niedziela, 9 października 2011

Kolejne punkty - jest lepiej....

  Nie wiem, czy to przeciwnik zagrał słabszy mecz, czy raczej Brzezina nie pozwoliła wadowiczanom rozwinąć skrzydeł. Jednak jedno jest pewne. Mamy wreszcie jakąś passę. Specjalnie piszę, że "jakąś" bo do ideału jeszcze nam daleko. Niemniej jednak wiem, że frekwencja na treningach się poprawia, a i nastroje też uległy zmianie. I to zaraz widać na boisku. Druga z rzędu wygrana i zaraz w serce wlewa się nadzieja, że już odbiliśmy od dna.
  Stwarzamy sytuacje, choć większość z nich marnujemy. Brakuje dokładnego ostatniego podania. Wiele piłek w środku boiska jest albo niedociągniętych, albo o ułamek sekundy spóżnionych. Ale najważniejsze, że coś się zmieniło. Na plus trzeba zaliczyć drugą połowę.... . Nie , żeby była lepsza w naszym wykonaniu, bo była gorsza. Ale fakt, ze potrafiliśmy podnieść się po utracie wyrównującego gola. Do tej pory takie sytuacje działały przeciwko nam. Dziś nie pozwoliliśmy przeciwnikowi zdominować się po stracie - bądż co bądź - kontrowersyjnej bramki z rzutu karnego.
  Jednak szkoda, że Jaromin znów nie wykorzystał dwóch sytuacji sam na sam. Szkoda, że Szymon Juras tak pięknie przestrzelił z główki na pełnym biegu - byłaby bramka "stadiony świata"! Szkoda, że Zyga trafił w bramkarza z czystej pozycji. Ale za to mamy Daniela Płonkę - strzelca pierwszej bramki. Bramki wprost do szatni  przyjezdnych. I mamy Szymona, który pokazał, że nie do trzech, a do dwóch razy sztuka i po ładnym wejściu w pole karne pokonał bramkarza z Miasta Papieża.

   Mówiłem wcześniej, że o ile drużyny aspirujące do gry w IV lidze stanowią póki co dla nas za wysokie progi, to wszystkie ekipy środka tabeli bez dwóch zdań są w naszym zasięgu.
    Poza tym cieszy mnie fakt, iż chyba już prawie wszyscy dojrzeli do tego aby jednogłośnie stwierdzić, że wzmocnienie "z zewnątrz" jest nam niezbędne. Zarówno zawodnicy, jak i sztab zarządzający jest zgodny pod tym względem. Wiem, że jakieś ruchy są poczynione, ale musimy jeszcze poczekać - być może nawet do wiosny.  POCZEKAMY.

Póki co na tej - niskiej jeszcze - fali zwycięstw jedziemy do Alwerni i jestem przekonany, że bez walki tego meczu nie oddamy! Jak to kiedyś jeden z polityków powiedział: prawdziwego faceta poznać po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.

My zakonczymy ten sezon o niebo lepiej niż zaczęliśmy! 
W TO WIERZĘ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz