wtorek, 30 sierpnia 2011

Godne pożegnanie z PP

Porażka 0-1  z Chełmkiem.
    Tak właśnie wyobrażałem sobie pożegnanie  z rozgrywkami w PP. Na luzie, bez spinania o wynik i z możliwością wypróbowania młodych zawodników. Zresztą bardzo dobrze zaprezentowali się wszyscy nasi młodzieżowcy. A na szczególną pochwałę - wg mnie - zasłużył Adrian Wandor. Mam przeczucie, że ten chłopak przysporzy nam jeszcze wiele radości na boisku. Podobnie zresztą jak Szymon Kramarczyk, który - jak widać - ma dobry "ciąg" na bramkę. Szkoda, że nie wykorzystał tego co miał. Za to o Marcinie Sporyszu nawet nie piszę..... ponieważ On już nie gra jak młodzik - to podstawowy zawodnik i solidny obrońca. Bardzo solidny.
 Natomiast Łukasza Płonkę zmienił  Łukasz Kasperek - obaj nie mają się czego dziś wstydzić. Z tego co dostrzegłem, to trener Kowalczyk miał jeszcze do dyspozycji chyba Damiana Walusa, jednak nie wiem co nie pozwoliło Mu wpuścić tego również dobrze zapowiadającego się juniora.
Miałem okazję po raz pierwszy obejrzeć w naszej bramce nowego golkipera - wychowanka Niwy Nowa wieś - Tomasza Wadonia. Co tu dużo mówić - solidny warsztat, ale też przeciwnik nie postawił dziś zbyt wysoko poprzeczki. Dobry występ.Przy bramce nie miał nic do powiedzenia

       Dziś wygrała drużyna piłkarsko lepsza. Nie mam co do tego wątpliwości. Lepsi technicznie. lepiej poukładani i chyba mocniejsi kondycyjnie ( choć też grali bez swego nominalnego bramkarza i trzech podstawowych zawodników). To teraz pomnóżmy sobie ich umiejętności przez dwa i mamy obraz naszego najbliższego  - SOBOTNIEGO - rywala, czyli Kalwarianki. Ale czy nasza okrojona ekipa nie mogła pokonać również "odchudzoną" drużynę z Chełmka ? Oczywiście, że tak. Stworzyliśmy kilka dogodnych, by nie powiedzieć - świetnych okazji:  przestrzeliwali z najbliższych odległości kolejno Jaromin, Gros, Daniel Płonka i wspomniany już Kramarczyk.
Ale nic to. Lepiej, że tak się stało, ponieważ- owszem-  należy docenić zalety takiego meczu jako sparingu z mocnym rywalem, ale nie potyczki o laury w PP. Przecież to nie ma sensu, a często przysparza klubom wielu kłopotów. Dość wspomnieć ostatnią kontuzję Jaromina po meczu z Włosienicą. Kto wie jak by się nam pierwsze mecze potoczyły, gdyby był w pełni sił...
  Właśnie takie spotkania jak dzisiejsze - to idealna okazja do przełamania własnych słabości, czy udowodnienia, że wcześniejsze błędy - to tylko wypadek przy pracy i że to już historia. Solidnie dziś zaprezentował się Edmund Mieszczak. Widocznie problem był "w głowie" a nie w umiejętnościach. Wystarczy nieco więcej pewności i wiary w siebie i wszystko wygląda zupełnie inaczej. Oby forma już tylko rosła!

I jeszcze jedna rzecz, która mnie ostatnio niepokoi:  tracimy bramki ze stalych fragmentów. Obie niemal w identyczny sposób. Ja wiem, że to łatwo mówić z boku, ale musimy bardziej agresywnie kryć w polu karnym przy dośrodkowaniach, bo będzie więcej drużyn, które stałe fragmenty mają opanowane do bólu.
 
     W najbliższą sobotę o godz. 11.00 czeka nas piekielnie trudne zadanie: KALWARIANKA. Nie stracili jak dotąd jeszcze punktu, ba! Tylko dwie bramki! Pokonali również Jałowca u siebie.    No i co? Mamy autobus w bramce postawić? Nic podobnego. Grajmy "swoje" , a murawa przynosi nieraz takie niespodzianki, że hoho!

sobota, 27 sierpnia 2011

Zagraliśmy z sercem!



Uuuufff.
           2-3 na tak trudnym terenie jakim jest boisko w Izdebniku to naprawdę dobry wynik. A jak dodać do tego dzisiejsze warunki pogodowe - to głębokie ukłony wobec zawodników ! Eryn-Jaro: hattrick...i wszystko jasne. Świetna zmiana Radka Grosa. Piękna asysta Mateusza Grosa i wreszcie ambitna gra  Zygmunta Bąby. Tak pokrótce można streścić ten mecz. Ale na pochwałę zasługuje cała drużyna, bo walka była o każdy metr trawy. Gdyby Jaromin wykorzystał dziś wszystkie okazje - mógł ustrzelić z pięć, sześć. Do tego dorzucić jeszcze okazje Bąby, M. Grosa, R. Grosa i wynik mógł być dwucyfrowy.

    Oczywiście - nie było aż TAK kolorowo.Zaczęliśmy niesamowicie spięci. Nic się nie kleiło, a pierwsza stracona bramka w 12 minucie, po błędzie... sędziego (nie gwizdnął ręki) była dopełnieniem obrazu gry.
Jednak szybko się jakoś poukładaliśmy, wyprowadzając raz po raz coraz śmielsze kontry.
   Od początku mówiłem, że na tak krótkim boisku trzeba grać w poprzek i dogrywać w pole karne.Inaczej przeciwnik, zagęszczając środek pola, wybijał wszystko, jednym podaniem stwarzając zagrożenie po naszej stronie.
  Jakby na potwierdzenie moich słów - M.Gros bardzo ładnie przebił się prawą stroną, wrzucił na pole karne Izdebniczan, a tam Jaromin dopełnił dzieła! I kiedy wydawało się, że już ich mamy, bo stwarzaliśmy więcej sytuacji i to my prowadzilismy grę, zostaliśmy surowo skarceni: klasyczne dośrodkowanie z naszej lewej strony  i główka - Kulczyk był po prostu bez szans. BRAMKA DO SZATNI!.
  W przerwie trener nie dokonał ŻADNYCH zmian, a po wznowieniu  przecieraliśmy oczy ze zdumienia, bo gra wyglądała z naszej strony... jeszcze gorzej. Na szczęście ten stan trwał zaledwie kilkanaście minut, a Kowalczyk wprowadził wreszcie korekty w ustawieniu.
  Najpierw po pięknym uderzeniu z wolnego na 25 metrze Łukasza Szczepaniaka ( który rozegrał dziś świetne spotkanie) -  niemal w spojenie słupka z poprzeczką - dobitką wyrównał nasz Super Snajper. Następnie mocna zmianę zrobił na lewej stronie Radek Gros. Błysnął kilkoma rajdami po skrzydle, ośmieszając miejscowych obrońców i po jednej z jego akcji sędzia zmuszony był gwizdnąć "wapno". Wszyscy wiemy jak to się kończy, gdy do piłki podchodzi Eryn-Jaro. Mielismy jeszcze kilka wyśmienitych okazji: a to Jaromin sam na sam, a to z 2 metrów M. Gros przestrzelił tuż przy słupku, to znowu - Zyga, mogąc strzelać w czystej sytuacji, zagrał do nadbiegającego kolegi, który miał jeszcze lepszą pozycję, ale ten wystrzelił futbolówkę w powietrze.
  Gospodarze nie złożyli do końca broni, raz po raz atakując naszą bramkę. Koncówka naprawdę mogła przyprawić nas o palpitację serca, jednak szczęście dziś było po naszej stronie i to my odbilismy się od dna, inkasując pierwsze punkty w tym sezonie.

Cieszy wygrana, cieszą punkty, ale niepokoi mnie jedna bardzo ważna rzecz:
Błędy w obronie - to już staje się naszą wizytówką. A wystarczyło zrobić jeden - moim zdaniem kluczowy - ruch w ustawieniu: Majda za Mieszczaka.Roszada.Piotrek z pewnością poradziłby sobie świetnie na lewej stronie, a z Edka byłoby więcej pożytku niżli szkody z przodu. Nie mnie oceniać, nie chcę nikogo ganić za słabszą dyspozycję - każdy jest tylko człowiekiem. Jednak to trener powinien pierwszy zauważyć gdzie ma lukę i co należy poprawić.
 Jednak dziś - oczywiście wg mnie - najsłabszym ogniwem okazał się być....właśnie trener.  Pewnie, że wynik stoi za Nim murem,ale..... .  Nie można nie reagować, przegrywając 1-2 i widząc co się dzieje na lewej obronie. Przeciwnik widział- przeprowadzając raz po raz ataki tamtą flanką - a nasz coach wbił się w "przystanek" i...nic.

   Podsumowując: jadąc tam  powiedziałem, że każdy wynik oprócz porażki będzie dla nas sukcesem. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, bo wszyscy już zaczynali wątpić w to, że stać nas na jakąkolwiek wygraną. Ten mecz tak trochę przypominał mi spotkanie z Kalwarii na wiosnę tego roku. Chłopaki wówczas też tak bardzo chcieli, tak się starali, a nie mogli złapać właściwego rytmu. Jednak i tam i tutaj pokonaliśmy własne słabości i przechylilismy szalę zwycięstwa na własną korzyść. Wtedy - to był impuls na resztę rundy.
Teraz - wierzę, że też tak będzie! I jeszcze jedno: po raz pierwszy wywieżliśmy z Izdebnika 3 punkty.  I tak niech  już zostanie!!

czwartek, 25 sierpnia 2011

koszulki

Kto byłby chętny na zakup koszulki t-shirt z nadrukiem, proszę się wpisywać w komentarzach : ile sztuk , jaki rozmiar i jakiś kontakt..
Projekt jest nastepujący: koszulka zielona z żółtym nadrukiem "ONLY BRZEZINA" z przodu  ,  a z tyłu herb i napis 1949. Orientacyjna cena - to ok 25 zł.
 Oczywiście to jest wstępny projekt. Pasiak raczej nie wchodzi w rachubę- za drogo.


 Jakiekolwiek pomysły dotyczące projektu - mile widziane.


To jest moja propozycja. Jak ktoś ma swoje - proszę pisać. NIE SUGEROWAĆ SIĘ KROJEM  I ODCIENIEM KOSZULEK - TO  SĄ MODELE. Napisy z tyłu również do moderacji. Nie ma problemu.


                                             





środa, 24 sierpnia 2011

Co stoi na przeszkodzie??

Początkowo to miał być mój kolejny wpis jako komentarz do poprzedniego tematu , ale podczas czytania tak licznych komentarzy z każdej chyba ze stron, nasunęło mi się kilka myśli i postanowiłem się z Wami tym podzielić. 
Zadałem sobie pytanie: Co stoi na przeszkodzie, aby w Osieku powstała GRUPA KIBICÓW ? Ktoś powie, że już jest. Zgoda - i chwała im za to! Ale to głównie młodzież.
A CZEMU NIE MA WŚRÓD NICH TYCH WSZYSTKICH, KTÓRZY PRZECIEŻ TAK LICZNIE STAWIAJĄ SIĘ NA MECZACH -TAKŻE WYJAZDOWYCH ??Może kiedyś wreszcie kilkunastu ludzi przełamie tą barierę i przestanie podśmiechiwać się pod nosem, kiedy inni zaczną doping. Może kiedyś dołączą do nich ? Marzenie... . Jest u nas grupa ludzi, którzy jeżdżą na Wisłę, wiedzą jak zrobić oprawę, znają te klimaty.Oni wiedzą co to za atmosfera, kiedy z tysięcy gardeł wyrwie się : "jazda jazda...itd." ! Pewnie, że nie na taką skalę, ale czemu nie stworzyć coś na kształt Klubu kibica? Dawno mówiłem- nie chodzi o to by były od razu setki ludzi. Niech będzie 10-15 ludzi, plus ta młodzież, która już jest i będzie dobrze na początek. A kto komu zabrania wypić sobie to piwko przed meczem ;) ??? Tylko lepiej się śpiewa i zabawa jest lepsza. W tym gronie na pewno nikt z nikogo nie będzie się podśmiechiwał. Tylko ludzie niepoważni smieją się z kibiców. Ludzie bez wyobrażni i nie potrafiący cieszyć się zwykłymi rzeczami. Dla mnie oni są nieszczęśliwi.


Bo my przecież też robimy to dla zabawy (Kolego Zawodniku anonimowy). A piłkarze powinni też rozumieć, że ta Ich zabawa musi  przynosić komuś radość - ot takie naczynia połączone. Kibic szczęśliwy, zawodnik doceniony -pełnia szczęścia ;). Jedno jest pewne: jedni bez drugich nie mogą dobrze funkcjonować. Rozumieją to działacze nawet największych klubów na świecie. Wspierają ich, organizują spotkania z gwiazdami, mecze wyjazdowe, dotują, sprzedają karnety (właśnie -    dlaczego Osiek nie ma karnetów?? Dlaczego nie można by tego zmienić??)  i wiele wiele innych rzeczy, po to aby zachęcać  do wstępowania w szeregi sympatyków klubu. 
Więc trochę niepoważne jest stwierdzenie, że "ja mogę sobie grać bez kibiców". NIE MOŻESZ. Zawsze gdzieś tam z tyłu głowy będziesz miał, że ktoś patrzy na Ciebie, ocenia, chwali lub gani.W pewnym momencie braknie Ci motywacji, by się rozwijać, stawać się coraz lepszym graczem, spełniać swoje marzenia o wielkiej piłce. 
Bo KAŻDY JEDEN młody chłopak przychodząc na pierwszy trening oczyma wyobrażni widzi siebie wbiegającego na murawę Santiago Bernabeu, Old Trafford, czy choćby przy Reymonta w Krakowie. Jeśli stracisz gdzieś po drodze te marzenia, stracisz ludzi, którzy w Ciebie wierzą - szybko przestaniesz być dobrym zawodnikiem. Staniesz się zwykłym kopaczem i szybko dołączysz do tych, do których teraz masz pretensje, że krytykują... .

   Mam kolegę, który jest zagorzałym kibicem Legii. Uwierzcie mi, daaawno skończył 18 lat. Jest takim fanatykiem, że nawet nie kupuje produktów od sponsorów drużyn wrogich L. Dla mnie to skrajny fanatyzm, ale wiem, że żaden z  zawodników Legii nie odważyłby się na podobną  wypowiedż w kierunku swoich kibiców.

   Więc dość już tych wywodów. Pora zapomnieć o porażkach, bo czeka na nas już kolejny rywal - Izdebnik. Oni też nie mają kolorowo na jesień: oba mecze przegrali i razem z nami  podpierają tabelę.


I NASZA W TYM GŁOWA, BY POMÓC CHŁOPAKOM ZOSTAWIĆ ICH W DOLE  !


Zobaczymy, na ile odważne zapowiedzi znajdą potwierdzenie we frekwencji na najbliższym meczu.


ORGANIZUJEMY SIĘ - szale, flagi,trąbki i wszystko co mamy dostępne. Jak zawsze - "uzbrojeni" w gadżety kibice  jadą ze mną za free. Telefon macie w moim profilu.


CHCEMY WYMAGAĆ COŚ OD ZAWODNIKÓW?? - WYMAGAJMY NAJPIERW OD SIEBIE 


Nie sztuka mówić, że jeżdzi się wszędzie za zespołem. 


A  PO CO JEŹDZIMY ??


Mecz rozpoczyna się w najbliższą sobotę o godz. 17.00. Ja wyjeżdżam o 15.45.


niedziela, 21 sierpnia 2011

Kulczyk - Soła 1:3

Taaaaaak. Jedynie On może czuć się po dzisiejszym meczu jako tako. Reszta chłopaków niestety ma sobie chyba wiele do zarzucenia. Sama ambicja to na niektóre drużyny trochę za mało. Niestety - znów zawiedliśmy i tylko dzięki nieskuteczności gości, oraz bardzo dobrej dyspozycji Łukasza rozmiary porażki są 'w granicach przyzwoitości'.

Nie będzie dalszego ciągu. Nie jest moim zamiarem znęcanie się nad chłopakami. Sami muszą sobie odpowiedzieć czemu  nie wyszło i co trzeba zmienić.

Wciąż wierzę, że dalszy ciąg  dopiszą na murawie i będą dopisywać co tydzień - kolejnymi zwycięstwami !

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Zapomnieć jak najszybciej

Tydzień temu mówiłem, że pewnie rozpoczniemy słabo i będziemy narzekać..... no to ponarzekajmy bo, niestety, należy się.

Nie był to dobry początek sezonu dla naszej drużyny. Brzezinka okazała się wczoraj poza naszym zasięgiem. Rozpoczęli mecz lepiej skoncentrowani, szybko zdobyli prowadzenie i do samego końca kontrolowali jego przebieg. Gołym okiem było widać jak dobrze taktycznie rozgrywają to spotkanie: pozwalali nam się wyszumieć w swojej strefie, ale zagęszczali środek boiska i własną strefę obronną, przez co szalenie ciężko było nam cokolwiek zdziałać z przodu. Zawsze brakowało tego ostatniego podania, celnego dogrania, możliwości wyjścia z kontrą. Nikt nie lubi takiej gry, a my to już szczególnie.
Natomiast kiedy trzeba było wyprowadzić kontratak, robili to błyskawicznie, wychodząc pięcioma, sześcioma  zawodnikami naraz. Zagrożenie dla naszej bramki było niemal za każdym razem. Dorzucę do tego jeszcze o niebo lepszą technikę, szybkość oraz wiele celnych strzałów zza szesnastki i mamy przyczynę naszej porażki.Co tu dużo mówić? Dostaliśmy wczoraj od Brzezinki lekcję futbolu, aż momentami przykro było patrzeć jak ich napastnicy przechodzą naszą obronę. Niestety.
   Już dawno zauważyłem, że u nas szwankuje komunikacja. Ale to co wczoraj się działo, przyprawiało o zawrót głowy. Zwłaszcza nasza lewa strona w pierwszej połowie. A stracona druga bramka, to taki sztandarowy B-klasowy błąd obrony. No cóż, każdy zespół je popełnia, a ten wygrywa, który zaliczy mniej pomyłek - na tym mniej więcej polega futbol.
   Zastanawiam się jednak, czy nie lepiej było dostać lanie od mocniejszych w sesjach sparingowych, a na koniec zostawić słabszego przeciwnika, aby pograć trochę piłką? Wydaje mi się, że w tym sezonie będziemy mieć jednak więcej zespołów pokroju Brzezinki i będzie ciężej osiągnąć wynik z tego roku.

 Jednakowoż nie warto oglądać się za siebie. Stało się i już. Pewnie jeszcze nie raz przegramy. Wiemy od dawna, że ciężko łapiemy dobrą dyspozycję i parę meczów musimy rozegrać nim to nastąpi.
    Skupmy się na najbliższym meczu - tym razem z beniaminkiem z Oświęcimia. Oni też zostali surowo potraktowani przez swoich rywali - Jałowca i zainkasowali aż trzy trafienia do własnej bramki, nie strzelając w zamian nic. Pomimo to uważam, że na wiosnę mogą okazać się jednym z głównych pretendentów w walce o awans do IV ligi. Z pewnością będą szukać szansy, aby strzelić pierwsze bramki w okręgówce i oczywiście wywieżć od nas komplet punktów. Przed nami trudne zadanie, jednak wierzę, że tym razem nie damy się zaskoczyć od pierwszych minut i to przy Browarnej zostaną wszystkie punkty jakie można ugrać w tym spotkaniu.

sobota, 13 sierpnia 2011

Z Chełmkiem w ćwierćfinale PP

Po ostatnim losowaniu par ćwierćfinalowych Pucharu Polski naszym rywalem został spadkowicz z ubiegłosezonowej V- ligi  KS Chełmek. Zespół dobrze nam znany z poprzednich sezonów i - co tu ukrywać - dla nas niewygodny. Oczywiście to"tylko" puchar, ale kontekst pojedynków ligowych dodawać będzie temu meczowi dodatkowego smaczku. Tym bardziej, że nasz ligowy bój z nimi rozegramy na ich terenie 17-go września i jest prawdopodobne - patrząc na terminarze PP z zeszłego roku - że jeden z zespołów będzie mógł się szybko zrewanżować za ewentualną porażkę.
   Co prawda, po cichu liczyłem na mecz z moją "rodzinną" Sołą Łęki, jednak z zestawienia par wynika, iż drużyną rozstawioną był Skidziń (choć nie rozumiem dlaczego).

  Pozostałe pary to:
Soła Oświęcim - Przeciszowia
ŁKS Soła Łęki - LKS Skidziń
Skawa Podolsze - Niwa Nowa Wieś


   Nie ma jeszcze terminów, ale tak jak pisałem wyżej - prawdopodobnie mecze odbędą się w pierwszej połowie września.

piątek, 12 sierpnia 2011

Brzezinka na dobry początek

 Oby okazał się dobry...
    Przekonamy się o tym już w najbliższą niedzielę 14.08 o godz.17.00.
Nie chciałem na początek żadnego z beniaminków i los mnie wysłuchał. Mamy za to zespół, który jest nam bardzo dobrze znany, ale jednocześnie zespół z którym toczymy boje ze zmiennym szczęściem. Niespełna trzy miesiące temu pokonaliśmy ich u siebie 3:2, jednak wszyscy pamiętamy, że nie był to łatwy mecz. Natomiast jesień była dla nich (2:1 w Brzezince) . Podobnie zresztą wyglądaly poprzednie lata - raz na wozie, a raz - pod nim. Brzezinka to mocny, wybiegany i dobrze ułożony zespół pod względem taktycznym.  Za nami zaś przemawiać będzie atut własnego boiska no i - mam nadzieję - kibiców.
Oczywiście to dopiero początek rozgrywek i nic jeszcze tak naprawdę nie wiadomo, podobnie jak nie wiadomo w jakiej obecnie są formie, jak zaprezentują się nasi chłopcy - wszak ostatnie mecze kontrolne nie napawają optymizmem. Dlatego z tym większą ciekawością obejrzymy inaugurację sezonu w wykonaniu podopiecznych W.Kowalczyka.



















Dlatego odkurzamy szale z szaf, zakładamy i wbijamy na Browarną o godz. 17.00 w niedzielę, wspierając Naszą Ukochaną  Żółto-Zieloną głośnym dopingiem !!

czwartek, 11 sierpnia 2011

pucharowe zwycięstwo

Ponieważ na żadnej z naszych stron nie widzę wzmianki na temat naszej pucharowej potyczki z Sygnałem Włosienica, informuję, iż zwyciężyliśmy go w karnych 4-2. W regulaminowym czasie mecz zakończył się remisem 2:2. Obie bramki zdobył dla nas Jaromin.
Ponieważ nie byłem obecny na meczu - nie wypowiadam się. Jednak pamiętajmy, że przez większość zespołów mecze pucharowe na tym poziomie są traktowane jak sparingi.