sobota, 28 maja 2011

NIE MOGLIŚMY WYGRAĆ !

   Przed meczem mówiłem, że mam przeczucie, iż ten mecz niekoniecznie musimy przegrać. Chodziło mi o walkę na murawie. Okazało się jednak, że nie było takiej opcji - nie mieliśmy prawa nie tylko wygrać ale i zremisować.   Z Iskrą może jeszcze, ale z arbitrami - NIE MA MOWY !
I to nie dlatego, że byliśmy słabi, ani też, że przeciwnik był nie do ogrania.Wręcz przeciwnie - Klecza dziś nie powaliła  na kolana poziomem gry. Ale nie da się wygrać meczu grając w dziewięciu przeciw trzynastu przeciwnikom. Tak - TRZYNASTU - bo dodatkowymi graczami byli: główny i jeden z bocznych sędziów.

Miało być grzecznie i kulturalnie, bo tak przystoi...ale nie będzie. Miałem pewne skrupuły, czy warto. Jednak uznałem że nawet TRZEBA. Bo takie postawy na boisku należy szczególnie piętnować!
PANIE I PANOWIE przedstawiam wam : "MAN OF THE DAY" - prawdziwy bohater...a raczej antybohater. Nie znam go z nazwiska i wierzcie mi - więcej znać  ani widzieć go nie chcę!


Tacy ludzie powinni trzymać się od piłki z daleka. Jego decyzji z tego meczu nie można zakwalifikować nawet  jako błędów w sztuce. To wyglądało na, hmmm....sami sobie dopowiedzcie ! Oczywiście nie był w tym samotny. Świetnie i wydajnie mu pomagał jego kumpel z linii :



To on tak naprawdę rozpoczął polowanie na nasz zespół od podyktowania rożnego z kapelusza w 3-ej minucie meczu, z którego to straciliśmy w zamieszaniu bramkę.
On też był głównym sprawcą wyrzucenia Zygi z boiska - za rzekome obrażenie sędziego. Kto stał tam - przy linii - wie, że nic takiego nie miało miejsca, a kartkę Zygmunt otrzymał, bo właśnie chwilę przedtem o mały włos nie zdobył wyrównującego gola. 
Prawda jest taka, że nasze chłopaki zagrali bardzo dobre spotkanie i mimo gry w dziesięciu zaczęli w drugiej połowie coraz grożniej kontratakować, co mogło skutkować wyrównaniem wyniku.
A tak... jedna kartka  mało? To proszę jest i druga!  
Muszę się jednak nieco cofnąć w czasie . Już w pierwszej części gry Szymon Juras został nieprzepisowo przewrócony w środku pola. Gdy wszyscy byli  przekonani, że pokaże wolnego dla Brzeziny, ten wskazał w drugą stronę. OK , ale jakby tego było mało, wręczył Szymonowi "czerwień". No po prostu zdębiałem.
 Takich jaj już dawno na własne oczy nie widziałem.


Chłopaki w różowych trykotach urządzili sobie dziś niezłą jazdę. Pokazali nam prawdziwy kunszt sędziowski.
Oni dwaj. Do pracy trzeciego nie można się specjalnie przyczepić. Przy drugiej bramce dla Kleczy - gdy już graliśmy w dziewiątkę - pokazał nawet spalonego. Ale co tam, przecież to PAN GŁÓWNY rządzi na boisku i lepiej widzi ze środka czy był spalony !



Jaja sobie chłopie urządziłeś naszym kosztem ! Dobrze wiedziałeś, że na tym meczu nie ma obserwatora.
Nie można się dziwić kibicom, że wychodzą ze skóry, widząc tak nieudolnego ( właściwie to sam wątpię w nieudolność - bardziej to wyglądało na hmmm...sami sobie dopowiedzcie) arbitra

PANOWIE SĘDZIOWIE - choć nie zasługujecie nawet na miano "sędziowie" -  za to,  co próbujecie zrobić z lokalnym sportem w naszym regionie takim gwizdaniem. Na te mecze przychodzi młodzież.W drużynach  grają młodzi chłopcy, którzy chcą walczyc  na murawie z przeciwnikiem - nie z arbitrem. TAK SIĘ NIE ROBI!!
Jeśli chcecie sobie jakoś dorabiać do pensji - idżcie ogórki na targu sprzedawać. Tam przynajmniej nie nasłuchacie tylu epitetów od postronnych ludzi. NIE BĘDZIECIE W OSIEKU JUŻ NIGDY MILE WIDZIANI - ZWŁASZCZA PRZEZ KIBICÓW.
Więcej o was nie napiszę , bo na to po prostu nie zasługujecie.

Brzezina zagrała dziś świetny mecz. Grając w dziesiątkę - trzebaby dokładnie policzyć zawodników na boisku, bo gołym okiem  nie było tego wogóle widać! Jedyny błąd w trzeciej minucie - tak naprawdę duże zamieszanie i piłka wbita z niemal najbliższej odległości - nie ma żadnego znaczenia. Grających chłopaków z takim poświęceniem dawno już nie widziałem. Bramka zdobyta przez nas  z karnego - w doliczonym czasie gry przez Bulwika - smiem twierdzić, że gdyby było 1-0 - nie byłoby mowy o żadnym karnym i znów posypałyby się dla nas kartki. Pierwsze co mi się nasunęło, kiedy Mateusz podchodził do jedenastki, to żeby wybił piłkę na aut - w ramach protestu. Można walczyć z zespołem, ale nie z machiną, która jest ustawiona na konkretny cel. Jaki? Sami sobie dopowiedzcie.

PANOWIE DZIĘKUJĘ WAM ZA TO, ŻE NIE DALIŚCIE SIĘ KUPIĆ I WALCZYLIŚCIE DO SAMEGO KOŃCA. Dla mnie to Wy jesteście zwycięzcami w tym meczu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz