sobota, 23 kwietnia 2011

Przegraliśmy bo...... ?

...... Nie potrafiliśmy opanować gry w środku pola, a przy braku obrony (tak,tak - nie mamy tej formacji  i to jest nasz dramat! Kiedys byliśmy zespołem, który wiódł prym pod względem  ilości straconych goli )  przeciwnik, który był dziś w nie najlepszej dyspozycji szczególnie z  tyłu, wykorzystał to bez litości i zagrał nam na nosie, co jest szczególnie bolesne bo to nasz odwieczny rywal z murawy.
  Mimo wszystko brawo dla chłopaków, którzy zaczęli ten mecz z ogromną motywacją i już w 10-tej minucie M.Gros pokonał bramkarza przyjezdnych. Zdawało się, że to będzie mecz do jednej bramki, bo goście nie pokazali wielkiego futbolu. Jednak wygląda na to, że zbyt szybko uwierzyliśmy w to, iż złe mecze już są za nami i teraz już wszystko co nas trapiło jest daleko za nami.
 Niestety nie jest.... mało tego - z tyłu, bo głównie o obronę mi chodzi, wydaje się, że dziś było o wiele gorzej, a nawet chyba najsłabiej w tej rundzie. Ja wiem, że nie mam prawa oceniać poszczególnych zawodników, ale prócz Dziamka, Jurasa i Majdy  nie było kim grać z tylu i w środku. Pierwsze trzy stracone bramki były nasze. Błędy, błędy, błędy. Nie potrafimy nad tym zapanować. Ale była walka i zaangażowanie z przodu i znów - aż brzydnie - mnóstwo sytuacji, które nie wykorzystaliśmy. A szkoda. Zygmunt Bąba, do którego gry naprawdę dziś nie mogę się przyczepic, zmarnował niestety 300 procentową sytuację z pięciu metrów, która mogła być przełomowa. Ale nie mam pretensji. Mateusz Gros, który się nam w końcu rozstrzelał i zdobył pierwszą bramkę, nie wykorzystał jeszcze lepszej okazji w końcówce meczu. Pewnie, że to już byłaby tzw. zapinka do krawatu, ale zawsze coś... Też nie obwiniam. Ale jest mi żal. Szkoda, że Jaromina zabrakło - przy tak słabej postawie obrony oświęcimian - kto wie co by się podziało. Wracaj nam Sewa do zdrowia jak najszybciej !
  Natomiast - co mi się nasunęło w trakcie meczu- to paradoksalnie brak Eryna zaowocował całkiem ciekawą grą kombinacyjną i z klepki - ale tylko chwilami - z przodu. Tak sobie myślę, przecież zdobyte trzy bramki najczęściej kończą się zdecydowanym zwycięstwem, jednak w naszym przypadku nawet to się nie sprawdza, ponieważ....patrz pierwsze zdanie.

   Chłopaki - teraz mecz w Kalwarii.Wiem, że potraficie. Jak zwykle kluczem do sukcesu jest głowa: nie wierzę w to, że nie ma już zespołu, który z takim hukiem wdarł się do Okręgówki ! Nadal BRZEZINA JEST DRUŻYNĄ  na którą okoliczne zespoły patrzą z zazdrością.
 NIE DAJMY SIĘ ZDOŁOWAĆ. NADAL WALCZYMY!  JESZCZE BĘDZIE DOBRZE !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz