wtorek, 17 maja 2011

Słabo, ale z podniesioną głową!

Najpierw przepraszam, za tak długą przerwę mojej obecności tutaj - mam awarię komputera i korzystam..hmm z awaryjnego.Miały być filmiki, a tu pupa... .

  Ale do rzeczy.. To był chyba najsłabszy jak do tej pory nasz mecz na wiosnę i szczęście w nieszczęściu, że trafiliśmy na TEGO przeciwnika, bo w przeciwnym razie mogło być biednie.
   Z drugiej jednak strony... prześledziłem mecze wszystkich drużyn - jak na razie - po przerwie spowodowanej walkowerem... . TylkoUnii i Malcowi udało się wygrać kolejny mecz. Dowodzi to faktu, że ta przerwa wybija z rytmu meczowego i żle wpływa na formę i morale zawodników.Unia miała pauzę na samym początku sezonu, więc można powiedzieć, że jeszcze nie mieli się z czego wybić.Poza tym mieli za przeciwnika słabą na wiosnę Kalwariankę. Tym bardziej należy się szacunek dla Malczan, że pojechali po przerwie do Zagórza i zainkasowali trzy punkty. Zresztą radzą sobie coraz lepiej, co dobrze prognozuje na zbliżające się za miesiąc WIELKIE DERBY.

   Warunki nie oszczędziły nikogo: ani zawodników, ani też kibiców, którzy jak zwykle zjawili się na obiekcie Promienia w liczniejszej grupie niż miejscowi - pomimo prawie stu kilometrowej odległości dzielącej  nasze wioski.
  Zagraliśmy praktycznie trzema juniorami. Zabrakło Łukasza Szczepaniaka, Piotrka Majdy, Przemka Płonki ,no i Zygi, a jakby tego było mało, to na ławce brakło też trenera! I to moim zdaniem było najbardziej w tym meczu widać. Często tego nie doceniamy, ale czasami po prostu musi być z boku ktoś taki, kto w odpowiedniej chwili się odezwie, podpowie, op*****li jak trzeba i pochwali jak jest za co.
   Brawo dla Jonka - przejął na siebie duży ciężar gry- zwłaszcza w środku no i znalazł się gdzie powinien, kiedy trzeba było wykończyć strzał M. Grosa.
   Na uwagę zasługuje w tym meczu "Dziamek"- zagrał naprawdę jak na starego wygę przystało - raz nawet wybił piłkę z linii bramkowej - duży szacun.
 A M.Gros rozkręca się nam na dobre. Zaliczył  dwie przepiękne asysty - obie ze stałych fragmentów i wygląda na to, że chłopak rozwija się tak jak powinien. WIELKIE BRAWA "Bulwik"!

  Natomiast po raz pierwszy muszę żle ocenić zarówno grę jak i postawę Jaromina. Dla mnie zagrał jakby nie był sobą w tym meczu. A to co zrobił w drugiej połowie było co najmniej nieodpowiedzialne. Jak można popełnić dwa takie same faule (bez piłki) w przeciągu pół godziny gry wiedząc, że sędzia dzieli kartkami aż miło??
Nie dziwiłbym się młodemu, bo emocje... ale "Eryn" ? Nie dość, że osłabił zespół w meczu, to postawił nas w trudnej sytuacji w następnym spotkaniu. Dlatego nie ma się co dziwić kibicom, że prawie wszyscy zgodnie obarczyli go odpowiedzialnością za tak dramatyczną końcówkę. A przecież gdyby nie łut szczęścia przy karnym dla Przeginii (notabene- karny z kapelusza, bo było biodro nie ręka, ale sędzia był strasznie czuły na płacz i żale gospodarzy) - byłby głównym winowajcą co najmniej remisu, jak nie porażki !

  Podsumowując - są czasem mecze, kiedy gra zwyczajnie nie idzie, ale chwała drużynie za to, że i takie spotkania potrafi rozstrzygać na swoją korzyść - to są słowa Włodka Kowalczyka po jednym z meczów. Ja jeszcze dodam: ...zwłaszcza grając prawie pół meczu w osłabieniu... i podpisuję się pod tym tekstem rękami i nogami!

BRAWO PANOWIE !  BUDUJEMY FORMĘ I CZEKAMY NASTĘPNEGO ZWYCIĘSTWA !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz