niedziela, 27 marca 2011

Porażka na dzień dobry

Nie było żadnego przełomu.Okazało się- przynajmniej po pierwszym meczu, że mecze konrtolne pokazały iż "król jest nagi". Bylismy słabi - i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Zagraliśmy kolejne słabe spotkanie, ale tym razem przeciwnik był bardziej wyrachowany i przede wszystkim skuteczniejszy. Cóż z tego, że stworzyliśmy co najmniej pięć sytuacji 100- procentowych, jak za każdym razem zabrakło kropki nad "i" ? Co z tego, że Jaromin dwoił się i troił ( choć dziś akurat nikt tego od niego nie oczekiwał ), kiedy to goście najpierw po błędzie sędziego, a póżniej po pięknym strzale z dystansu ( my nie oddaliśmy żadnego) rozbili nas i pozbawili jakiejkolwiek nadziei w ciągu pięciu minut.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą -  to sentencja stara jak stary jest futbol. Najpierw w piątej minucie idealną okazję - po dośrodkowaniu z prawej strony - zmarnował Łukasz Szczepaniak. W początkowej fazie  gra nie wyglądała tak źle, szkoda tylko, że Jarominowi zabrakło trochę dokladności.. Mogło być pięknie - jak na jesień w Zagórzu, gdzie szybko objęliśmy prowadzenie i nie oddaliśmy go do końca. Skończyło się porażką, która boli, bo przeciwnik był do ogrania. Druga bramka wyrażnie podcięła nam skrzydła i nie mogliśmy NIC zrobić. Próbował trochę Brdęk, próbował Radek Gros,ale większość z tych akcji wyglądała trochę nieporadnie. Przeciwnik cofnął się na swoją połowę, co chwila próbując grożnych kontr.
  Po zmianie stron obraz gry  nie uległ zmianie: my nadal biliśmy głową w mur, a przeciwnik już nawet niezbyt kwapił się do wychodzenia  kontrami. Za to próbował  skutecznie  rozbijać nasze ataki w środku pola. Mimo to stworzyliśmy kilka sytuacji, kiedy można było zmienić wynik meczu. A to Jaromin niecelnie strzelał głową z pięciu metrów,  to znów Gros Mateusz minimalnie spudłował, a wreszcie Bąba w niemal idealnej sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać bramkarza.
   Wielka szkoda, bo  nadchodzące mecze  raczej  łatwiejsze nie będą. Najpierw wyjazd do Kluczy, z  którymi  dostalismy lanie u siebie jesienią, a potem lider ze Stryszawy odwiedzi nas przy Browarnej. Co było przed pół rokiem w Stryszawie- każdy kibic chyba jeszcze pamięta. Gościnny występ w Skidziniu to dla każdej drużyny ciężka przeprawa, a następna w kolejce będzie czekać Unia , która poczyniła wzmocnienia w zimie i z pewnością będzie chciała "odgryżć" się za jesienną sromotną porażkę w Brzezince.

 Dlatego - obym był złym prorokiem - ale przy odrobinie pecha, jeśli nie zmienimy czegoś w naszej grze, a przede wszystkim  skuteczności, możemy już po kilku kolejkach zasilić dolną strefę naszej tabeli. Co to może dla nas oznaczać w kontekście reorganizacji rozgrywek i likwidacji V-tej ligi po tym sezonie - chyba każdy wie. Mam jednak nadzieję, że się mylę,a chłopaki obudzą się ze snu zimowego i zagrają wreszcie porządny futbol.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz