niedziela, 27 maja 2012

Głowy do góry !!



   Ponownie porażka i to znów w kiepskim stylu.  Tym razem brodzianie(?) nie byli dla nas tak gościnni  jak w  inne lata i  zaaplikowali nam trzy  bramki,  nie pozwalając ucieszyć się z ani jednej zdobytej.  Dostaliśmy tzw „czapę” w ciągu 30 minut. Mało który zespół  potrafi się podnieść z takiego doła w trakcie meczu.  Niestety po naszych od razu było to widać.  Wraz z utratą właściwie  drugiej bramki skończyła się dla nas gra i zaczęły chaotyczne próby złapania kontaktu, a póżnie j  -  ustrzelenia  choć jednego gola
.
  Niestety – jak to w takich wypadkach bywa – nerwy zaczęły grać i zaczął się festiwal  niedokładności, niecelności i bezradnie przeprowadzanych prób ataku.  Smutne to było i momentami żenujące widowisko. 
Zastanawiałem się dziś czy w ogóle cokolwiek pisać, by nie pogłębiać  jeszcze  tego stanu ogólnego przygnębienia i złości.
Ale nie można pozostawać obojętnym patrząc z boku na to jak gospodarze ośmieszają naszych zawodników, zakładając  im „ siatki” pomiędzy nogami. Nie można nie reagować widząc kiedy nasz napastnik  raz po raz w sytuacjach sam na sam daje się ograć bramkarzowi, a dobijając do pustej bramki trafia w słupek.  Nie można wreszcie nie złościć się na to jak naszych dwóch obrońców nie umie opanować piłki – nie będąc atakowanym-  przed własną szesnastką !

  Dziś wybitnie było widać jak bardzo nam brakuje zarówno Damiana Płonki jak i Piotrka Majdy.  Dodatkowo Mateusz Szczepaniak pauzował za żółte kartki , a co za tym idzie nasza defensywa została kompletnie zdemontowana. Gospodarze wchodzili nam w pole karne jak nóż w masło. Nie zmienił tego nawet fakt, że przez niemal pół godziny graliśmy z przewagą jednego zawodnika. Tej różnicy w ogóle nie było widać na boisku.  Mało tego – nawet wówczas byliśmy o krok od utraty  kolejnych goli.

  Wielu z nas zadawało sobie pytanie: ile my musimy wypracować sytuacji  aby zdobyć jednego gola ? Bo to nie jest tak, że dziś okazji nie było. Przeciwnie – gdybyśmy wykorzystali to co można było w pierwszym kwadransie, zapewne stracona bramka byłaby tylko kontaktem dla miejscowych.  A tak -  dość  szybko odebrali nam ochotę do gry.   Nie da się wygrywać meczów na tak niskiej skuteczności, tym bardziej, że tracimy  niemal najwięcej bramek w całej stawce. I nie jest to  wina Michała Majdy – bynajmniej.

 16 – latek robi co może w bramce.  Niestety  to jego święte prawo – pomylić się .  Nie wolno nam wymagać od niego aby był na 100%  skoncentrowany w każdym meczu.  Nie możemy mieć pretensji, że nie gra jeszcze na przedpolu choćby jak Kulczyk – za swoich dobrych czasów. To raczej do trenera można mieć pretensje, że oparł naszą bramkę na tak młodym chłopaku, który potrzebuje jeszcze szczególnego prowadzenia. Bo naprawdę ma przebłyski geniuszu w każdym meczu, jednak zbyt duże obciążenie może go spalić na starcie.

  Osobną kwestią jest postawa naszego „kołcza” na przestrzeni całej rundy wiosennej.  Już dziś mogę z całą pewnością powiedzieć, że W. Kowalczyk nie jest tym trenerem jakiego wielu oczekiwało  na wiosnę w naszej drużynie.  Ja wiem, że zaraz podniosą się głosy wśród zawodników, że co ja mogę wiedzieć, że nie jestem na treningach itd… ok.  Jednak  zawsze mówiłem: oceniajmy go po efektach jego pracy. Cóż … bardzo marne, a wręcz katastrofalne wyniki naszego zespołu mówią same za siebie. Owszem – chwaliłem  nieraz, broniłem i wzywałem do  chłodnej oceny wyników. Przecież zakończony sezon na szóstym i trzecim miejscu to było coś – bądźmy sprawiedliwi.  Ale czy naprawdę to była li tylko  jego zasługa ??  Czy może drużyna grała jeszcze na fali awansu, a wypracowane przez poprzedniego szkoleniowca metody i umiejętności  procentowaly  w grze naszych chłopaków ? Z perspektywy czasu  uważam, że chyba  jednak to drugie.  Natomiast – jak dla mnie – nie do zaakceptowania jest to jak on „żyje” z zespołem podczas meczu, jak reaguje na wiele sytuacji  na boisku. Zwłaszcza  w ostatnim czasie to wygląda tak, jakby ten trener albo nie miał chłopakom nic do przekazania, albo zupełnie się wypalił, lub – czego boję się nawet  wypowiedzieć – stracił wiarę w nasz zespół.
   Coraz głośniej się mówi,  właściwie to już jest tajemnicą poliszynela,  że  to ostatnia runda  pana Kowalczyka w barwach naszego zespołu. Oczywiście – jak każdemu  - należą  się podziękowania za włożoną pracę w całym okresie.  Jednak uważam, że właśnie teraz i właśnie w naszej sytuacji powinien  potroić  swoje starania, aby nie został zapamiętany w Osieku jako ten, który otrzymał zespół z awansem i w ciągu dwóch lat „spuścił” go do A – klasy.  Niechlubny byłby to rozdział w jego karierze trenerskiej.

Tymczasem postawa naszej drużyny zwłaszcza w ostatnich dwóch meczach daje do myślenia, bo wyglądamy tak jakby udzieliła nam się ta jego  rezygnacja.  
Sądziłem, że dziś wszyscy będą gryźć trawę,  że murawa w Brodach będzie przeorana, aż ostatnia dżdżownica z niej zwieje. Tymczasem ujrzeliśmy zespół który już po stracie drugiej bramki ogląda się po sobie , czekając na jakieś  zmiany w grze, a trener -  wbity w „przystanek” obserwuje rozwój sytuacji.

    Dzisiejsza porażka nie stawia nas jeszcze w obliczu spadku. Nie każe ogryzać paznokci, ani siąść i płakać.  Jeszcze wszystko jest możliwe. Mamy trzy kolejki przed sobą, z czego dwie u siebie. Dwóch rywali – to nasi bezpośredni  konkurenci  w walce o utrzymanie.
    Powiem szczerze, że tak w głębi duszy nie wierzę w  nasz spadek. Wierzę w to, że chłopcy sami jeszcze potrafią się pozbierać i zagrać choćby ten jeden mecz, który przesądzi o przedłużeniu naszych występów  w okręgówce na przyszły sezon. Gdybym stracił to przekonanie – nie byłoby tego wpisu, nie byłoby tego bloga i nie miałoby sensu to kibicowanie naszej Brzezinie!

  Jednakowoż, cokolwiek się stanie :  czy w okręgówce , czy w A – klasie, zawsze  będę wśród  ludzi, którzy będą  stać u Jej boku  i nie przestaną  wierzyć – nawet w obliczu spadku !

poniedziałek, 21 maja 2012

Nie składamy broni !

   Niestety ziścił się czarny scenariusz, wg którego styl gry naszego zespołu , oraz to jak łatwo tracimy gole nie wykorzystując nawet połowy wypracowanych sytuacji, doprowadził do tego, że do ostatniej kolejki będziemy musieli toczyć boje o utrzymanie w naszej grupie rozgrywkowej. Racja, że wielu grzmiało już jesienią o tym jak to Brzezina gra słabo, jak może skończyć się taka forma i wzywało do zmiany trenera - od zaraz. Jednak wołać, apelować, namawiać i chcieć to jedno, a mieć takie możliwości - drugie. Niestety większość z nas zdawała sobie sprawę, że nie wyglądamy najlepiej zwłaszcza od strony gry w defensywie, ale też na tamten czas Brzezina po prostu nie miała takiej możliwości, aby coś zmieniać. Nie będę się tu zagłębiał w  tematy finansowe klubu bo raz , że nie znam ich zbyt dostatecznie, a dwa - nie mam nawet takiego prawa. Skoro osoby blisko związane z klubem twierdzą, że nie było takiej możliwości - widać tak było i już.
    Więc gramy z tym trenerem i takim składem następną rundę -  z różnym skutkiem.  Często osiągając dobre rezultaty tam, gdzie wydawałoby się to niemożliwe, a dostając srogie nauczki od zespołów które na pierwszy rzut oka są w naszym zasięgu. Wiele postronnych osób określiło Brzezinę mianem nieprzewidywalnej Ekipy.
    Dla mnie najsmutniejsze jest to (o czym już tu wiele razy pisałem), że nie potrafimy grać u siebie i spotkania przy Browarnej stały się trochę naszym kompleksem. Dobrze, że choć w derbach udało nam się odnieść zwycięstwo.
     Jednak wszyscy już z pewnością mamy dosyć porażek po niezłej a czasem dobrej grze. Potrzebujemy punktów, a porażki w pięknym stylu nam ich nie dają, niestety.
   Inna sprawa, że w tym sezonie nasza okręgówka przypomina mi , nie przymierzając oczywiście,  trochę sytuację z Primera Division: dwóch zdecydowanych faworytów: Soła i Chełmek, długo nic i reszta stawki. Bardzo wyrównanej stawki. Powiem nawet więcej: na cztery kolejki przed końcem sezonu  siódma Unia, a nawet szósta Brzezinka, są  teoretycznie zagrożone spadkiem. I o ile Iskra przegrywa na wiosnę niemal wszystko i naprawdę ich sytuacja nie wygląda zbyt kolorowo, to trudno uwierzyć w to, że DNR może nie poradzić sobie z utrzymaniem w lidze.
     Osobną kwestią jest to czy aby wszystkie drużyny, które grają o tzw. pietruszkę potrafią zachować sto procent formy i koncentracji do samego finału rozgrywek. Pytanie też czy któraś z ekip nie będzie chciała "sprezentować" kilku punktów zaprzyjażnionym klubom. Nie można wykluczyć i takich sytuacji, choć oficjalnie nikt nigdy do tego się nie przyzna.

      Brody na wyjeżdzie, Zagórzanka u siebie, Gromiec- tam i  Jałowiec u nas. Cztery mecze, cztery gorące weekendy, które odpowiedzą nam na pytanie: zostajemy i walczymy o piątoligowe laury czy zaczynamy nowy sezon z nowym stadionem, nowym - odświeżonym zespołem, nowymi perspektywami, ale też... nowymi - starymi przeciwnikami. Niestety w A- klasie.  Oczywiście wiele zależeć będzie również od tego jak wyglądać będzie rywalizacja na pozostałych boiskach, a także rozwój wydarzeń w grupie zachodniej IV ligi. Tam - na 3 kolejki przed końcem sezonu jedynym zespołem z naszego podokręgu, który ewentualnie może być zagrożony spadkiem jest Garbarz Zembrzyce. Co prawda, zagrożenie jest trochę naciągane, ponieważ nad strefą spadkową ma 8 punktów przewagi, ale istnieje  tym bardziej, że ma do końca przynajmniej teoretycznie mocniejszych rywali. Ściskajmy więc kciuki, bo od ich wyników również może zależeć czy i ile drużyn od nas "poleci".

   Jednak nie oglądanie się na innych czy nawet liczenie na to, że któraś z drużyn zrezygnuje z  występów w okręgówce na jesień powinna zaprzątać nam dziś myśli. Musimy się zmobilizować na maxa i do KAŻDEGO spotkania podejść tak jakbyśmy walczyli o życie! Wyznaczać sobie na każdy z poszczególnych weekendów TYLKO JEDEN CEL : ZWYCIĘSTWO.

    Dobra, wszyscy wiemy, że nasze boisko jest naszym przekleństwemm. OK! Ale umiemy wygrywać na wyjazdach. Dajmy z siebie wszystko. Albo nie : DAJMY WIĘCEJ NIŻ WSZYSTKO !!
Wygrajmy same tylko wyjazdy, a zobaczymy, że gramy na jesień nadal w tej lidze!

środa, 16 maja 2012

Jedzie pociąg z daleka...



... i przejechał Skawę!  Zwycięstwo  w Wadowicach musimy traktować w kategoriach tych za sześć punktów - bezapelacyjnie! Dawały tam "ciała" już takie potęgi jak chociażby Chełmek. A lokomotywą dzisiejszego sukcesu był bez dwóch zdań Daniel Płonka! Wykorzystał dwie idealnie dograne prostopadłe piłki i pozostawił bez szans w obu sytuacjach golkipera wadowiczan!  BRAWO JONEK, brawo Brzezina!! Nie spodziewaliśmy się dziś aż takiego obrotu sytuacji. Fakt - liczyłem po cichu na jakiś punkcik, ale ... myślę, że zamknęliśmy dziś usta wszystkim malkontentom i tzw. "narzekaczom". Nie sądzę aby ktoś mógł po dzisiejszym meczu biadolić, że nie stać nas na dobrą grę, na walkę i zdobywanie goli.

   Owszem - jak to już w ostatnim czasie bywa - Jaromin wystawiony był "na odstrzał", a mimo to namieszał dziś gospodarzom w szeregach obronnych. Podwajają i potrajają  krycie na nim, ale za to Radek Gros, Daniel Płonka mają dzięki temu dużo więcej swobody. Nie żebym płakał : niech taki scenariusz meczów będzie już do końca rundy.

  Trzeba też przyznać gospodarzom - mają jedną z najlepszych muraw w okręgówce. I to dało się zauważyć w dzisiejszej grze. Również naszych chłopaków. Odniosłem  wrażenie, że caly mecz trwała walka o dominację w środku pola. Całe spotkanie to okresy lepszej gry raz z jednej a raz z drugiej strony boiska. Jednak to gospodarze popełnili o jeden błąd więcej w obronie - odkrywając swoje tyły i chwilami pozwolili nam na niezłe harce w  strefie obronnej.

 Straciliśmy gola dopiero w 90 minucie meczu, kiedy to wszyscy czekali już  na ostatni gwizdek i wydawało się nierealnym  zremisować czy przegrać ten mecz.

Jeszcze raz gratuluję chłopakom zwycięstwa i teraz już naprawdę  jestem święcie przekonany, że spadek z tej grupy nie będzie naszym udziałem. Ba! Zachowajmy tą formę jeszcze prze najbliższe trzy mecze - a skończymy sezon w górnej części tabeli. To naprawdę jest realne!

sobota, 12 maja 2012

KAŻDY TAK MYŚLI...

..BYLIŚMY DZIŚ ZAJEBIŚCI !!!

"Niee dla  nas jest porażki smak, nie dla nas forma zła...! " "Tylko zwycięstwo - Brzezina tylko zwycięstwo !!"

   Jakby nie popatrzeć - BRZEZINA dziś tryumfuje i nic więcej w tym dniu się nie liczy. Zagraliśmy mecz - dobry mecz! Wygraliśmy derby ziemi osieckiej ! BRAWO!!!!

 

 Żeby nie było... nie jestem "piewcą byle jakości" jak to ktoś kiedyś określił. Nie było byle jak. Było ciężko.
 A zaczęło się wręcz żle. To Malec objął w 10 minucie prowadzenie. Ale nasza odpowiedź była piorunująca: w dziesięć minut - najpierw Szymon Juras w swoim , jakże pięknym stylu, a następnie ERYNJARO - po pięknym rajdzie- doprowadzili nas na szczyt . Co prawda, goście jeszcze tuż przed przerwą zdołali wyrównać, ale po zmianie stron Szymon znów odpalił ! Genialnie - to już nie przypadek. To trzecia bramka w niedługim czasie zdobyta przez niego niemal w identyczny sposób.


  To nie był mecz finezyjnych akcji, pięknych zagrań, ani cudownych sytuacji - wręcz przeciwnie-  od strony widowiskowej nie było czym się zachwycać. Ale wszystkie te mecze tym się charakteryzują. Tu nigdy nie ma finezji ani polotu - tu jest walka, aż kości  trzeszczą!
  Co ja mogę powiedzieć?! Sam byłem tak pochłonięty emocjami, że  nie potrafiłem dziś uchwycić wszystkich najpiękniejszych sytuacji w  meczu - przyznaję się bez bicia. Jednak trzeba oddać rywalowi sprawiedliwość - Nie ułatwili dziś nam zadania. Przez dużą część meczu podopieczni trenera Gębali prowadzili grę i stwarzali zagrożenie na naszej połowie.
  Nie będziemy roztrząsać jednak naszych potknięć -  DERBY SĄ NASZE - PO RAZ TRZECI Z RZĘDU I BASTA !!!
     
     

Ps. Dzisiejsze zwycięstwo dedykuję naszemu Kapitanowi - Łukaszowi Szczepaniakowi, który został  wczoraj szczęśliwym ojcem. Gratulacje !!


      I na koniec jeszcze temat, który wywołał sporo kontrowersji. Nie tyle wśród kibiców, co ze strony obserwatora z ramienia PZPN.

   Ktoś zapyta: "o co chodzi" ?






Chłopacy dali wyraz poparcia dla ogólnokrajowej akcji środowisk kibicowskich. Dla mniej zorientowanych zamieszczam kilka linków :
http://www.4clubbers.com.pl/sport/826886-fuck-euro-czyli-o-co-tu-tak-naprawde-chodzi.html
http://pl-pl.facebook.com/pages/Fuck-Euro-2012/178130845588112?sk=photos
http://www.mmsilesia.pl/412594/2012/5/11/przeciwnicy-mistrzostw-w-akcji-czyli-fuck-euro-pod-spodkiem?category=news

http://pl-pl.facebook.com/pages/Fuck-Euro-2012/178130845588112

Bynajmniej nie mam zamiaru nawoływać do bojkotu mistrzostw, ale też muszę ze smutkiem stwierdzić, że w powyższych tekstach jest wiele prawdy. Niestety - gorzkiej prawdy.


  Kiedyś zasłyszałem takie powiedzenie:  "...członek z ramienia(...) wysunął się na czoło...". 
W dniu wczorajszym Członek  chyba chciał odegrać czołową rolę w tym meczu. Ponieważ dla niego to był niepoprawny politycznie transparent - zagroził, że zostanie nałożona kara finansowa na klub. 
Zaiste - sposób w jaki PZPN chce zamykać usta wszystkim niezadowolonym - przypomina mi jeszcze nie tak bardzo odległe czasy.

poniedziałek, 7 maja 2012

Liczy się tylko zwycięstwo

Nie wyobrażam sobie aby ktoś, kto mieni się być kibicem, kibolem, miłośnikiem, sympatykiem czy kimkolwiek komu leży na sercu dobro naszej BRZEZINY mógł w tym dniu pozostać w domu, w pracy czy gdziekolwiek indziej !










  Zapraszam serdecznie WSZYSTKICH chętnych do kibicowania na "małą Brzezinę", ale też na całym stadionie!
Obiecuję, że będzie również piękna oprawa całego meczu- dostałem takie zapewnienie, że będzie coś czego na Brzezinie jeszcze nie było !!

Jednocześnie chciałbym poinformować, iż w trakcie meczu odbędzie się zbiórka środków na kolejne oprawy meczowe. Bardzo proszę o wyrozumiałość - to nie są tanie zabawki!







UWAGA !!!

         GRAMY  WYJĄTKOWO W SOBOTĘ !

sobota, 5 maja 2012

Porażka

    Od dwóch godzin zastanawiam się co mozna napisać, aby wyrazić rozczarowanie. Ale co tu dużo pisać?
Byliśmy dziś tak słabi, aż przykro było patrzeć. Sprawialiśmy wrażenie, jakbyśmy bali się własnego cienia. Wszyscy. Nie umieliśmy pograć ani krótkimi piłkami, a o długich podaniach to nawet nie wspomnę. Festiwal niedokładności, błędów, straconych piłek i niecelnych podań.
    Myślałem, aby dziś nic nie pisać, żeby jeszcze bardziej nie pogrążać atmosfery. Jednak sądzę, że czasami rzeczy trzeba nazywać po imieniu i nie udawać, że białe jest czarne czy na odwrót. Może paru ludzi musi się porządnie wkurzyć, żeby w końcu podejść do następnych meczów lepiej skoncentrowanymi ?
     To był nasz najsłabszy mecz na wiosnę i basta!  Wyszliśmy prawie takim samym składem jak na Chełmek, ale zagraliśmy jakbyśmy wystawili  juniorów.  Nie potrafiliśmy opanować środka pola, gdzie można byłoby inicjować jakieś składne akcje. A gospodarze raz, że  dominowali w środku, to jeszcze grali mądrzej od nas - częstokroć z pominięciem tej strefy -  raz po raz wrzucając nam długie DOKŁADNE piłki w pole karne, nie bawiąc się w niepotrzebne pojedynki jeden na jeden, z których i tak przecież wychodzili najczęściej zwycięsko. Ich strefa obronna, to była dziś dla nas fortyfikacja nie do zdobycia. Z tym chyba najbardziej sobie nie radziliśmy.

   Ale największą bolączką - i tu niestety wracamy do podstaw - było nasze przygotowanie fizyczne. Na tle  rzekomo umęczonej trudami zeszłego tygodnia Unii - wypadliśmy naprawdę słabo. To było już widać nawet pod koniec pierwszej połowy.
Trudno, takie mecze też są czasem potrzebne. Inaczej byśmy się  zagłaskali na śmierć,  a wyników i tak by nie było.

     Powiem szczerze, że z niepokojem ale i niecierpliwością oczekuję meczu derbowego. To będzie dla mnie wykładnia na co jeszcze nas stać w tym sezonie. Bo jeśli - co nie daj Boże - nie poradzilibyśmy sobie z sąsiadem zza miedzy, to ja się pytam:  z kim?  I co my tutaj robimy w tej okręgówce ??

   Weszliśmy w decydującą fazę rozgrywek. Teraz każdy nasz mecz - to będzie mecz o wszystko. Nie oszukujmy się : gramy o utrzymanie  i jeśli chcemy to osiągnąć - musimy się sprężyć jak nigdy!

piątek, 4 maja 2012

Musi się udać!




        Czy będzie wielki? Zobaczymy. Jedno jest pewne - na mecze z Unią nie trzeba nikogo specjalnie motywować. Tym bardziej teraz, kiedy mamy z nimi "specjalne" porachunki.
     Poprzedniej wiosny roznieśli nas na naszym terenie 3-6. Jesienią - również u nas - doznaliśmy dotkliwej porażki 1-4. Więc w porachunkach boiskowych pomiędzy nami jesteśmy grubo pod kreską.
     Dlatego jedynym słusznym odwetem będzie wysokie zwycięstwo nad ekipą z Legionów na ich własnym terenie.

     Przypomnę - Unia dwa ostatnie mecze przegrała. Najpierw u siebie z Gromcem, a przed dwoma dniami w Stryszawie. Oba mecze w stosunku 2-1. Dlatego z całą pewnością są do ogrania. Tym bardziej, że  rytm meczowy ostatniego tygodnia jest dla nich bardziej niekorzystny. Górale z pewnością nie dali oświęcimianom wypocząć na murawie, a mają  oni przecież o całą dobę mniej czasu na regenerację.

   Wierzę, że uda nam się tym razem wywieżć z Oświęcimia trzy punkty.  I tego się trzymajmy !

czwartek, 3 maja 2012

Cudu znów nie było

      Ale też i punktów nie ma. Niestety lider okazał się dla nas zbyt... skuteczny. W przeciwieństwie do nas.
Jedno czego nie można chłopakom odmówić to ambicja i wola walki. No może poza pierwszą częścią drugiej połowy, gdzie trochę "przysnęliśmy".

   To był kolejny dobry mecz w naszym  wykonaniu  tyle, że ........  to nie skoki narciarskie, gdzie przyznaje się punkty za styl. Tu trzeba wykorzystywać to co daje nam murawa.
  W pierwszej połowie zawodnicy z Chełmka stworzyli dwie dogodne sytuacje, no- może trzy, ale zabili nas skutecznością. Nam nie udała się taka sztuka.
     Trudno. Nie pierwsza to gorycz porażki. Cel mamy nakreślony jasno i jestem przekonany, że zrobimy wszystko aby go osiągnąć.
    Następny mecz już w sobotę na stadionie MOSiR-u w Oświęcimiu o godzinie 17.00. Naszym przeciwnikiem będzie miejscowa Unia.
 
  Poniżej niedługo pojawi się skrót kilku najlepszych, moim zdaniem, akcji oraz bramki.

Ps. proszę wybaczyć - moje umiejętności montażysty są na poziomie przedszkolaka :(






wtorek, 1 maja 2012

A może mała sensacja ??

...czy ktoś przerwie tą passę? Nie nie,  nie  naszej Brzeziny. Wręcz przeciwnie - to nasz środowy rywal jest bezsprzecznym faworytem tej potyczki, legitymując się najlepszym bilansem punktowym  wśród całej naszej stawki, karci wszystkich równo-podobnie jak Soła.

     Trzeba być wielkim hurraoptymistą aby wierzyć w to, że uda nam się wygrać z Biało- Zielonymi. Hmm, nawet remis byłby dużą niespodzianką .

      Rzecz jednak w tym, że kibice niejedne cuda już widzieli i to nie na takim poziomie. Nasz ewentualny sukces, uszczęśliwiłby przede wszystkim nas samych, ale znalazłoby się przy okazji kilka klubów, które nie pogardziłyby potknięciem lidera. - najbardziej chyba oświęcimska Soła.

Jednak o to, że podejmiemy walkę i będziemy się starać coś uszczknąć ze zdobyczy punktowej - jestem spokojny. Chłopaki są odpowiednio umotywowani i nie sądzę aby nawet tak poważne osłabienie jakim jest brak Damiana Płonki cokolwiek tu zmieniło - wręcz przeciwnie: będziemy chcieli pkoazać, że mamy kadrę i możliwości by powalczyć z każdym.
   Do końcu sezonu jeszcze dziewięć kolejek i 27 punktów do zdobycia. Zatem wszystko się jeszcze może zdarzyć (przynajmniej teoretycznie). Więc póki co - jeszcze nie mamy ciśnienia na wynik. W przeciwieństwie do jutrzejszego rywala.

    Jak wiadomo - pechowa kontuzja nadgarstka Damiana sprawiła, że dla Niego przedwcześnie zakończył się ten sezon. To ogromna strata dla klubu, ponieważ wszyscy pamiętamy Jego akcje w obronie - nieraz wręcz desperackie, kiedy już wydawało się, że gola nie unikniemy.
   Podziękujmy Mu swoją grą na boisku  i na "trybunach".   Zasłużył na to!

    ZAGRAJMY TEN MECZ DLA "DZIAMKA" !!