezentowali. Być może wywarłem zbyt dużą presję na zwycięstwo, może chcieliśmy za szybko osiągać dobre rezultaty. Myślę, że przegraliśmy ten mecz już przed rozpoczęciem - cały czas powtarzaliśmy sobie, że ze Skawą zawsze szło łatwo i tym razem nie może być inaczej. Okazuje się, że juniorami też można zagrać dobre spotkanie, o czym przekonaliśmy się tak dotkliwie. Jednak dobrze, że taki zimny prysznic przyszedł już na początku rundy, a nie w decydującej fazie rozgrywek. Powiem tak: ja wolę przegrać jeden mecz trzy do zera, niż trzy mecze po jeden zero".

To słowa trenera Grzegorza Bogdana, który nie ukrywał rozczarowania po sobotnim meczu Brzeziny. Dodał jeszcze:

" Zamiast powalczyć piłką - walczyliśmy słowami na boisku, o czym może świadczyć czerwona i cztery żółte kartki"

 Natomiast Seweryn Jaromin nie krył złości : 

"Krótko mówiąc nie było zespołu  i chyba nam sodówka po wygranej w Przeciszowie zaszkodziła . Każdy grał chałę - ze mną na czele".

Zaś  Kapitan- Łukasz Szczepaniak podsumował na spokojnie :
" Bylismy słabsi od rywala w każdym elemencie. Wszyscy przed meczem się "pompowali" i to chyba zaszkodziło".

   Ja dorzucę jeszcze od siebie :  tradycji stało się zadość. Brzezina jeszcze nigdy w meczach inauguracyjnych do sezonu w Okręgówce nie wygrała meczu. Dlaczego wczoraj miałoby być inaczej ? Bo myśmy tak chcieli.  Wiadomo - kibic zawsze chce wygrywać. Nie można mieć do niego o to pretensji. 

     Kto jeżdził na mecze, oglądał sparingi, zobaczył choć kilka treningów ten wie, że były podstawy, aby oczekiwać sukcesu, a wczorajszy mecz przegraliśmy we własnych głowach, bo umiejętności są - co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.

 Może trochę zawiodła nas  taktyka. Wszak gospodarze wiedzieli, że uderzymy zmasowanym atakiem, więc dwoili i troili krycie już na trzydziestym metrze. A my nie umiemy grać atakiem pozycyjnym (zresztą pokażcie mi polski zespół który umie to robić).  Oni tylko czasem próbowali wychodzić nieśmiało z kontrami. W końcu jedna z nich weszła. Pech chciał, że do szatni. Potem weszła błyskawicznie druga kontra - konsekwencja tego, że chcąc szybko odrobić straconą bramkę, odkryliśmy tyły.  Dwie minuty póżniej szkolny błąd przy próbie kopnięcia piłki - w dodatku to nie obrońca, a pomocnik. No cóż - zdarza się.... choć nie powinno na tym poziomie. Ale mówi się, że piłka to gra błędów.


         

czwartek, 9 sierpnia 2012

Krótki wywiad z trenerem

     Pierwsze koty za płoty - jak to mówią - i pierwsza plama :( .  Na dzień dobry muszę serdecznie przeprosić trenera Bogdana, ponieważ miało być nagranie, krótki film, wszystko pięknie i ładnie, a tu  klops. Okazało się, że zawiódł sprzęt i nic z tego nie wyszło.  Złośliwość rzeczy martwych. Mam nadzieję, że jakoś mi to wybaczy -  tak się starałem.

    Poniżej prezentuję jedynie zapis/streszczenie naszej rozmowy, która miała być moim pierwszym wywiadem z naszym szkoleniowcem :



- Panie Trenerze witam Pana serdecznie w naszym klubie! Za nami miesiąc od kiedy objął  Pan stanowisko szkoleniowca naszej drużyny. Jak Pan oceni ten miesiąc przygotowań.

-  Przede wszystkim również chciałbym serdecznie powitać wszystkich związanych z klubem jak również kibiców. Dokładnie  - właśnie mija miesiąc  jak zacząłem pracować z Brzeziną. Muszę powiedzieć, że przepracowaliśmy ten okres bardzo solidnie.  Co prawda – miesiąc to niezbyt wiele czasu, aby odpowiednio  wyszkolić zawodników,  dlatego też na początek nie wprowadzam jakichś rewolucyjnych zmian w stylu gry drużyny, czy ustawieniach. Niech chłopaki grają to do czego byli przyzwyczajeni, a ja z biegiem czasu będę wprowadzał modyfikacje.

- No właśnie . Początki zawsze są trudne…. Tu chyba też nie było najłatwiej ?

-    Wiadomo, że zawsze na początku jest  ciężko.   Chciałbym jednak  wyrazić wdzięczność, ponieważ już na starcie zostałem dość ciepło przyjęty w Osieku. A największą przeszkodą  jest chyba  obecna murawa.  Jednak wiemy, że dzięki naszym Włodarzom Gminy  buduje się, a właściwie jest już na ukończeniu,  nowy kompleks sportowo – rekreacyjny, więc już niebawem będziemy mieli jeden z najlepszych w okolicy stadionów. Dlatego  jestem przekonany, że w Osieku będą świetne warunki i  atmosfera , która będzie sprzyjać rozwojowi piłki  w naszej gminie.

- Zważywszy na Pana doświadczenie w poprzednich klubach – to co zastał Pan w Osieku nie napawało optymizmem?

 - Niezupełnie.  To znaczy – jeśli chodzi o boisko – tak, ale ono właściwie już niedługo nie będzie  problemem.  Za to muszę z uznaniem stwierdzić, że  - patrząc na zaangażowanie chłopaków – to grając w wielu klubach wyższych lig, często spotykałem się z niższą frekwencją na treningach. Widać, że wszyscy się starają, wszyscy chcą grać. Ja wiem, że na chwilę obecną mam osiemnastkę  zawodników, którzy wychodzą na boisko i grają na podobnym poziomie.

- Jakie ma Pan cele na nadchodzący sezon?

- O to trzeba by zapytać włodarzy klubu.

- Ale Pan – jako szkoleniowiec drużyny ?

- Ja ze swej strony  mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, aby zespól w każdym meczu  dawał z siebie maximum umiejętności. Pewnie, że czasem coś po drodze może się przydarzyć, jednak będę się starał tak poprowadzić drużynę, abyśmy  my i przede wszystkim  kibice mieli z naszej gry jak najwięcej satysfakcji. To jedno mogę obiecać.  A co przyniesie murawa – to już się okaże w najbliższej przyszłości.

- Zatem na sobotni mecz ma Pan już wykrystalizowany  skład ?

- Tak.  Jednak kto wyjdzie w pierwszym składzie – okaże się jak zwykle  przed meczem.

- Wiadomo, że mieliśmy ból głowy z obsadzeniem  bramki po odejściu do Ruchu Chorzów Michała Majdy. Klub pozyskał Krzysztofa Flejtucha – byłego już bramkarza Przeciszovii. Ale mamy jeszcze Łukasza Kulczyka. Kto zatem stanie między słupkami  Kulczyk czy Flejtuch?

-Na dzień dzisiejszy będę jednak stawiał na Kulczyka. To On przepracował z nami solidnie cały okres. Dopiero  teraz pojechał na  krótki urlop. Wiadomo – są wakacje. Zobaczymy w jakiej kondycji psycho- fizycznej  powróci z wypoczynku (uśmiech). Wiemy też, że Łukasz jesienią zaczyna studia.  Natomiast Krzysztof , choć już trenuje - jest  jeszcze świeżo po rekonwalescencji,  więc dam Mu  dojść do pełni zdrowia. Póżniej podejmę decyzję.

- I na koniec: jaki wynik typuje Pan w sobotnim meczu?

- Tego niestety nie mogę przewidzieć. Ale mogę zapewnić, że damy z siebie wszystko nawet  gdyby nie poszło.

- Zatem życzę powodzenia i  dziękuję za rozmowę!
- Do zobaczenia w sobotę na meczu.




środa, 8 sierpnia 2012

Ósmy mecz bez porażki

    Wczoraj wieczorem Brzezina rozegrała kolejny sparing, który jednocześnie był ostatnim spotkaniem kontrolnym w naszych przygotowaniach do startującego w najbliższą sobotę sezonu.Naszym rywalem była tym razem świetnie spisująca się na wiosnę ekipa Zaborzanki. Wygraliśmy to spotkanie w stosunku identycznym jak w Przeciszowie: 3-0. Jednak trzeba zaznaczyć, iż gospodarze nie dysponowali pełnym składem ( w pierwszej połowie zagrał w ich szeregach R. Gros, a w drugiej - Grzesiu Płonka ), a mimo to - moim zdaniem postawili nam równorzędne, jeśli nie większe, wymagania co Przeciszovia.

   W naszej drużynie znów zagrał szeroki skład - łącznie z trenerem. Nie będę wymieniał obecnych, powiem tylko, że zabrakło :Śleziaka, Damiana Płonki, Kulczyka, Walusa. Natomiast po raz pierwszy zaprezentował swoje umiejętności nasz nowy bramkarz : Krzysztof Flejtuch. Muszę przyznać, że w połączeniu z solidną  linią obrony, będzie stanowił poważne wzmocnienie naszej defensywy.

Bramki zdobywali kolejno : G. Płonka, R. Mikołajczyk i Seweryn Jaromin.




Oczywiście nie ma się czym  podniecać - wszak to tylko trening. Jednak warto zauważyć, że BRZEZINA na 9 meczów kontrolnych przed sezonem przegrała tylko pierwszy - w Witkowicach. Póżniej było już tylko lepiej, lub bardzo dobrze. Od pięciu meczów nie straciliśmy nawet jednej bramki. Z niecierpliwością więc czekam soboty i meczu w Wadowicach, który zweryfikuje nasze spore nadzieje związane z grą chłopaków.