niedziela, 22 maja 2011

Aż się boję...

Bo jak się tu nie bać o swoje zdrowie, kiedy zespół przez trzy czwarte meczu pokazuje nam festiwal nieskuteczności i braku zrozumienia, a potem jak wypali, to jest w stanie zrobić wszystko na trawie.
  Dzisiejszy mecz to taka nasza wiosenna runda w pigułce - były akcje- oczywiście niewykorzystane, były kartki - nieważne czy zasłużone, czy nie... był horror - po błędach w obronie i wreszcie - były bramki i okres ładnej gry z naszej strony...aha no i były też niepotrzebne dyskusje z sędziami, które wiadomo czym się kończą.... .
 Wygrana... nie będę mówił "a nie mówiłem" bo bym się powtarzał, jednak duma piersi rozpiera, bo chłopaki dziś zagrali to czego większość z nas oczekiwała. Pewnie, że to jeszcze daleko od ideału, ale nie sądzi się zwycięzców. Jak mój kolega ze strony powiedział : Izdebnik to zespół, który potrafi uśpić rywala, a potem ukłuć go w chwili gdy najmniej się tego spodziewa... tak dziś zrobili właśnie nasi chłopcy: kiedy po wyrażnej przewadze w pierwszej połowie, niemocy strzeleckiej w kilku stu procentowych sytuacjach i nie strzelonych "setkach"  zostali po gwizdku kompletnie zaskoczeni przez górali huraganowymi atakami , przetrwali ciężkie chwile i w momencie gdy już pachniało remisem, a może i porażką, Łukasz Szczepaniak kropnął z dwudziestego metra plasowanego kozła, czym zaskoczył kompletnie golkipera z Izdebnika. Potem to już samo jakoś poszło. Drugie trafienie dla nas zaliczył kto ? BULWIK ! I choć trzeba uczciwie przyznać, że zagrał dziś słabszy mecz, to jednak stanął na wysokości zadania! Nie błyszczał jak w Przeginii, ale zrobił co do niego należy i chwała Mu za to!
    Dobrą zmianę dał również pod koniec meczu Maciek Brdęk - pewnie nie ma siły jeszcze na caly mecz, ale wniósł sporo świeżości w grze w środku pola i z przodu. BRAWO MACIEK- mamy nadzieję, że przypomnisz sobie swoje najlepsze mecze.
 Na uwagę zasługuje również postawa Piotrka Majdy, który dziś zagrał na nietypowej dla siebie pozycji - wysuniętego pomocnika / napastnika. Na początku jakoś mi się to nie widziało.Nie byłem przekonany do takiej opcji, ale z czasem.... pokazał, że niekoniecznie trzeba być przysposobionym do gry wyłącznie w jednej formacji. Czasami wystarczy po prostu zwykła ambicja, nieustępliwość i serce do walki - tego chyba Piotrek miał dziś najwięcej. Kiedy już chciał opuścić murawę ze względu na zmęczenie- trener chyba wiedział, że on ma w sobie wiele rezerwy, bo w końcówce jeszcze błysnął piękną akcją.

   Postanowiłem, że od dziś w każdym meczu będę poświęcał osobny kącik jednemu  szczególnie przeze mnie upatrzonemu zawodnikowi. Jemu też poświęcona będzie osobna galeria.
  Dziś na miano takiego zasługuje -wg mnie - Marcin Sporysz. Moim zdaniem zagrał dziś naprawdę dojrzały mecz. Sposób w jaki radził sobie w obronie może zawstydzić niejednego starego wyjadacza. Pewnie, że miał u boku swojego mentora - Dziamka, ale i tak zasłużył na duże pochwały. Zapraszam już wkrótce do działu VIDEO- na prezentację zdjęć z udziałem Marcina , oraz całej drużyny.

   Na koniec - nie dziękuję chłopakom - żeby nie zapeszyć. Wszak przed nami mega ciężki mecz - w Kleczy.
Otrzymałem dziś obietnicę, że zjawi się przedstawicielstwo ze Stryszawy, aby dopingować nas w tym trudnym pojedynku ;). TRZYMAMY KCIUKI !
 Dlatego mówię, że boję się wysnuwać jakiekolwiek prognozy, bo ostatnio jakoś tak się składa, że mi się sprawdzają. A mam kurcze przeczucie, że.... aaa  poczekajmy do soboty.

DZIĘKUJĘ PANOWIE ZA MECZ, ZA ZWYCIĘSTWO I ZA WALKĘ !!! A do tego grilla macie ode mnie jeszcze :

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz