niedziela, 18 marca 2012

Ostatni sparing na plus

   Wczoraj po południu nasz zespół zakończył cykl przygotowań do rundy wiosennej rozgrywek wadowickiej V ligi. W ostatnim meczu pokonaliśmy- na ich terenie- drużynę ŁKS Soła Łęki  4-2.
  Muszę przyznać, że jak na mecz sparingowy zainteresowanie było całkiem całkiem. Ale czemu tu się dziwić, skoro pojedynki tych drużyn zawsze wywoływały wiele emocji wśród kibiców, ale też i u zawodników. Ogólnie jednak spotkanie przebiegło dosyć spokojnie i - co najważniejsze- bez jakichkolwiek złośliwych fauli czy kontuzji.
   Wynik - jak to wynik. Przytarliśmy trochę nosa Łęczanom, bo zapowiedzi z ich strony były nieco buńczuczne. Cieszę się nie tylko ze zwycięstwa, ale też z tego, że  zimny prysznic podziała na Tatarów trochę mobilizująco. Wszak runda wiosenna przed nimi i cały światek piłkarski w naszej okolicy będzie pilnie się przyglądał jak sobie radzi główny pretendent do awansu. Wiadomo, że liderowi jest zawsze trochę ciężej, bo wszyscy się mobilizują na mecze z nimi, a nie chciałbym aby tak stosunkowo łatwo osiągnięty sukces jesienią zamienili na kompletną klapę. Oczywiście to tylko trening i nie ma sensu wyciągać z niego zbyt daleko idących wniosków.

     Dobrze zadebiutował w naszym zespole M.Śleziak, strzelając gospodarzom drugą bramkę. Natomiast kolejne wysmienite spotkanie zagrał Michał Majda. Oprócz kilku efektownych akcji w bramce, obronił rzut karny, który mógł byc kluczowy w tym spotkaniu, bo gospodarze doprowadziliby do remisu.

   Pierwszą bramkę dla nas - efektowną główką -  zdobył Szymon Juras już w 15 minucie. Po niespełna kwadransie łęczanie doprowadzili do remisu. Jednak nie upłynęło kolejne 15 minut i Mateusz Śleziak w iście szkolny sposób ograł obrońców i bramkarza gospodarzy, strzelając do pustej bramki. Na kilka minut przed końcem I-szej połowy wynik podwyższył Daniel Płonka, wykańczając uderzenie Jaromina.

   Po zmianie stron gospodarze błyskawicznie zmniejszyli dystans, strzelając nam gola kontaktowego. Po chwili mógł być już remis. Jednak wtedy własnie Michał stanął na wysokości zadania. Na szczęście na pozycji bramkarza nie mamy najmniejszego bólu głowy. Majda może, moim zdaniem, być pewnym punktem naszej drużyny między słupkami.
  Niedługo potem, po zagraniu ręką przez obrońcę łęckiego, rzut karny na bramkę zamienił Jaromin, ustalając tym samym wynik meczu.
                                                                   
Gratuluję chłopakom kolejnej wysokiej wygranej.
    Podsumowując ten okres przgyotowań muszę stwierdzić, że mam dużą nadzieję na poprawę gry naszej drużyny. W meczach, które oglądałem widać gołym okiem , że styl gry nieco się zmienił. Więcej gry na jeden dwa kontakty, trochę lepsza gra z tyłu,a z przodu dużo skuteczniej. Zobaczymy jak to wszystko przełozy się na mecze z naszymi ligowymi rywalami. Ja jestem dobrej myśli i sądzę, że już w najbliższy weekend możemy być swiadkami miłej dla nas niespodzianki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz