poniedziałek, 14 listopada 2011

Smutny koniec słabej rundy

                                                                                  
                                                                          
Chyba nikt - ani wśród zawodników, ani też kibiców nie będzie wracał zbyt często wspomnieniami do zakończonej wczoraj jesiennej rundy rozgrywek w naszej okręgówce. Bo też przyznać trzeba, że był to najsłabszy okres naszych występów w tej lidze.
    Żle weszliśmy w sezon  uważając, że to taka "nasza uroda". Myślelismy wszyscy, iż po kilku słabszych meczach wróci świeżość i zaczniemy punktować. Niestety, poza kilkoma wzlotami jak choćby wygrana nad Kalwarianką, czy zwycięstwo w Alwerni większość naszych meczów była pasmem porażek. W dodatku często były to porażki w marnym stylu. Na dzień dobry 1-4 z Brzezinką i zaraz potem 1-3 z Beniaminkiem Sołą Ośw. u siebie były jak dwa lewe sierpowe na początek rundy.
Potem dwie wygrane z rzędu. Najpierw w Izdebniku, następnie z Meblarzami  dały nadzieję, że wszystko jest w normie i zespół "zatrybił", więc teraz już tylko będzie lepiej. Nic takiego jednak się nie stało. Najpierw wyjazd do Suchej i sromotna klęska 4-0, a następnie jeszcze gorsza : 3-6 ze Skidziniem na swoim terenie.

      Nietrudno się domyslić w jakim stanie ducha pojechalismy do Chełmka, który wówczas był liderem. Dodatkowo skład jakim dysponował trener Kowalczyk nie nastrajał zbyt optymistycznie. Wszyscy liczylismy na "jak najniższy wymiar kary". A tu niespodzianka! O mały włos nie sprawiliśmy sensacji, prowadząc do przerwy 1-0. Niestety - jak na lidera przystało- Zieloni pozbierali się w drugiej połowie i pokazali nam miejsce w szeregu.
    Po tygodniu przyjechała do nas Unia Oświęcim. Wszyscy wiemy, że mecze z nimi traktowane są przez nas niemal na równi z pojedynkami derbowymi z Malcem. Niestety po raz kolejny musieliśmy przełknąć gorycz porażki. I to jakiej: 1-4 !  Nawet póżniejsze zwycięstwo 1-0  w Malcu nie smakowało tak jak choćby przed rokiem. Jednak ta wygrana dała nam jakiś pozytywny impuls, ponieważ był to początek nienajgorszej passy bez porażki.  2-1 z Wadowicami, 4-0 w Alwerni i remis z Brodami u siebie 2-2 kazały znów mieć nadzieję, że będzie lepiej i starym zwyczajem końcówka rundy należy do nas.
 Niestety Zagórzanka pozbawiła nas dobrych nastrojów, pokonując u siebie 2-0. Dodatkowo strata do końca sezonu jednego z napastników jeszcze bardziej osłabiła naszą siłę w napadzie.

   Jakby tego było mało (o czym dowiedziałem się dopiero wczoraj na meczu!) wyszło na jaw  co najmniej naganne zachowanie naszego ( oby już na wiosnę - BYŁEGO ) prezesa.
Takie "historie" z pewnością nie pomagają w budowaniu morale drużyny, a moim zdaniem powinny być karane. Walczymy z huligaństwem na stadionach, podczas gdy okazuje się, że w szatni może być bardziej niebezpiecznie niż na trybunach. To jest podziękowanie ze strony Zarządzającego klubem za - jakby nie było - przepracowany sezon czy rundę ?? TO JEST SKANDAL.
     Nie dziwię się zatem, że druzyna przystępując do kolejnego meczu nie potrafiła zagrać tak, aby przechylić losy spotkania na swoją korzyść. Cały czas goniliśmy wynik, a w końcówce zabrakło precyzji. Wczoraj okazało się, że to był ostatni punkt, który zdobyliśmy w tej rundzie... .
   
    Niedzielna porażka - również wysoka - myślę, że nie zrobiła nam krzywdy w sensie mentalnym. Mamy teraz przerwę zimową, czas na solidne przygotowanie fizyczne i co chyba ważniejsze - psychiczne.
Nie mamy już kolejnego meczu za tydzień, więc można zapomniec, "naładować baterie" i z nowym zapałem przystapić do wiosennej rundy.
   Stryszawianie byli zespołem lepszym piłkarsko - bez dwóch zdań. Lepiej poukładani, technicznie o niebo lepsi i szybsi. Nie oszukujmy się. Do tej pory jeszcze nie udało nam się z nimi nawet nisko przegrać, więc co niby kazałoby nam wierzyć przed meczem, że uda się wyrwać "Góralom" choćby punkt? Dlatego od tej strony chłopcy nasi byli na to przygotowani, a założeniem  było strzelic przeciwnikowi jak najwięcej bramek.
I to się powiodło. Choć mogło być o niebo więcej, ponieważ okazji mieliśmy sporo. Zarówno w pierwszej jak i drugiej części meczu, który mógł się podobać, bo "wymiana ciosów" trwała zarówno z jednej jak i drugiej strony linii srodkowej.
     Dla nas kluczowym momentem był rzut karny, którego sędzia podyktował na początku drugiej części . Po strzeleniu kontaktowego gola pod koniec pierwszej połowy przez Zygmunta Bąbę ( tak - muszę przyznać uczciwie, że Zyga rozegrał wczoraj chyba najlepszy mecz tej jesieni)
zdawało się, iż chłopaki nawiążą walkę w dalszej części . Niestety ta bramka - a zwłaszcza nieco kontrowersyjna decyzja sędziego - to była taka "czapa" dla chłopaków. 3-1  i myslałem, że jest już "po ptokach". O dziwo - NIE! Jakoś zdołalismy się pozbierać i kąsać rywala raz po raz kontrami. Po jednej z nich Mateusz Gros znalazł się na czystej pozycji i znów złapaliśmy kontakt.
  Jednak miejscowi szybko pokazali nam kto kontroluje sytuację na boisku: dwie minuty pózniej nie zostawili nam już żadnych złudzeń, a kolejne pięć - dobili nas piątym trafieniem. Cóż, pozostało jedynie pogratulować rywalowi efektownego zwycięstwa i skupić się nad przygotowaniami do wiosennej rundy.

   Nie mam najmniejszych pretensji o tą porażkę. Mało tego - uważam, że był to jeden z lepszych pojedynków  naszych chłopców pod względem gry w środku pola i w akcjach ofensywnych. Niestety - grając w taki sposób obnażylismy swoje słabości w strefie obronnej, a takie "wygi" jak Pietrusa, Jodłowiec, czy Bahorczyk ogrywali już znacznie mocniejsze defensywy niż nasza.
Marcin Sporysz, Łukasz Płonka, Szymon Kasperek, Adrian Wandor, Szymon Juras i Damian Walus - to zawodnicy, którzy do niedawna byli, a niektórzy wciąż są, pełnoprawnymi juniorami. Wczoraj musieli stawić czoła drużynie w której szeregach grają zawodnicy, o których mowi się, że "już  z niejednego pieca chleb jedli" i kilka par butów zdarli na murawach. Dlatego tym większy szacunek dla chłopaków za to, że podjęli walkę, prowadząc otwartą grę z jednym z pretendentów do awansu z naszej grupy!


  Wiem już również, że tegoroczna zima niesie ze sobą zmiany. Wiem, że będą wzmocnienia. Oczywiście - poinformuję jakie - jak tylko będą to informacje pewne i ostateczne. Jednak najważniejsze, że jest optymizm w zespole i każdy dojrzał już do tego, by zaakceptować te zmiany.

I tutaj apel również do kibiców odnośnie nowych twarzy w zespole - jeśli będą takowe, a wszyscy mamy nadzieję, że tak - Przyjmijmy tych chłopaków z należnym  im szacunkiem. Nie pozwólmy, aby byli potraktowani jak rywale dla naszych graczy, bo to dla nas będą walczyć i o nasze punkty się bić!


Pamiętajmy - PRZEDE WSZYSTKIM SZACUNEK : NA BOISKU , NA TRYBUNACH I W SZATNI. 


Bo skoro  Prezes go nie ma, to kto, jak nie kibice ??


                                                     BYLE DO WIOSNY !!!

środa, 9 listopada 2011

Kalendarze 2012

Już  od najbliższego wtorku, tj. 15.11.11 będą rozprowadzane kalendarze na rok 2012. Chciałbym podkreslić, że jest to projekt w całości autorstwa naszych chłopaków  i również przez nich będzie sprzedawany w formie sprzedaży bezpośredniej - podobnie jak strażackie. Cena kalendarza to ok. 15-20 zł. Dochód ze sprzedaży chłopaki chcą w całości przeznaczyć na dofinansowanie zimowych przygotowań do sezonu, oraz zakup nowych strojów.

Zamieszczony obok projekt kalendarza jest jego pierwowzorem. Finalnie może się nieco różnić od tego obok.

 Oprócz tego kalendarze można zamówić bezpośrednio - pod numerem tel 792 188 405.

Zachęcam do zakupu, ponieważ uważam, że każdy kibic taki kalendarz mieć musi - NIE MA INNEJ OPCJI !
 



Specjalne podziękowania chciałbym skierować tutaj do wszystkich sponsorów, dzięki którym było mozliwe wykonanie kalendarzy!

niedziela, 6 listopada 2011

Znów remis

Tym razem nie można go traktować jak porażkę. Nie dziś i nie z tym rywalem. Choć szczerze powiedziawszy - jestem rozczarowany. Po tym co widziałem, kiedy grali w Malcu, to Gromiec (bo o nim mowa) dziś nie zachwycił. My natomiast zaprezentowaliśmy stałą - czyli słabą formę. Fakt - zagraliśmy mocno okrojonym składem bez naszego play-makera - Łukasza Szczepaniaka. Miał go zastąpić Zygmunt Bąba, jednak dziś to nie był jego dzień - umówmy się.
   Znów zaczęliśmy nieżle - od kilku ładnych akcji i niewykorzystanej sytuacji. I prawie jak zwykle - po niezłym początku dostaliśmy "w czapę"- 24- minuta i Kulczyk po raz pierwszy wydłubywał piłkę spomiędzy słupków.
 Na szczęście niespełna dziesięć minut póżniej - po bezpośrednim rzucie z autu wykonywanym przez Majdę - zaspali obrońcy gości i Szymon Juras głową trafił obok słupka.

                                                                 Mecz od nowa.
Jednak nie było to ładne spotkanie. Dużo walki w środku, faule i niecelne piłki. Ale to już niestety taki nasz styl gry - a raczej jego brak. I to najbardziej niepokoi.
  Druga połowa  zaczęła się od niezłej akcji naszego zespołu - było blisko, a Jaromin znalazłby się w sytuacji sam na sam. Zabrakło tak niewiele... .
   Za to goście znów trafili i to bardzo szybko po wznowieniu gry w drugiej połowie. Na szczęście nie trzeba było długo gonić wyniku. Znowu. Ale tym razem naprawdę szczęście nam dopisało. I znów Szymon Juras w roli głównej. Tym razem z rzutu wolnego dograł piłkę na pole karne. Ta, po koźle przetoczyła się nad zdezorientowanym bramkarzem przyjezdnych, któremu na piątce trochę przeszkodził nasz napastnik.

     Do końca meczu okazję jeszcze miał Mateusz Gros, ale bramkarz okazał się szybszy. W końcówce w idealnej sytuacji znalazł się Piotr Majda, który otrzymał piłkę na szesnastym metrze. Jak to się mówi: trzeba było zapytać bramkarza w który róg.... szkoda. Tym bardziej, że Piotrek zagrał dziś dobry mecz. Podobnie zresztą jak powracający po dłuższej przerwie w seniorach Damian Walus: godnie zastąpił pauzującego za czerwoną kartkę Radka Grosa (trzy mecze - czyli w Brzezince Go nie zobaczymy). Muszę przyznać, że "Dziwny" troszkę zamieszał na prawej flance. Oby zadomowił się już na dłużej w pierwszym składzie.

   Runda dobiega końca. Przy pomyślnych wiatrach skończymy ją na dziesiątym miejscu. Przy niepomyslnych - możemy nawet spaść na dwunaste. Jeszcze nigdy do tej pory nie zanotowaliśmy tak słabej jesieni.
Spójrzmy na tabelę: pod względem straconych bramek plasujemy się razem z Izdebnikiem na szarym końcu. Gorszy jest jedynie Malec. 33 gole , a przed nami mecz w Stryszawie.... . Przypomnę, że w CAŁYM zeszłym sezonie było ich 48. Za to strzeliliśmy 64. Niestety obawiam się, że w tym sezonie ta statystyka będzie odwrócona.
Jesli nic się nie zmieni w grze naszej drużyny na wiosnę, ja widzę czarne chmury nad BRZEZINĄ.
Nie twierdzę, że spadniemy, ale też nie mogę powiedzieć, że będziemy mieć powody do dumy z gry naszych chłopaków. Już właściwie nie mamy... . Oczywiście cieszy każdy punkt, każda bramka, ba! Każda ładna akcja - nawet ta nieskończona. Ale to za mało. Chcemy wygrywać i musimy to robić! Stać nas na to.

 Dlatego COŚ TRZEBA ZMIENIĆ. Nie twierdzę, że od razu trenera,ale....  Nie płakałbym. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest spora grupa - zwłaszcza wśród zawodników - którzy nie chcieliby zmiany na tym stanowisku. Jednak ostatnio, zwłaszcza wśród najbardziej wiernych drużynie kibiców, nie umiem znależć choćby jednego przychylnego Panu Kowalczykowi. Niestety  -"po owocach ich poznacie". Cóż - w tym sezonie mamy klęskę nieurodzaju i to właśnie trener jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy - niezależnie od wszelkich innych obiektywnych czy nie okoliczności!
Jeszcze trzy tygodnie temu miałem nadzieję, że dołek już za nami, była passa. Nie było ładnej gry, ale ciułalismy punkty i zapowiadało się, że znów wylądujemy na czterech łapach w koncówce jesieni. Niestety  nasza pozycja to na razie  jedno kolano, a boję się, że może być i drugie.

   Ktoś może mi zarzucać, że kraczę, że dołuję chłopaków i histeryzuję. NIEPRAWDA! Już na początku rundy pytałem  czy to jak zwykle słabe wejście w sezon, czy też jest "coś na rzeczy". Otrzymałem zapewnienie, że wszystko jest OK. Niestety nie potwierdziło się i mamy jak mamy. I nie mówcie mi, że znów panikuję, bo za chwilę naprawdę możemy obudzić się z pięknym stadionem ale z  ręką w nocniku.



Ale jak miałbym wybierać pomiędzy nowym stadionem, a radością z gry naszej Brzeziny, to wybieram to drugie....