poniedziałek, 30 maja 2011

ZGASIĆ ISKRĘ ....

Znowu? Nie nie, bez obaw - tym razem imienniczka naszej rywalki pochodzi niemal zza naszej miedzy -  z Brzezinki.

Drużyna własnego boiska     
 Takim mianem można śmiało ich określić - śledząc poczynania zespołu z Brzezinki na wiosnę . I o ile nasza ekipa grała można powiedzieć seriami, to podopieczni Grzegorza Pławnego spisywali się dobrze , ale głównie na własnym terenie, stanowiąc postrach nawet czołowych zespołów naszej grupy. Przypomnę tylko, że rozbili u siebie oświęcimską Unię, wygrali z Zagórzanką, pokonali Żarki i postraszyli ówczesnego lidera Jałowiec , remisując 1-1. Nie dali też szans drużynie z Pilicy.
  Jeśli natomiast spojrzymy na ich dokonania w występach gościnnych, to bilans już nieco blednie. I tak : polegli 3-1 w Kalwarii, przegrali w Kluczach, nie dali rady Malcowi i zremisowali w Brodach. Jedyną ekipą z którą wygrali na ich terenie jest zespół ze Skidzinia, ale to można powiedzieć, mecz derbowy – jak zawsze pomiędzy tymi zespołami i  każdy wynik wchodzi w rachubę.
  Dlaczego o tym piszę? Ano jakoś my nie mamy specjalnie patentu na ten zespół. W pojedynkach ligi okręgowej z zespołem z ul. Sportowej  nasz bilans wypada średnio: raz zremisowaliśmy (u siebie), raz wygraliśmy – ale to była szczęsliwa wygrana – zakończenie sezonu, ślub jednego z zawodników, karty były już porozdawane - wiadomo.(Dopóki grali w komplecie, prowadzili 3-0 do przerwy) No i jedna porażka – zeszłej jesieni 2-1. 
   Nie chodzi mi o to, aby kogoś straszyć przeciwnikiem – broń Boże. Uważam jednak, że należy podejść do środowego rywala z należnym mu szacunkiem, bo to naprawdę solidna i poukładana ekipa.
  Ale czy ja kiedyś mówiłem, że nasi chłopcy sobie z kimś nie poradzą ?  Tym razem też damy radę. 
Po takim meczu jak w sobotę nic nie jest w stanie nas przestraszyć ani zaskoczyć.
  W sumie to chyba kluczowy mecz w walce o „podium” w naszej okręgówce. Potem zostają nam już tylko zespoły, które – przynajmniej teoretycznie- są w naszym zasięgu. Możemy przeskoczyć Brzezinkę w tabeli i umocnić się w pojedynku korespondencyjnym z Unią. 
Pamiętajmy, że obie te drużyny mają na koniec sezonu karty do awansu w swoich rękach.
Iskra ukradła już punkty Jałowcowi, więc kleczanie z pewnością muszą się bać, chyba, że....
Natomiast zniżkowa forma chłopaków z Legionów w końcówce sezonu dobrze wróży ekipie ze Stryszawy.
CZEGO IM Z CAŁEGO SERCA ŻYCZĘ.
Jednak to jest futbol i wszystko się może zdarzyć.

 Co prawda bez Bąby i Jurasa, ale mam nadzieję, że pojawi się już Jaromin, a także Daniel Płonka, więc skład nie będzie gorszy niż w Kleczy.
 Co ważne - musimy zachować więcej samodyscypliny, ponieważ można ostatnio zauważyć taki trend u sędziów, którzy szczególnie nie lubią naszych zawodników ze względu na komentarze na boisku.

NIE DAJMY SIĘ PROWOKOWAĆ

  







Mam też nadzieję, że nasi kibice również nie zawiodą. Jest nas ,co prawda, dopiero garstka, ale coś się już rodzi i wygląda to nawet optymistycznie na przyszłość. Póki co, to muszę stwierdzić, że doping częściej jest lepszy na wyjazdach, niż u siebie. No jest w tym jakaś logika – wszak właśnie u rywala nasi chłopcy potrzebują większego wsparcia.

Chłopaki -  każdy wierny kibic  jest jak małe dziecko: kocha ślepo, nie zauważając wad, bez względu na okoliczności. Proszę Was - ZRÓBCIE NAM PREZENT NA DZIEŃ DZIECKA

 I zapraszam wszystkich chętnych do czynnego udziału w dopingu.
Mecz wyjątkowo rozpoczyna się o godz. 18.00

sobota, 28 maja 2011

NIE MOGLIŚMY WYGRAĆ !

   Przed meczem mówiłem, że mam przeczucie, iż ten mecz niekoniecznie musimy przegrać. Chodziło mi o walkę na murawie. Okazało się jednak, że nie było takiej opcji - nie mieliśmy prawa nie tylko wygrać ale i zremisować.   Z Iskrą może jeszcze, ale z arbitrami - NIE MA MOWY !
I to nie dlatego, że byliśmy słabi, ani też, że przeciwnik był nie do ogrania.Wręcz przeciwnie - Klecza dziś nie powaliła  na kolana poziomem gry. Ale nie da się wygrać meczu grając w dziewięciu przeciw trzynastu przeciwnikom. Tak - TRZYNASTU - bo dodatkowymi graczami byli: główny i jeden z bocznych sędziów.

Miało być grzecznie i kulturalnie, bo tak przystoi...ale nie będzie. Miałem pewne skrupuły, czy warto. Jednak uznałem że nawet TRZEBA. Bo takie postawy na boisku należy szczególnie piętnować!
PANIE I PANOWIE przedstawiam wam : "MAN OF THE DAY" - prawdziwy bohater...a raczej antybohater. Nie znam go z nazwiska i wierzcie mi - więcej znać  ani widzieć go nie chcę!


Tacy ludzie powinni trzymać się od piłki z daleka. Jego decyzji z tego meczu nie można zakwalifikować nawet  jako błędów w sztuce. To wyglądało na, hmmm....sami sobie dopowiedzcie ! Oczywiście nie był w tym samotny. Świetnie i wydajnie mu pomagał jego kumpel z linii :



To on tak naprawdę rozpoczął polowanie na nasz zespół od podyktowania rożnego z kapelusza w 3-ej minucie meczu, z którego to straciliśmy w zamieszaniu bramkę.
On też był głównym sprawcą wyrzucenia Zygi z boiska - za rzekome obrażenie sędziego. Kto stał tam - przy linii - wie, że nic takiego nie miało miejsca, a kartkę Zygmunt otrzymał, bo właśnie chwilę przedtem o mały włos nie zdobył wyrównującego gola. 
Prawda jest taka, że nasze chłopaki zagrali bardzo dobre spotkanie i mimo gry w dziesięciu zaczęli w drugiej połowie coraz grożniej kontratakować, co mogło skutkować wyrównaniem wyniku.
A tak... jedna kartka  mało? To proszę jest i druga!  
Muszę się jednak nieco cofnąć w czasie . Już w pierwszej części gry Szymon Juras został nieprzepisowo przewrócony w środku pola. Gdy wszyscy byli  przekonani, że pokaże wolnego dla Brzeziny, ten wskazał w drugą stronę. OK , ale jakby tego było mało, wręczył Szymonowi "czerwień". No po prostu zdębiałem.
 Takich jaj już dawno na własne oczy nie widziałem.


Chłopaki w różowych trykotach urządzili sobie dziś niezłą jazdę. Pokazali nam prawdziwy kunszt sędziowski.
Oni dwaj. Do pracy trzeciego nie można się specjalnie przyczepić. Przy drugiej bramce dla Kleczy - gdy już graliśmy w dziewiątkę - pokazał nawet spalonego. Ale co tam, przecież to PAN GŁÓWNY rządzi na boisku i lepiej widzi ze środka czy był spalony !



Jaja sobie chłopie urządziłeś naszym kosztem ! Dobrze wiedziałeś, że na tym meczu nie ma obserwatora.
Nie można się dziwić kibicom, że wychodzą ze skóry, widząc tak nieudolnego ( właściwie to sam wątpię w nieudolność - bardziej to wyglądało na hmmm...sami sobie dopowiedzcie) arbitra

PANOWIE SĘDZIOWIE - choć nie zasługujecie nawet na miano "sędziowie" -  za to,  co próbujecie zrobić z lokalnym sportem w naszym regionie takim gwizdaniem. Na te mecze przychodzi młodzież.W drużynach  grają młodzi chłopcy, którzy chcą walczyc  na murawie z przeciwnikiem - nie z arbitrem. TAK SIĘ NIE ROBI!!
Jeśli chcecie sobie jakoś dorabiać do pensji - idżcie ogórki na targu sprzedawać. Tam przynajmniej nie nasłuchacie tylu epitetów od postronnych ludzi. NIE BĘDZIECIE W OSIEKU JUŻ NIGDY MILE WIDZIANI - ZWŁASZCZA PRZEZ KIBICÓW.
Więcej o was nie napiszę , bo na to po prostu nie zasługujecie.

Brzezina zagrała dziś świetny mecz. Grając w dziesiątkę - trzebaby dokładnie policzyć zawodników na boisku, bo gołym okiem  nie było tego wogóle widać! Jedyny błąd w trzeciej minucie - tak naprawdę duże zamieszanie i piłka wbita z niemal najbliższej odległości - nie ma żadnego znaczenia. Grających chłopaków z takim poświęceniem dawno już nie widziałem. Bramka zdobyta przez nas  z karnego - w doliczonym czasie gry przez Bulwika - smiem twierdzić, że gdyby było 1-0 - nie byłoby mowy o żadnym karnym i znów posypałyby się dla nas kartki. Pierwsze co mi się nasunęło, kiedy Mateusz podchodził do jedenastki, to żeby wybił piłkę na aut - w ramach protestu. Można walczyć z zespołem, ale nie z machiną, która jest ustawiona na konkretny cel. Jaki? Sami sobie dopowiedzcie.

PANOWIE DZIĘKUJĘ WAM ZA TO, ŻE NIE DALIŚCIE SIĘ KUPIĆ I WALCZYLIŚCIE DO SAMEGO KOŃCA. Dla mnie to Wy jesteście zwycięzcami w tym meczu.


czwartek, 26 maja 2011

Żarty się skończyły

...tyle, że nie dla nas. To nie my walczymy o awans. To nie my toczymy korespondencyjny pojedynek ze Stryszawą. To nie my musimy wygrać ten mecz.
  Ale to my mamy psychologiczna przewagę w tym spotkaniu. To my zagramy w optymalnie najsilniejszym  składzie. W końcu to my - jak przegramy - nie odczujemy specjanie porażki, bo spadniemy w najgorszym' wypadku na piąte miejsce.
  Jednak w myśl zasady: "bić mistrza" nie widzę innej opcji jak walka do upadłego i płuca wyplute na trawie. A w to, że nas stać - ani przez chwilę nie wątpię. Zresztą.... nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że my tego meczu nie przegramy.
JAK ZWYKLE - W KLECZY TEŻ SIĘ POJAWIMY, ABY BYĆ Z NASZĄ DRUŻYNĄ  NA DOBRE CZY NA ZŁE... !!

niedziela, 22 maja 2011

Aż się boję...

Bo jak się tu nie bać o swoje zdrowie, kiedy zespół przez trzy czwarte meczu pokazuje nam festiwal nieskuteczności i braku zrozumienia, a potem jak wypali, to jest w stanie zrobić wszystko na trawie.
  Dzisiejszy mecz to taka nasza wiosenna runda w pigułce - były akcje- oczywiście niewykorzystane, były kartki - nieważne czy zasłużone, czy nie... był horror - po błędach w obronie i wreszcie - były bramki i okres ładnej gry z naszej strony...aha no i były też niepotrzebne dyskusje z sędziami, które wiadomo czym się kończą.... .
 Wygrana... nie będę mówił "a nie mówiłem" bo bym się powtarzał, jednak duma piersi rozpiera, bo chłopaki dziś zagrali to czego większość z nas oczekiwała. Pewnie, że to jeszcze daleko od ideału, ale nie sądzi się zwycięzców. Jak mój kolega ze strony powiedział : Izdebnik to zespół, który potrafi uśpić rywala, a potem ukłuć go w chwili gdy najmniej się tego spodziewa... tak dziś zrobili właśnie nasi chłopcy: kiedy po wyrażnej przewadze w pierwszej połowie, niemocy strzeleckiej w kilku stu procentowych sytuacjach i nie strzelonych "setkach"  zostali po gwizdku kompletnie zaskoczeni przez górali huraganowymi atakami , przetrwali ciężkie chwile i w momencie gdy już pachniało remisem, a może i porażką, Łukasz Szczepaniak kropnął z dwudziestego metra plasowanego kozła, czym zaskoczył kompletnie golkipera z Izdebnika. Potem to już samo jakoś poszło. Drugie trafienie dla nas zaliczył kto ? BULWIK ! I choć trzeba uczciwie przyznać, że zagrał dziś słabszy mecz, to jednak stanął na wysokości zadania! Nie błyszczał jak w Przeginii, ale zrobił co do niego należy i chwała Mu za to!
    Dobrą zmianę dał również pod koniec meczu Maciek Brdęk - pewnie nie ma siły jeszcze na caly mecz, ale wniósł sporo świeżości w grze w środku pola i z przodu. BRAWO MACIEK- mamy nadzieję, że przypomnisz sobie swoje najlepsze mecze.
 Na uwagę zasługuje również postawa Piotrka Majdy, który dziś zagrał na nietypowej dla siebie pozycji - wysuniętego pomocnika / napastnika. Na początku jakoś mi się to nie widziało.Nie byłem przekonany do takiej opcji, ale z czasem.... pokazał, że niekoniecznie trzeba być przysposobionym do gry wyłącznie w jednej formacji. Czasami wystarczy po prostu zwykła ambicja, nieustępliwość i serce do walki - tego chyba Piotrek miał dziś najwięcej. Kiedy już chciał opuścić murawę ze względu na zmęczenie- trener chyba wiedział, że on ma w sobie wiele rezerwy, bo w końcówce jeszcze błysnął piękną akcją.

   Postanowiłem, że od dziś w każdym meczu będę poświęcał osobny kącik jednemu  szczególnie przeze mnie upatrzonemu zawodnikowi. Jemu też poświęcona będzie osobna galeria.
  Dziś na miano takiego zasługuje -wg mnie - Marcin Sporysz. Moim zdaniem zagrał dziś naprawdę dojrzały mecz. Sposób w jaki radził sobie w obronie może zawstydzić niejednego starego wyjadacza. Pewnie, że miał u boku swojego mentora - Dziamka, ale i tak zasłużył na duże pochwały. Zapraszam już wkrótce do działu VIDEO- na prezentację zdjęć z udziałem Marcina , oraz całej drużyny.

   Na koniec - nie dziękuję chłopakom - żeby nie zapeszyć. Wszak przed nami mega ciężki mecz - w Kleczy.
Otrzymałem dziś obietnicę, że zjawi się przedstawicielstwo ze Stryszawy, aby dopingować nas w tym trudnym pojedynku ;). TRZYMAMY KCIUKI !
 Dlatego mówię, że boję się wysnuwać jakiekolwiek prognozy, bo ostatnio jakoś tak się składa, że mi się sprawdzają. A mam kurcze przeczucie, że.... aaa  poczekajmy do soboty.

DZIĘKUJĘ PANOWIE ZA MECZ, ZA ZWYCIĘSTWO I ZA WALKĘ !!! A do tego grilla macie ode mnie jeszcze :

Nic do stracenia

  Największą niespodzianką tej kolejki jest zwycięstwo Przeginii....no kto by się spodziewał ;).

    Żarty. Ale tak naprawdę kto śledzi ligę od dłuższego czasu ten wie, że wiosna to czas niespodziewanych wyników, zwycięstw i porażek niczym z basni tysiąca i jednej nocy. Nikogo to nie dziwi, podobnie jak nie dziwi porażka czołowej drużyny, jaką jest Brzezinka z outsiderem z Kalwarii. Tak,tak, niestety w takich kategoriach trzeba traktować ten zespół z pięknymi tradycjami piłkarskimi, który nie może się podnieść z kolan tej wiosny. A takie buńczuczne były zapowiedzi na starcie sezonu... Ale wygrali w końcu.
  Podobnie wygrała Zagórzanka i to na wyjeżdzie 6-2. Jednak tam jest zawsze rywalizacja, ponieważ to ich taka lokalna wojenka, by nie powiedzieć- derby.
 Powiem więcej- nie zdziwiłbym się, gdyby jutro Malcowi udało się uszczknąć punkcik w Stryszawie, ale już nie ze względu na przyjacielskie stosunki, ale na to, że nasi sąsiedzi są teraz w gazie. Na "stosunki" zresztą nie mają co liczyć, bo Górale toczą teraz korespondencyjny pojedynek z Kleczą o awans, a w dodatku pewnie będą chcieli zatrzeć plamę, jaką niewątpliwie dali w ub. niedzielę w Żarkach. Klecza sobie dała radę w Pilicy - kolej na Stryszawę... .

   My natomiast nie mamy nic do stracenia - w przenośni i dosłownie. Jeśli wygramy jutrzejszy (dzisiejszy właściwie) mecz, podskoczymy w tabeli o jedno oczko.Jak zremisujemy - dokładnie tak samo. Natomiast jeśli przegramy - nic się dla nas nie zmieni.
SPOKÓJ i jeszcze raz -  SPOKÓJ. Co prawda nie będziemy mieć Eryna - szkoda - wiadomo jak ważną postacią jest w naszym składzie. Ale może właśnie w tym trzeba upatrywać naszej szansy ? Eryna wszyscy już znają, wiedzą ile jest wart, podwajają mu krycie. Dlatego coraz ciężej jest mu uciekać obrońcom.
A przecież mamy perełkę - Bulwika. Będzie Jonek, Zyga, Łukasz - będzie skład. Zagrać uważnie z tyłu i szukać okazji z przodu - heh, wiem, że to wyświechtane jak stara szmacianka, ale się sprawdza!
Czy nas nie stać na zwycięstwo? Jak najbardziej - ale bez napinki. Gramy swoje - a co przyniesie los - przyjmiemy z podniesioną głową.

I LICZYMY ZNÓW NA DOPING PANOWIE !!

DO PRZODU BRZEZINA !!

wtorek, 17 maja 2011

Słabo, ale z podniesioną głową!

Najpierw przepraszam, za tak długą przerwę mojej obecności tutaj - mam awarię komputera i korzystam..hmm z awaryjnego.Miały być filmiki, a tu pupa... .

  Ale do rzeczy.. To był chyba najsłabszy jak do tej pory nasz mecz na wiosnę i szczęście w nieszczęściu, że trafiliśmy na TEGO przeciwnika, bo w przeciwnym razie mogło być biednie.
   Z drugiej jednak strony... prześledziłem mecze wszystkich drużyn - jak na razie - po przerwie spowodowanej walkowerem... . TylkoUnii i Malcowi udało się wygrać kolejny mecz. Dowodzi to faktu, że ta przerwa wybija z rytmu meczowego i żle wpływa na formę i morale zawodników.Unia miała pauzę na samym początku sezonu, więc można powiedzieć, że jeszcze nie mieli się z czego wybić.Poza tym mieli za przeciwnika słabą na wiosnę Kalwariankę. Tym bardziej należy się szacunek dla Malczan, że pojechali po przerwie do Zagórza i zainkasowali trzy punkty. Zresztą radzą sobie coraz lepiej, co dobrze prognozuje na zbliżające się za miesiąc WIELKIE DERBY.

   Warunki nie oszczędziły nikogo: ani zawodników, ani też kibiców, którzy jak zwykle zjawili się na obiekcie Promienia w liczniejszej grupie niż miejscowi - pomimo prawie stu kilometrowej odległości dzielącej  nasze wioski.
  Zagraliśmy praktycznie trzema juniorami. Zabrakło Łukasza Szczepaniaka, Piotrka Majdy, Przemka Płonki ,no i Zygi, a jakby tego było mało, to na ławce brakło też trenera! I to moim zdaniem było najbardziej w tym meczu widać. Często tego nie doceniamy, ale czasami po prostu musi być z boku ktoś taki, kto w odpowiedniej chwili się odezwie, podpowie, op*****li jak trzeba i pochwali jak jest za co.
   Brawo dla Jonka - przejął na siebie duży ciężar gry- zwłaszcza w środku no i znalazł się gdzie powinien, kiedy trzeba było wykończyć strzał M. Grosa.
   Na uwagę zasługuje w tym meczu "Dziamek"- zagrał naprawdę jak na starego wygę przystało - raz nawet wybił piłkę z linii bramkowej - duży szacun.
 A M.Gros rozkręca się nam na dobre. Zaliczył  dwie przepiękne asysty - obie ze stałych fragmentów i wygląda na to, że chłopak rozwija się tak jak powinien. WIELKIE BRAWA "Bulwik"!

  Natomiast po raz pierwszy muszę żle ocenić zarówno grę jak i postawę Jaromina. Dla mnie zagrał jakby nie był sobą w tym meczu. A to co zrobił w drugiej połowie było co najmniej nieodpowiedzialne. Jak można popełnić dwa takie same faule (bez piłki) w przeciągu pół godziny gry wiedząc, że sędzia dzieli kartkami aż miło??
Nie dziwiłbym się młodemu, bo emocje... ale "Eryn" ? Nie dość, że osłabił zespół w meczu, to postawił nas w trudnej sytuacji w następnym spotkaniu. Dlatego nie ma się co dziwić kibicom, że prawie wszyscy zgodnie obarczyli go odpowiedzialnością za tak dramatyczną końcówkę. A przecież gdyby nie łut szczęścia przy karnym dla Przeginii (notabene- karny z kapelusza, bo było biodro nie ręka, ale sędzia był strasznie czuły na płacz i żale gospodarzy) - byłby głównym winowajcą co najmniej remisu, jak nie porażki !

  Podsumowując - są czasem mecze, kiedy gra zwyczajnie nie idzie, ale chwała drużynie za to, że i takie spotkania potrafi rozstrzygać na swoją korzyść - to są słowa Włodka Kowalczyka po jednym z meczów. Ja jeszcze dodam: ...zwłaszcza grając prawie pół meczu w osłabieniu... i podpisuję się pod tym tekstem rękami i nogami!

BRAWO PANOWIE !  BUDUJEMY FORMĘ I CZEKAMY NASTĘPNEGO ZWYCIĘSTWA !

środa, 4 maja 2011

A nie mówiłem ...

...Bo nie ma w naszej lidze drużyny, której nie da się ograć. Każdy ma słabsze i lepsze dni i na boisku wszystko może się zdarzyć. Kto wie jak potoczyłby się mecz, gdyby było normalnie. Ale co tu gdybać - są trzy punkty i to jest najważniejsze! Na uwagę zasługuje fakt, ze pierwszą bramkę w tym sezonie zdobył Mateusz Szczepaniak.
Być może ten gol doda mu otuchy, bo niektórzy narzekają, że jemu jak wyjdzie mecz - to gra świetnie, ale jak jak nie.... . Brawo "IWI" - tak trzymamy !

   Kolejny dobry mecz Bąby. Wygląda na to, że rozgrywa nam się Zyga na dobre.  Tylko dajcie mu coś do gryzienia w trakcie meczu, żeby się nie odzywał. WOGÓLE. Bo to nas może drogo kosztować.

   Eryn po chorobie wrócił jeszcze mocniejszy - co nas nie zabije, to nas wzmocni. W jego przypadku to się sprawdza w 100 procentach !

    Cały zespół zasługuje na pochwały - ograniczyliśmy margines błędu do minimum. Nieżle działała asekuracja, no i procent skuteczności był dziś o niebo lepszy niż w Kalwarii. Tak naprawdę, tylko chłopaki wiedzą ile kosztuje gra z tak wybieganym zespołem na takiej murawie. Ale teraz gramy z Chrzanowem. Powiedzieli, że wygramy go 3-0. .. aaa to się chłopcy nie muszą wysilac ;)

   Fajnie byłoby zagrać jakiś sparing, żeby nie wypaść z rytmu. Już nie mogę się doczekać meczu w Przeginii

wtorek, 3 maja 2011

Przełamujemy kolejne bariery

 A co?!
Czy Piliczanka nie jest w naszym zasięgu ?  Mimo wszystko - uważam, że tak.
Nie przegrali na wiosnę jeszcze żadnego meczu. Wygrali z Unią, Kalwarianką, Kluczami i Zagórzem. Czyli ze wszystkimi, którzy nam złoili skórę. Ale my i tak się nie poddamy i wiem, że chłopaki tanio skóry nie sprzedadzą.
  Wygralismy w Kalwarii, co było swego rodzaju przełomem.Czasami trzeba sięgnąć dna, żeby było się od czego odbić. Dla nas tym dnem był mecz z Unią. Wierzę, że teraz jesteśmy już na wznoszącej.
 Myslę, że nadeszla w końcu pora obalić kolejny mit. Pokażmy, że u siebie jesteśmy w stanie wygrywać. Może tym razem trzy bramki również wystarczą, aby przechylić losy meczu na naszą korzyść ? Ja w to głęboko wierzę i z pewnością jest jeszcze paru gości w Osieku o podobnych poglądach...

   No i liczymy wszyscy na grupę "Emeryt fans" ;), która tak fajnie wspierała zespół w Kalwarii. Pomóżmy chłopakom, bo to dla nich naprawdę ważne!