czwartek, 26 maja 2011

Żarty się skończyły

...tyle, że nie dla nas. To nie my walczymy o awans. To nie my toczymy korespondencyjny pojedynek ze Stryszawą. To nie my musimy wygrać ten mecz.
  Ale to my mamy psychologiczna przewagę w tym spotkaniu. To my zagramy w optymalnie najsilniejszym  składzie. W końcu to my - jak przegramy - nie odczujemy specjanie porażki, bo spadniemy w najgorszym' wypadku na piąte miejsce.
  Jednak w myśl zasady: "bić mistrza" nie widzę innej opcji jak walka do upadłego i płuca wyplute na trawie. A w to, że nas stać - ani przez chwilę nie wątpię. Zresztą.... nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że my tego meczu nie przegramy.
JAK ZWYKLE - W KLECZY TEŻ SIĘ POJAWIMY, ABY BYĆ Z NASZĄ DRUŻYNĄ  NA DOBRE CZY NA ZŁE... !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz