niedziela, 10 kwietnia 2011

Nigdy się nie poddamy !

Porażka.

   Żadna niespodzianka, bo przecież nie stawiano na nas i nawet my sami się nie oszukiwaliśmy za bardzo.Ale nadzieja gdzieś tam w środku cały czas się tliła.... . Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa jako pewnego przełomu - tak ja to odczuwałem. Wydawało mi się, że kiedy zdobędziemy tego pierwszego gola, to wreszcie zatrybi  nasza maszynka, tym bardziej, że z takim przeciwnikiem byłoby to tym bardziej  motywujące. I było. Przynajmniej na początku...
    Chłopaki naprawdę robili dużo aby się udało. Nie będę pisał  tu sprawozdania, bo od tego są inni,ale początek meczu wyglądał naprawdę nieźle. Dwunasta minuta i Daniel Płonka wprawił nas w ogólny zachwyt. Pierwszy mecz Jonka w tej rundzie i pierwsza bramka. Zaleciało sensacją. Było fajnie, a mogło być jeszcze lepiej. Jaromin nie wykorzystał co najmniej dwóch setek. Ale nie mam pretensji. Forma kiedyś wróci.... .
    Nie mogliśmy opanować środka, choć to jest zawsze kluczem do przewagi w każdym meczu - co nie znaczy,że nie próbowaliśmy -jednak z różnym  skutkiem. Ale woli walki nie można chłopakom odmówić.
Wreszcie doświadczenie i technika wzięły górę nad ambicją - Jałowiec wyrównuje po pół godzinie gry w ogromnym zamieszaniu na naszej piątce. Nieistotne - jest remis i obawiałem się najgorszego. Jednak nic takiego się nie stało - chłopaki nadal grali swoje, nie pozwalając gościom na rozwinięcie skrzydeł. Oczywiście raz lepie,raz gorzej, ale summa summarum połówka zakończyła się remisem i należało się z tego cieszyć. Nie było dominacji lidera, nie położyliśmy uszu po sobie a przed nami byla jeszcze połowa meczu w której wszystko mogło się zdarzyć.

   No ale się nie zdarzyło... Przynajmniej dla nas. Choć zaczęliśmy z "wysokiego C". Wogóle tych "C" mieliśmy również kilka w drugiej połowie, ale powrócił zły duch poprzednich spotkań i zaiwanił nam celowniki :( . Jakby tego bylo mało, to w następnych minutach swoje flinty skalibrowali "górale" i w kwadrans sprawili, że naszym po prostu odechciało się grać. Ni stąd ni zowąd zrobiło się 1-5 i wiadomo już było, że nic nie zwojujemy. Po prostu trzeba było pograć, bo przeciwnik odpuścił i pozwalał nam  na odważne kontry. Niestety tylko Eryn wykorzystał swoją szansę, choć sytuacje mieliśmy naprawdę niektóre wyborne. Ja wciąż się będę upierał, że Mateusz Gros ma świetne zadatki na rasowego snajpera, ale musi popracować nad motoryką i celnością. Ten chłopak  ma dziesięć sytuacji w meczu, jednak brakuje mu wykończenia. Instynkt jest, może brakuje pewności siebie?
   Wiem, że większość ludzi , tzw. "niedzielnych oglądaczy" wiesza teraz psy i chowa głowę w piasek bo te"****" dały plamę. Jaki wstyd przed Malcem, który zremisował  w Kleczy! Dla takich ludzi nie mam wytłumaczenia. TRZEBA BYĆ Z DRUŻYNĄ NA DOBRE I NA ZŁE.
   Jesteśmy w kryzysie - to nie podlega żadnej dyskusji. Jednak to nie  pierwszy i na  pewno nie ostatni raz więc musimy chłopaków wspierać właśnie teraz ! Nie było takiego dołka z którego byśmy się nie podnieśli!

KIEDYŚ BĘDZIE DOBRZE -  NIGDY SIĘ NIE PODDAMY !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz